One holds one's breath



 
IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szczątki starej świątyni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Szczątki starej świątyni   Sob Paź 19, 2013 10:04 pm

Powrót do góry Go down
Victoria
Admin
avatar

Nazwisko : A'tiarne
Imię/pseudonim : Victoria
Wiek : Wygląda maksymalnie na 19 lat.
Broń : Sztylet.
Wygląd : Dziewczyna o drobnej, aczkolwiek kobiecej budowie, której chuda twarz otulona jest prostymi, rudymi włosami. Posiada ostre kości policzkowe, nienaturalnie jasne oczy i lekko ironiczny uśmiech. Na ciele uzdrowicielki znajduje się kilka charakterystycznych blizn.
Fabularnie : Gdzieś tam na rynku, czy coś.
Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Szczątki starej świątyni   Sob Lis 16, 2013 6:21 pm

W lesie panował półmrok, mimo że powoli powinno już świtać. Uzdrowicielka przygryzła wargę, dzielnie brnąc przez zarośniętą ścieżkę. Oczywiście, że zapomniała o pogorszeniu pogody, które planowali na ten tydzień żywiołacy. W końcu ona miałaby pamiętać o tak przyziemnych sprawach? Nie miała kompletnie głowy do takich rzeczy. A teraz zbierała tego żniwo – wybrała się po zioła i grzyby w najgorszą możliwą pogodę. Jak nic przemoknie kompletnie i wróci do domu zła jak osa. Właściwie to nie powinna w ogóle z tego domu wychodzić. Ale kto mógł przewidzieć... Zapewne ktoś kto interesował się prognozami pogody.
Z westchnięciem ulgi przystanęła na skraju polany z zarośniętymi ruinami. Dotarła. Dawna świątynia. Właściwie mieszkańcy miasta określili te ruiny świątynią, ale tak naprawdę nikt nie miał pojęcia, co tam wcześniej było i dlaczego zostało porzucone. Uzdrowicielka miała to w kompletnym poważaniu – widziała jedynie ruiny, porośnięte przez mchy jeszcze zanim pojawiła się bariera czasowa. Mury budynku zapewne zapadły się pod własnym ciężarem, ale zostały jeszcze szczątki paru ścian z rzeźbami, które wpatrywały się w Victorię czujnym wzrokiem. Jak zawsze. Na początku nawet ją to ruszało, ale teraz już nieszczególnie się nimi przejmowała. Liczył się fakt, że dawno temu pod tym budynkiem i w jego okolicach chowano ludzi, a gdy ich ciała się rozkładały, nad nimi wyrastały ciekawe zioła i grzyby, potrzebne jej do paru maści i innych tajemniczych eliksirów. Całe szczęście, że zielska było tu dużo, bo nie chciała żywiołakom pokazywać tego miejsca, żeby odnowili populację roślin.
Postawiła koszyk na ziemi i zsunęła z głowy kaptur długiej peleryny, którą miała na sobie. Drzewa dość dobrze chroniły przed mżawką, więc przestał być potrzebny. Oprócz peleryny miała na sobie buty, sięgające do połowy uda – w końcu nie mogła się ubrudzić od ziemi, czarne spodnie i białą bluzkę. Strój raczej męski, ale ona się tym nie przejmowała. Może dlatego, że był wygodniejszy niż kobiece sukienki. A wygoda to bardzo istotny czynnik, kiedy ma się spędzić pół dnia kucając i wybierając odpowiednie rośliny.
Powrót do góry Go down
http://without-time.forumpolish.com
Altharis

avatar

Nazwisko : Véneanár
Imię/pseudonim : Al
Wiek : 19
Broń : katana
Wygląd : ...
Fabularnie : wolny
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Szczątki starej świątyni   Sob Lis 16, 2013 7:06 pm

Chcąc nie chcąc, spędził całą noc w tym miejscu, będąc już całkiem przemarzniętym i przede wszystkim - zezłoszczonym całą sytuacją. Dlaczego nie wrócił na noc do miasta? Najprościej rzecz ujmując, przez przypadek.
Bo ruiny, jak to ruiny, potrafiły być zdradliwe. I dla niego się takimi okazały; Altharisowi zwyczajnie osunęła się noga na jednej z połamanych płyt, niemal pod nią wpadł i łydka zaklinowała mu się; gdy próbował wyrwać ją z dziury, ostatecznie mu się udało, ale przypłacił to dość głębokim rozcięciem przez połowę łydki, aż do kostki; Aż głupie, że coś takiego mogłoby spowodować nawet utratę jego życia, gdyby coś mu się tam wdało..
Szczerze miał dość, tego, że czas się zatrzymał. Och, jak on nienawidził tego faktu! Wolałby już być staruszkiem na zewnątrz, byle żyć.. normalnie. A tak? Tak, skazany był na życie jako dziewiętnastoletni gówniarz.
Podarł koszulę, którą na sobie miał i mocno obwiązał wokół nogi, by krew tak szybko z niego nie uciekała. Zdołał się dowlec do bezpieczniejszego, bardziej suchego miejsca, gdzie zresztą spędził całą noc, ale nie mógł stanąć na prostych nogach, ta lewa, ranna, wciąż odmawiała mu posłuszeństwa. By nie zmarznąć, otulił się zwykłym, szarym płaszczem, jaki oprócz tego na sobie miał, ale niewiele to mogło. Wilgotne, długie włosy poprzyklejały mu się do czoła, splątane i brudne; trochę się po tym lesie tułał, a wstążkę, którą zwykle je związywał, zdążył już zgubić.
W końcu jednak, gdy nad ranem próbował przysnąć, usłyszał ciche kroki. Chociaż normalnie żywił awersję do ludzi i unikał ich pomocy, wiedział, że tym razem nie da sobie rady.
- Ugh.. Hej, Ty! - wrzasnął bez zastanowienia, bo postać była jeszcze dość daleko, a chciał mieć pewność, że go usłyszy. - Możesz mi pomóc?!
Powrót do góry Go down
Victoria
Admin
avatar

Nazwisko : A'tiarne
Imię/pseudonim : Victoria
Wiek : Wygląda maksymalnie na 19 lat.
Broń : Sztylet.
Wygląd : Dziewczyna o drobnej, aczkolwiek kobiecej budowie, której chuda twarz otulona jest prostymi, rudymi włosami. Posiada ostre kości policzkowe, nienaturalnie jasne oczy i lekko ironiczny uśmiech. Na ciele uzdrowicielki znajduje się kilka charakterystycznych blizn.
Fabularnie : Gdzieś tam na rynku, czy coś.
Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Szczątki starej świątyni   Sob Lis 16, 2013 7:42 pm

Słysząc czyjeś wołanie o pomoc, odruchowo uniosła głowę. Szlag, nawet tu ją znajdą? Może i była jedną z najlepszych uzdrowicielek, ale żeby ktoś łaził za nią do lasu, to już przesada. Jednak nie miała szans zignorować wołania, nie leżało to w jej naturze. Poza tym lubiła się mścić za przerywanie spokoju na swoich pacjentach. Źle wbita igła albo coś w tym stylu, to całkiem dobra nauczka. Podkasała odruchowo rękawy, odrzuciła warkocz na plecy i skierowała się w stronę, z której dobiegał głos. Chyba męski, ale głowy nie dałaby sobie za to uciąć. Była do niej wyjątkowo przywiązana.
- Gdzieś ty wlazł i po jaką cholerę? - Zapytała, rozglądając się w poszukiwaniu potencjalnego kandydata pod nóż. Oczywiście, że miała przy sobie nóż, nożyczki, parę maści i innych rzeczy potrzebnych na wypadek... po prostu potrzebnych. Doświadczenie nauczyło ją, że nigdy nie wiadomo czego można się spodziewać nawet w tak spokojnym miejscu jak las. Z tego też powodu wyjęła zza pasa sztylet i zaczęła się wręcz skradać. Ona powinna wiedzieć, gdzie znajduje się ta druga osoba, ale ten ktoś już niekoniecznie. Cicho zaklęła pod nosem, po raz kolejny złoszcząc się okrutnie na pogodę. Gdyby przez drzewa dostawała się do ruin chociaż minimalna ilość promieni słonecznych, zdecydowanie łatwiej byłoby jej dostrzec osobnika proszącego o pomoc.
- No i co się stało? Mów, to cię znajdę – mruknęła ostrożnie, przypominając sobie, że zostawiła spory kawałek dalej koszyk z jedzeniem i woreczkami na zioła. Trudno, może nikt jej go nie zabierze. Miała nadzieję, bo była bardzo przywiązana do kanapek, które jakimś cudem udało jej się własnoręcznie przyrządzić. Dodatkowo liczyła również na to, że nie będzie musiała się dzielić pożywieniem z osobnikiem wołającym pomocy. Zrobi to tylko w sytuacji zagrożenia życia. To dobre postanowienie.
Powrót do góry Go down
http://without-time.forumpolish.com
Altharis

avatar

Nazwisko : Véneanár
Imię/pseudonim : Al
Wiek : 19
Broń : katana
Wygląd : ...
Fabularnie : wolny
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Szczątki starej świątyni   Sob Lis 16, 2013 8:14 pm

- Po to, żebyś się pytała - burknął, gdy dziewczyna (teraz już wiedział, że dziewczyna) mu odpowiedziała. Ostrożnie, łapiąc się jednego z wystających konarów, opuścił się ostrożnie na ową połamaną płytę i klnąc głośno, zsunął się na dół, przy czym nieomal się przewrócił, ale w ostatniej chwili udało mu się czegoś złapać. Czegoś na tyle śliskiego, że zaraz to puścił, ale wystarczyło, żeby znalazł się na widoku.
Oczywiście, nie miał pewności, że kobieta jest uzdrowicielką i nawet na to nie liczył, ale po prostu chodziło o to, żeby ktoś pomógł mu się stąd wydostać, bo naprawdę.. po tym wszystkim, co już przeżył, to naprawdę byłoby smutne - umrzeć w taki sposób, w takim miejscu. I z takiego głupiego powodu! Aish!
- Nie mogę chodzić. - wyjaśnił niechętnie, gdy zjechał już na tyle - podobnie łamaną techniką - by dziewczyna go widziała. Przyjrzał jej się przez moment, zanim odgarnął z chorobliwie bladej twarzy mokre włosy i zmarszczył brwi, po czym westchnął ciężko. - Mogłabyś mi pomóc? Siedziałem tutaj prawie całą noc, spadłaś mi tutaj jak z nieba. - zazwyczaj tak miłym człowiekiem nie był, ale liczył na pomoc, dlatego też próbował zachowywać się przyjaźniej, jednak zachrypnięty - choć całkiem przyjemny - ton głosu i ogólnie chłodny wyraz twarzy Altharisa w żaden sposób nie zachęcał. Był głodny, był.. och, wszystko co najgorsze. Naprawdę.
Pobyt w zwykłej gospodzie wydawałby się teraz rajem na ziemi, ale już samo pojawienie się nieznajomej naprawdę wydawało się zbawieniem. Spoglądał na nią z niepodobnym mu niemal szczenięcym, pełnym nadziei wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Victoria
Admin
avatar

Nazwisko : A'tiarne
Imię/pseudonim : Victoria
Wiek : Wygląda maksymalnie na 19 lat.
Broń : Sztylet.
Wygląd : Dziewczyna o drobnej, aczkolwiek kobiecej budowie, której chuda twarz otulona jest prostymi, rudymi włosami. Posiada ostre kości policzkowe, nienaturalnie jasne oczy i lekko ironiczny uśmiech. Na ciele uzdrowicielki znajduje się kilka charakterystycznych blizn.
Fabularnie : Gdzieś tam na rynku, czy coś.
Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Szczątki starej świątyni   Sob Lis 16, 2013 8:35 pm

Kiedy kątem oka dostrzegła mężczyznę(chyba), odwróciła się gwałtownie w jego stronę, wyciągając w tym samym kierunku sztylet. Po chwili jednak go opuściła, bo osobnik nie stanowił raczej zagrożenia. Ledwo chodził, przewracał się jak dzieciak, nie miał na sobie koszuli, a jej zakrwawionymi resztkami miał owiniętą nogę. Wyglądał jak siedem nieszczęść i dziewczyna nawet nie pomyślała, że to może być zasadzka przygotowana przez rebeliantów. Nie, nie mogli tego zrobić aż tak dobrze.
Podeszła wolnym krokiem do niego i uśmiechnęła się lekko, wręcz odruchowo, jak zwykle, kiedy miała do czynienia z pacjentem. Naprawdę nie wyglądał najlepiej... Cholera, będzie musiała podzielić się jedzeniem. Na razie jednak zdjęła z siebie pelerynę i podała ją chłopakowi do okrycia. Tak, to był chłopak, ale w sumie była tego do końca pewna tylko dzięki brakowi koszuli.
- Dobra, to pokaż, coś ty sobie zrobił w tę nogę – mruknęła, kucając i sięgając za pas po skórzany pojemnik z podstawowymi narzędziami uzdrowiciela. Bez dalszych pytań rozcięła nożyczkami opatrunek, przyglądając się ranie z uniesionymi brwiami. Pięknie, pięknie, dawno nie widziała w tak artystyczny sposób rozciętej łydki, z taką masą mchu. Będzie z tym roboty.
- Będzie bolało – poinformowała, ale bynajmniej bez jakiejś szczególnej troski o jego samopoczucie związane z tym faktem. - Rozciąłeś nogę kamiennym nożem, który tutaj znalazłeś? Czy wygryzłeś tę dziurę, potem dokładnie wycierając nią wszystkie rzeźby? - Spojrzała na niego ciekawie, wyciągając już flakoniki z podejrzanymi płynami. W środku coś się burzyło, coś syczało, ale kto by się tym przejmował...? No może poza osobą, na którą te eliksiry miały zostać wylane. Odkorkowała jedną z butelek i wylała jej zawartość na łydkę mężczyzny. Żeby tylko za bardzo się nie szarpał, to może będzie dobrze. Miała chyba igłę i nitkę to go zszyje. Niech się dziecko cieszy.
Powrót do góry Go down
http://without-time.forumpolish.com
Altharis

avatar

Nazwisko : Véneanár
Imię/pseudonim : Al
Wiek : 19
Broń : katana
Wygląd : ...
Fabularnie : wolny
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Szczątki starej świątyni   Sob Lis 16, 2013 9:17 pm

Gdyby Altharis wiedział, że ma wątpliwości co do jego płci (jak całkiem sporo osób przed nią, ale ćśś), to pewnie nagle by stwierdził, że już pomocy nie potrzebuje. Ot, takie skrzywienie. Na szczęście rudowłosa na ten temat nic nie mówiła, a jemu nawet przez myśl nie przeszło, że mogłaby się nad tym zastanawiać. I dobrze.
Podziękował jej skinieniem głowy, skostniałe ramiona okrywając pożyczonym płaszczem. Kiedyś jej się odwdzięczy. O, nie.. po prostu zapłaci, jak już dostanie się do miasta. Tak, to dobry pomysł. I będzie jej winien przysługę, ale to już mniejszy kłopot. Jakoś sobie z tym poradzi, nie miał wyjścia, prawda?
- Przeżyję. - wymamrotał, siadając tak, by móc wyciągnąć nogę. - Nie pierwszy raz, i pewnie nie ostatni. - fakt faktem, krzywdę potrafił sobie robić całkiem często i zupełnie przez przypadek, a tutaj.. no cóż, tutaj kłopot z gojeniem ran był niesamowity.
- Nie- burknął, już mniej zadowolony. - Chciałem tam wleźć. No i było ślisko.. - urwał, bo reszta mówiła sama za siebie. Tutaj łatwo było i o połamanie nogi, dobrze, że wyszedł tylko z czymś takim; kto wie, czym by się skończyło, gdyby poślizgnął się już kilka metrów dalej? Najlepiej, by jednak nie poślizgnął się w ogóle, no ale.. co się stało, to się nie odstanie.
- Cholera! - zaklął, gdy z krótkiego zamyślenia wyrwał go nagły, piekący ból. Kropla potu spłynęła mu po czole, zaraz po tym jednak zacisnął zęby i w napięciu obserwował poczynania uzdrowicielki. Teraz już wiedział, że nią była, nie chciał więc zadawać głupich pytań.
Mimo tego, że ból mu przeszkadzał, nie wydał z siebie nawet najcichszego jęku. Pfff, też coś.
- Jak się nazywasz?
Powrót do góry Go down
Victoria
Admin
avatar

Nazwisko : A'tiarne
Imię/pseudonim : Victoria
Wiek : Wygląda maksymalnie na 19 lat.
Broń : Sztylet.
Wygląd : Dziewczyna o drobnej, aczkolwiek kobiecej budowie, której chuda twarz otulona jest prostymi, rudymi włosami. Posiada ostre kości policzkowe, nienaturalnie jasne oczy i lekko ironiczny uśmiech. Na ciele uzdrowicielki znajduje się kilka charakterystycznych blizn.
Fabularnie : Gdzieś tam na rynku, czy coś.
Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Szczątki starej świątyni   Sob Lis 16, 2013 9:54 pm

Uniosła na niego spojrzenie, pełne ciekawości. Niezły był, rana musiała mu przeszkadzać, a użyty eliksir powodować nieznośny ból, ale jakoś się trzymał. Tylko klął. Cóż, całkiem niezły wynik, wzbudzało to w niej wręcz swoisty szacunek do niego. Wyjęła igłę z przybornika, odkażając ją w jednym z flakoników i przyglądając się chłopakowi uważniej. Po co było mu jej imię? Jakoś nie czuła szczególnej potrzeby dzielenia się nim z przypadkowymi ludźmi. A więc trzeba zastosować zwyczajowy unik.
- Co tu robisz? To raczej rzadko odwiedzane miejsce – zmieniła szybko temat, wyglądając na realnie zainteresowaną tym aspektem życia chłopaka. Była w stanie zarzucić go milionem innych pytań, żeby tylko odsunąć jego myśli od siebie. Gdzieś następne w kolejce było pytanie jak on to robi, że ma tak piękne włosy. Naprawdę podobały się one uzdrowicielce.
Wyjęła igłę z flakonika i nawlokła na nią namoczoną nitkę. Oczywiście, że nie zamierzała nic znieczulać, skoro zniósł odkażenie, to ze zszywaniem nie powinno być problemów. Uśmiechnęła się, niby uspokajająco, chwilę później wręcz z dziwną przyjemnością wbijając igłę w jego skórę. Fascynującym był fakt, że potrafiła zszywać rany, ale jakiekolwiek naprawy krawieckie na ubraniach przerastały jej możliwości.
Przygryzła wargę, w skupieniu pracując nad raną, zupełnie jakby cały jej świat zawęził się do tego rozcięcia. Kiedy zajmowała się zszywaniem wszystko inne przestawało istnieć. Wiedziała już, że mężczyzna był człowiekiem. Pytanie czy z miasta, czy rebeliantem. Na razie mogła czuć się bezpieczna, ale nie była pewna, czy później go zostawić w tym miejscu, czy zabrać ze sobą na obserwacje. W końcu nie mogła mieć pewności, że zakażenie nie przedostało się do krwi ani też, że mężczyzna nie zrobi jej krzywdy. Jeśli jednak miałaby wybierać między jego życiem, a swoim bezpieczeństwem, bez wahania wybrałaby siebie i zostawiła go tu na pastwę losu.
Przerwała zszywanie rany i spojrzała na niego czujnie.
- Masz broń? - Lekko podejrzliwie, jakby w ten sposób pytała też na ile może zaufać chłopakowi.
Powrót do góry Go down
http://without-time.forumpolish.com
Altharis

avatar

Nazwisko : Véneanár
Imię/pseudonim : Al
Wiek : 19
Broń : katana
Wygląd : ...
Fabularnie : wolny
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Szczątki starej świątyni   Nie Lis 17, 2013 9:44 am

Cóż, Altharis wykazywał dużą odpornością na ból. Może i nie wyglądał, ale nie był miękkim człowiekiem. Zwykłym, bo zwykłym, bez żadnych szczególnych zdolności, ale twardym i niełatwo było go do czegokolwiek zmusić siłą. Albo właśnie bólem, przez co zwykłe czynności uzdrowicieli nie były dla niego aż takim wyzwaniem. Może czasem, kiedy bardziej się załatwił..
Nie doczekawszy się odpowiedzi, gdy zapytał o imię dziewczyny, nie drążył tematu. Nie to nie, był ciekaw, chciał ją też znaleźć w przypadku, gdyby wrócili już do miasta, ale chyba jakoś będzie w stanie żyć bez tej wiedzy.
Syknął cicho, gdy zaczęła zszywać ranę, ale potem znów wytrzymywał całkiem cicho, momentami tylko tłumiąc sapnięcie czy wzdrygając się, jednak nie na tyle mocno, by jej się przypadkiem ręka "omsknęła".
Zdecydowanie nie chciał, żeby jej się omsknęła. Oj, nie.
- Nie martw się, nie mam. Zostawiłem w domu. - wyjaśnił krótko. Tutaj akurat nie obawiał się o swoje życie.. to znaczy, nie obawiał się zagrożenia ze strony ludzi, więc nie widział potrzeby tachania za sobą miecza. A drobniejsza, poręczniejsza broń w stylu noża.. no cóż. Altharis nie błyszczał inteligencją, to nie pomyślał. Teraz właściwie wpadł na to, że trzymanie przy sobie jakiegoś sztyletu nie byłoby głupie..
- Poza tym, jakbym miał, to i tak bym Ci pewnie nie powiedział, gdybym chciał Ci zrobić krzywdę. - mruknął ze słabym, kpiącym uśmieszkiem na ustach. Zmrużył oczy, pochylając się nieco, tak, by zobaczyć, co dziewczyna mu tam nawyprawiała. No cóż, zachęcająco nie wyglądało, ale na pewno dużo lepiej niż wtedy, gdy ją spotkał..
- Jak będę mógł odwdzięczyć Ci się za pomoc?
Powrót do góry Go down
Victoria
Admin
avatar

Nazwisko : A'tiarne
Imię/pseudonim : Victoria
Wiek : Wygląda maksymalnie na 19 lat.
Broń : Sztylet.
Wygląd : Dziewczyna o drobnej, aczkolwiek kobiecej budowie, której chuda twarz otulona jest prostymi, rudymi włosami. Posiada ostre kości policzkowe, nienaturalnie jasne oczy i lekko ironiczny uśmiech. Na ciele uzdrowicielki znajduje się kilka charakterystycznych blizn.
Fabularnie : Gdzieś tam na rynku, czy coś.
Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Szczątki starej świątyni   Nie Lis 17, 2013 12:04 pm

Poprawiła ostatni szew i spojrzała na swoje dzieło całkiem usatysfakcjonowana. Nawet równo jej to wyszło, jak na tak polowe warunki. Jak dobrze pójdzie to nie będzie wielkiej blizny. Była naprawdę niezła. Z takim przekonaniem wstała, otrzepując spodnie z niewidzialnych pyłków i prezentując mu swoją drobną postać w pełnej krasie. Chwilę tak stała, rozważając, czy na pewno nie przeszukać go pod kątem posiadanej broni, ale w końcu sobie odpuściła. Wyglądało na to, że był całkiem szczery. A przynajmniej miała taką nadzieję, bo jeśli okaże się, że to tylko jej naiwność, to pewnie przyjdzie jej za to słono zapłacić.
- Lepiej, żebyś jednak nie miał tej broni, bo pewnie sam nie do końca wiesz, co posiadam ja. I zapewniam cię, że nie chciałbyś się dowiedzieć – gładko skłamała, licząc, że jej uwierzy i nie będzie próbował nic jej zrobić. Co z tego, że miała przy sobie jedynie środki odkażające, chłodzące i coś na wzmocnienie... niektóre z tych mikstur wyglądały jakby ich przeznaczenie było całkiem inne i to powinno wystarczyć.
Chwilę zastanawiała się, co to ona właściwie takiego miała zrobić... a, tak. Jedzenie. Wyglądał na głodnego. Jakby nie jadł od kilku dni. No i jej kanapeczki, z których była tak dumna, znikną w żołądku... kogoś kogo nawet nie znała. Cóż za niesprawiedliwość losu...
- Nad formą odwdzięczenia się, jeszcze pomyślimy, a teraz siedź tu na tyłku, to pójdę po jedzenie – mruknęła, odwracając się i ruszając przed siebie. Dopiero po chwili dotarło do niej, że dała mu świetną okazję do ataku. Cóż, trudno. Skoro nie zrobił jej nic do tej pory, to może i teraz zachowa się porządnie.
- I nie próbuj żadnych sztuczek! - Rzuciła, nawet nie odwracając się w jego stronę. Za sztuczkę uważała również próbę zwiania z jej ukochaną peleryną. Nie wybaczyłaby mu tego, o nie. Była przywiązana emocjonalnie do swoich rzeczy jak nikt inny.

zt.
Powrót do góry Go down
http://without-time.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Szczątki starej świątyni   

Powrót do góry Go down
 
Szczątki starej świątyni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kwiatki Starej Whiskey
» Ruiny Zakazanej Świątyni
» Ochrona świątyni
» jutro możemy być szczęśliwi
» Wnętrze Świątyni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
One holds one's breath ::  :: Las-
Skocz do: