One holds one's breath



 
IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata Lazarusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Czw Paź 31, 2013 2:29 pm

Choć ten jeden raz Lazar czuł się jak prawdziwy książę i tym razem na jego twarzy pojawił się uśmiech. Musiał obdarzyć Evana sporym ładunkiem zaufania, skoro ciągle leżał przy nim z zasłoniętymi oczami i nie zamierzał ściągać przepaski.
Był wdzięczny bratu, że ten zareagował na zimno, nie chcieli przecież zmarznąć, chłodne ciało to nic przyjemnego. Nie sądził jednak, że tak szybko jasnowłosy poradzi sobie z tym całym majdanem, który miał ich okryć.
Poczuł ciepłą dłoń, która przesuwała się powoli po wewnętrznej stronie jego uda i brnęła w górę, aż w końca zahaczyła o jego jądra i wsunęła się pomiędzy pośladki. Młodszy mężczyzna wygiął się i jęknął nieznacznie. Zarumienił się też, czego w ciemnościach blondyn nie mógł dostrzec, gdyż palec ślizgał się po jego wnętrzu bez żadnego oporu dobrze nawilżony królewskim nasieniem. Rozchylił nieznacznie nogi, złączył uda jednak z sobą i potarł nimi o siebie. Chropowata dłoń przejechała po jego boku, zawadziła o stojące z zimna sutki i nagle zacisnęła się na jego gardle.
Lazarus wiedział, że jego brat lubi czasami bardziej brutalne zabawy, dlatego też niekoniecznie reagował. Zmartwił go jednak fakt, że dłoń króla była jakaś dziwna, jakby nieco mniejsza i bardziej sfatygowana. Palec, a dokładniej już palce, które się w nim znajdowały również poruszały się nieco nieporadnie, wręcz boleśnie, lecz w końcu natrafiły na prostatę i ją ugniotły.
- Mógłbyś być subtelniejszy, przed chwilą cały tam siedziałeś, a teraz co robisz? - niemal warknął, lecz jego niezadowolenie przerodziło się w kolejny jęk. – I jak to nie dotykasz? Nie rób ze mnie idioty – na chwilę serce zamarło w piersi polityka.
Skoro to nie brat go w tej chwili przygotowywał do ponownej penetracji, to kto taki niby to robił, uścisk na gardle stał się jeszcze gwałtowniejszy. Niedoszły książę zacisnął dłoń na czyimś nadgarstku, wyraźnie zaczął się dusić, zaś jego ciało wiło się pod wpływem przyjemności.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Czw Paź 31, 2013 3:09 pm

Brunet zmarszczył brwi, słysząc jęk. I te słowa.
Chwilę zajęło mu dojście do jakiś pożytecznych wniosków. Krótką, bo krótką, ale i tak niewystarczającą. Okno mógł rozbić człowiek, który znalazł się w ich komnacie, następnie złapał Lazarusa, zaczął się do niego dobierać, a że było ciemno, nie dostrzegł od razu Evana, a potem... Zignorował go?
To tłumaczenie nie brzmiało sensownie. Było jednak niestety jedynym najbardziej prawdopodobnym.
...
...
Ktoś. Dotykał. Jego. Brata.
Czuł ciało Lazara, wijące się w spazmach pomieszanej przyjemności i przerażenia.
Ktoś. Śmiał. Dotknąć. Jego. Jedynego. Brata.
Zawarczał, odrzucając futro i z impetem rzucając się do przodu, spychając niewidzialnego (oraz niedoszłego) gwałciciela na bok. Wziął dłonią rozmach i uderzył zaciśniętą pięścią w powietrze, które, jak się okazało, faktycznie nim nie było. Zorientował się przy okazji w co trafił - materiał, pod którym znajdowała się klatka piersiowa. Mniej więcej wycelował i rzucił się do przodu, zaciskając dłonie na szyi oprawcy. Miał przewagę nad resztą osób w pomieszczeniu, że przywykł do ciemności i był znacznie silniejszy od większej części społeczeństwa. Wbił kolano w brzuch człowieka, którego wciąż nie widział. Czuł tylko wierzganie jego ciała pod sobą i uderzenia jego dłoni.
Miał więcej szczęścia, niż rozumu. Wziął mężczyznę z zaskoczenia, ten najwyraźniej był jeszcze osłabiony uderzeniem w szybę, do tego wszystkiego widocznie został zatrzymany w czasie w momencie, gdy już stracił większą część sił. Gdyby użył jakiejkolwiek magii, Evan nie miałby szans. No, może oprócz telepatycznej, przed którą umiał się dobrze obronić. Zapewne w którymś momencie czarodziej postanowił jej użyć, ponieważ znieruchomiał, ale jednocześnie musiał opuścić zaklęcie niewidzialności.
- Przeklęci magowie... - wysapał.
Ukazał się oczom rozwścieczonego władcy, który trzymał mocno ręce na jego szyi, nie zamierzając puścić. Czuł niechęć do tego człowieka, starca, ubranego w łachmany, najwyraźniej nie posiadającego zbyt dużej mocy, a jedynie praktykującego uprzyjemnianie sobie nocy z małą pomocą sztuczki nazywanej niewidzialnością. Ale nie był nieśmiertelny - w końcu zaczął tracić siły, dusić się, aż w końcu całkiem zwiotczał. Wtedy dopiero Evan go puścił, zepchnął z łóżka na ziemię, kompletnie nie przejmując się jego dalszym losem i spojrzał z zaniepokojeniem na brata.
- Nic ci nie zrobił? - W jego głosie pobrzmiewała czysta troska.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Czw Paź 31, 2013 3:38 pm

Lazarus czuł, jak niedoszły oprawca już się szykuje, by go posiąść, lecz w tym momencie na pomoc ruszył mu brat. Nagły podmuch świadczył o zrzuceniu okrycia, zaś potem ciężar brata zrzucił coś z niego. Polityk zaczął kasłać i łapać powietrze, którego dostęp w brutalny sposób został mu odebrany. Przyłożył dłoń do gardła, potarł krtań i drżącą ręką ściągnął z siebie opaskę.
Szamotanina nie za bardzo mu się podobała, chciał ruszyć na pomoc królowi, lecz jego ciało nagle sparaliżował strach. Odsunął się gwałtownie na łóżku, ręce mu się trzęsły i patrzył na całą walkę z szeroko otwartymi oczami. Magia zawsze tak na niego działała, gdy zdawał sobie sprawę, że znajduje się w jej pobliżu. A teraz mógł zostać perfidnie wykorzystany przez… Jakiegoś starucha, śmierdzącego czarodzieja, który najwidoczniej miał smaczek na polityka. Dopiero, gdy ciało zboczeńca opadło bezwładnie na ziemię, Lazar był w stanie spojrzeć na brata.
Ciągle drżał, cała ta sytuacja sprawiła, że przez chwilę nie myślał racjonalnie i miał ochotę uciec jak najdalej.
- Evan… Nie chcę być przy nim – powiedział słabo, najwyraźniej jego krtań została zgnieciona i uszkodzona przez obcego mężczyznę.
Jasnowłosy mógł pomyśleć, że jego młodszy brat wystraszył się samego molestowania, lecz tu chodziło o fakt, że leżący starzec był magiem. To czary sprawiały, że brązowowłosy nie potrafił nic zrobić, był bezbronny niczym dziecko, lecz do tej pory jakoś udawało mu się uniknąć demaskacji na tym polu. Raz jeszcze dotknął swojego pobudzonego ciała.
- Kurwa mać – dał upust emocjom, najwyraźniej mocno się zdenerwował, czego dowodem były wypowiedziane przez niego przekleństwa.
Przygryzł mocno wargę, by się uspokoić i przetarł spoconą twarz dłonią. Miał to być tak miły wieczór oraz noc, a ktoś musiał im to popsuć. Wbił paznokcie w udo, ciągle nie potrafił się poruszyć i bezustannie wbijał wzrok w leżące na ziemi ciało, jakby to nagle miało się podnieść i znów zaatakować.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Czw Paź 31, 2013 4:07 pm

Evan z pewnym zaskoczeniem odnotował, że Lazarus nie nadawał się do niczego. To w końcu jego brat słynął ze stalowych nerwów i chłodnej kalkulacji. A w tym momencie zdawał się być kompletnie bezbronny. Uniósł się i zbliżył do brata, biorąc do rąk futro i łagodnym gestem otulił ciało bruneta. Pocałował go uspokajająco w usta i złapał, delikatnie przesuwając na przeciwny kraniec łóżka.
- Zawołam strażników i pójdziemy do mnie, dobrze? - powiedział cicho, spoglądając mu w oczy na tyle intensywnie, by przez chwilę kochanek skupił się tylko na nim. Gdy uznał, że Laz w miarę się opanował pogłaskał go przelotnie po włosach i wstał. Wziął z ziemi swoje spodnie i pospiesznie założył, a potem podszedł do drzwi i otworzył je na oścież. Wychylił się, ale na tyle, by pozostać w zasięgu wzroku brata i zawołał strażników. Miał dobrze broniony pałac, wobec czego już po chwili pojawili się mężczyźni w pełnym uzbrojeniu i wtargnęli do pomieszczenia. Nie zwrócili specjalnej uwagi na fakt, że władca jest pół nagi i nie znajduje się w swojej komnacie - przy Evannescentym było to dość popularne zjawisko.
Złapali maga, który zaczynał odzyskiwać przytomność i potraktowali go na tyle brutalnie, by jednak nie wrócił do świata żywych w najbliższym czasie. Wyprowadzili go, a właściwie wywlekli, wysłuchując jeszcze polecenia władcy, że nikt ma się o tym nie dowiedzieć i mają go zamknąć w odpornym na magię pomieszczeniu. Jeszcze nie wymyślił, co mu zrobi, ale na pewno nie będzie mógł go posądzić jawnie o molestowanie swojego brata. To kompletnie nie wchodziło w grę.
Odgarnął włosy z twarzy i obrócił się na pięcie, zatrzaskując za sobą drzwi. Wrócił do kochanka i usiadł przy nim, przyciągając do siebie i miękko wpił się w jego usta. Była w tym zaborczość, związana z faktem, że ktoś śmiał dotknąć jego ukochanego. Wsunął palce pod futro, przyciągnął do siebie mężczyznę i owinął go w pasie swoimi dłońmi. Potrzebował zapewnienia, że Lazarusowi nic nie jest.
A takie mógł otrzymać wyłącznie bezpośrednio od partnera, oraz reakcji jego ciała.
Oparł czoło o jego czoło, znowu tonąc w jego spojrzeniu i gładząc go łagodnie po plecach. Uśmiechnął się delikatnie, trącając jego nos.
- Zniszczę go - obiecał ciepłym głosem, w którym jednak pobrzmiewała stal. Nigdy nie twierdził, że jest prawym człowiekiem, a już tym bardziej władcą. Mógł robić to, co chciał i -w rzeczy samej - zamierzał pozbyć się osoby, która tak wstrząsnęła bratem. Ale wcześniej chciał, by zapomniał o tych nieprzyjemnych przeżyciach. By ciało młodego de Lothera znowu było tylko i wyłącznie jego.
Wiatr powiał po plecach starszego mężczyzny, a ten zadrżał, przybliżając się bardziej do partnera. Zaszczękał lekko zębami z zimna.
- To co, wynosimy się stąd? - spytał, jeszcze raz miękko gładząc polityka, nie odrywając od niego zatroskanego spojrzenia. Naprawdę małą ilością rzeczy się przejmował w takim stopniu. Brunet powinien poczuć się co najmniej wyróżniony.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Czw Paź 31, 2013 5:20 pm

Pusty na tę chwilę wzrok spoglądał ciągle na maga leżącego na ziemi. Polityk w końcu zamrugał i zdziwił się niesłychanie troskę jego starszego brata. Wcześniej Evan nie wykazywał się aż tak ludzkimi odruchami w jego kierunku, więc tym bardziej był w ciężkim szoku. Powiedział nieme dziękuję, gdy jego ciało zostało okryte ciepłym futrem. Całkiem zapomniał o swojej nagości, pierwszego pocałunku nawet nie odwzajemnił, nie był w obecnej chwili w stanie. Został wybity z dziwnego transu przez króla, który zaczął do niego mówić, skinął głową w odpowiedzi.
W pierwszej chwili chciał złapać odchodzącego Evana za nadgarstek, by ten nie odchodził, powstrzymał się jednak przed tym dziecinnym gestem, lecz nie zamierzał spuszczać brata z oczu. Odsunął się jeszcze kawałek, kawałeczek, by być jak najdalej od ofiary leżącej na ziemi. Odetchnął z ulgą, gdy zabrano ostatecznie starca.
Teraz też mógł się przytulić do brata, a równocześnie swojego bohatera i odwzajemnił, jeszcze nieco drętwo, ofiarowany mu pocałunek. Nieznacznie jeszcze drżał, strach zbyt mocno go wcześniej sparaliżował, by teraz nagle miało wszystko ustąpić. Lazar już chciał się przyznać, że nienawidzi magów, ale skinął jedynie głową. Jednego, okropnego, czarującego człowieka mniej. To bardzo mu odpowiadało.
- On musiał być u mnie więcej niż ten jeden raz… – powiedział nagle.
Dokładnie przypomniał sobie teraz sytuacje, gdy miał wyjątkowo realistyczne sny, jego ciało było mocno pobudzone, a mięśnie napięte od przyjemności, a wszystko powtarzało się cyklicznie, tej samej nocy, o tej samej porze. Opuścił głowę i zacisnął aż mocno dłonie w pięści. Jak on nienawidził magów!
Przejechał dłońmi po zimnych plecach jasnowłosego. Król powinien się ubrać.
- Chodźmy stąd. Nie będę tu więcej spał. Nie, póki czuję tu zapach tego człowieka – chciał wstać, lecz nogi się pod nim ugięły i wylądował na władcy.
Piękna wiązanka wyleciała z jego ust, gdy zdał sobie sprawę z własnej bezradności w takich momentach, a Evan, jako że nie był głupim człowiekiem, mógł od razu wyczuć, że tu nie tylko o dotyk obcego mężczyzny chodziło. Laz spojrzał w oczy brata przepraszająco, nie chciał, by ten widział go w takim stanie. Podniósł się całą siłą woli, miał w tym momencie w głębokim poważaniu fakt, że dopiero teraz pozostałość po ich stosunku zaczęła spływać mu po udach. Dostał się do komody i narzucił na siebie lnianą, zdobioną koszulę oraz włożył luźne spodnie, podał bratu jego ubranie. Nie zdawał sobie sprawy, że utykał, gdy chodził.
- Porozmawiamy u Ciebie – uciął, dobrze wiedząc, że starszy chce zadać mu jakieś pytanie.
Ruszyli bez słowa do królewskiej sypialni.

[z.t – Evan i Echo]

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   

Powrót do góry Go down
 
Komnata Lazarusa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Komnata Tajemnic
» Zapomniana komnata
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Komnata Wspomnień
» Wspólna Komnata

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
One holds one's breath ::  :: Rezydencja władcy-
Skocz do: