One holds one's breath



 
IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Chatka uzdrowicielki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Victoria
Admin
avatar

Nazwisko : A'tiarne
Imię/pseudonim : Victoria
Wiek : Wygląda maksymalnie na 19 lat.
Broń : Sztylet.
Wygląd : Dziewczyna o drobnej, aczkolwiek kobiecej budowie, której chuda twarz otulona jest prostymi, rudymi włosami. Posiada ostre kości policzkowe, nienaturalnie jasne oczy i lekko ironiczny uśmiech. Na ciele uzdrowicielki znajduje się kilka charakterystycznych blizn.
Fabularnie : Gdzieś tam na rynku, czy coś.
Liczba postów : 61

PisanieTemat: Chatka uzdrowicielki   Wto Paź 29, 2013 4:57 pm

Powrót do góry Go down
http://without-time.forumpolish.com
Aiden

avatar

Nazwisko : Dwight
Imię/pseudonim : Aiden
Wiek : 24
Broń : Ogień, sztylet.
Wygląd : Wysoki, acz średniej postawy mężczyzna, o czerwono-pomarańczowych oczach, które na myśl przywodzą ogień. Jego włosy, wiecznie rozczochrane, są koloru blond. Złoty kolczyk w prawym uchu. Twarz zazwyczaj przyozdabia mu bezczelny uśmiech.
Fabularnie : Pomagam przy chwastach.
Liczba postów : 4

PisanieTemat: Re: Chatka uzdrowicielki   Wto Paź 29, 2013 5:44 pm

Promienie porannego słońca wpadły przez jedno z okien i leniwie rozlały się po pokoju. Gdy dosięgły twarzy Aidena, ten obudził się i przetarł oczy. Cholerne słońce... Trzeba było zasłonić okna. Zapewne pierwszą rzeczą, jaką normalnie by zrobił, byłoby spojrzenie na zegarek. Niestety, zabieg ten nic nie dawał, więc żywiołak za każdym razem odpuszczał sobie z góry. Mruknął coś niezrozumiałego pod nosem, po czym usiadł na łóżku. Odgarnął kosmyki złotawych włosów tak, by nie wchodziły mu do oczu, a następnie się przeciągnął.
Rzucił krótkie spojrzenie Victorii, która chyba jeszcze spała. Szczęściara, leżała dalej od okna, słońce nie miało okazji jej obudzić. Mężczyzna wstał i rozejrzał się za swoim ubraniem. Po zlokalizowaniu spodni wciągnął je na siebie i wyjrzał na zewnątrz. Raczej nic nie zmieniło się w porównaniu z dniem wczorajszym. Przeczesał włosy ręką i wrócił wzrokiem do kobiety leżącej na łóżku, opierając się o parapet.
- Hej, kochanie, pora wstawać - mruknął, sarkastycznie intonując słowo kochanie. - Kwiatki, czy tam inne chwasty, same się nie urosną.
Tak, w założeniu miał pomóc uzdrowicielce przy roślinach, ale wyszło trochę inaczej. Victoria należała do wąskiego grona osób, którym Aiden od czasu do czasu pomagał. To się nazywa zaszczyt.
Powrót do góry Go down
Victoria
Admin
avatar

Nazwisko : A'tiarne
Imię/pseudonim : Victoria
Wiek : Wygląda maksymalnie na 19 lat.
Broń : Sztylet.
Wygląd : Dziewczyna o drobnej, aczkolwiek kobiecej budowie, której chuda twarz otulona jest prostymi, rudymi włosami. Posiada ostre kości policzkowe, nienaturalnie jasne oczy i lekko ironiczny uśmiech. Na ciele uzdrowicielki znajduje się kilka charakterystycznych blizn.
Fabularnie : Gdzieś tam na rynku, czy coś.
Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Chatka uzdrowicielki   Wto Paź 29, 2013 7:03 pm

- Zioła – mruknęła sennie. - W większości są to zioła - powtórzyła, nie otwierając jednak oczu. Bo po co? Po wyczerpującej nocy nie miała bynajmniej zamiaru tak wcześnie wstawać. Sięgnęła ręką przed siebie, sprawdzając, czy mężczyzna znajduje się w jej zasięgu. Niestety, zdążył już wstać z łóżka. Że też przegapiła ten moment... Niesamowitym wysiłkiem woli zmusiła się, żeby uchylić jedną powiekę i odszukać mężczyznę wzrokiem.
- Bez spodni wyglądasz lepiej - stwierdziła, odwracając się na plecy i zakładając ręce za głowę. Zdawała się w ogóle nie być przejęta faktem, że lniana poszewka, którą była przykryta, zsunęła się z jej piersi.
Rudowłosa leniwie rozejrzała się po pokoju, szukając czegoś, co mogło obudzić mężczyznę. W niewielkim pomieszczeniu znajdowało się jedynie łóżko i szafka, częściowo zastawiona fiolkami z różnymi podejrzanymi substancjami, a częściowo wypełniona schludnie poskładanymi ubraniami. Gdyby nie części garderoby, które rozrzucili poprzedniej nocy, można by uznać, że mieszka tu wyjątkowa pedantka. Zresztą – tak też było w rzeczywistości. Żadnego brudu, kurzu, wszystko ułożone według pewnych schematów. W pokoju nie znajdowało również nic, co mogłoby obudzić żywiołaka. Poza słońcem, wpadającym przez okno. W życiu nie pomyślałaby, że słońce – ta ognista kula – może w jakikolwiek przeszkadzać istocie, dla której ogień był najlepszym przyjacielem.
- Proponuję, żebyś zasłonił okno i wrócił do łóżka. To jest miejsce, gdzie zdecydowanie najlepiej się spisujesz. - Przeciągnęła się jak kotka, wyginając przy tym kusząco ciało i spoglądając na niego uwodzicielskim wzrokiem. Niech patrzy. Lubiła kiedy to robił. W końcu była kobietą, prawda? Co prawda potem stanie przed lustrem i będzie pluła sobie w brodę, że nie przypudrowała dokładnie wszystkich blizn, że była potargana,  że to, że tamto. Wizerunek to wbrew pozorom ważna rzecz.
Po chwili spojrzała na niego, unosząc się na łokciach. Niech to szlag. Znając życie w ogóle nie zamierzał wylądować z nią w łóżku. I teraz był zły, że jednak stało się to co się stało. A to drań. Chociaż nie powiedział jeszcze słowa, już zaczynała nastawiać się przeciwko niemu. Wykorzystał ją i teraz zwali całą winę na nią! No i jeszcze to sarkastyczne kochanie! Niech no tylko kiedyś wpadnie jej pod nóż uzdrowicielski, już ona mu pokaże, jakie z niej kochanie.
Zacisnęła usta i spojrzała na niego groźnie. Niech tylko spróbuje odmówić wrócenia do łóżka... pozna wtedy czym jest gniew kobiety.
Powrót do góry Go down
http://without-time.forumpolish.com
Aiden

avatar

Nazwisko : Dwight
Imię/pseudonim : Aiden
Wiek : 24
Broń : Ogień, sztylet.
Wygląd : Wysoki, acz średniej postawy mężczyzna, o czerwono-pomarańczowych oczach, które na myśl przywodzą ogień. Jego włosy, wiecznie rozczochrane, są koloru blond. Złoty kolczyk w prawym uchu. Twarz zazwyczaj przyozdabia mu bezczelny uśmiech.
Fabularnie : Pomagam przy chwastach.
Liczba postów : 4

PisanieTemat: Re: Chatka uzdrowicielki   Wto Paź 29, 2013 10:37 pm

- Mogą być i zioła, mnie tam wszystko jedno - wzruszył ramionami. Widząc gest, który kobieta wykonała ręką, uśmiechnął się pod nosem. Może niepotrzebnie wstawał? Słońce zawsze było mu przyjacielem, nie raz napawało serce radością podczas ciepłych dni, grzejąc przyjemnie w kark. Dodając do tego lekkie podmuchy wiatru, otrzymamy definicję dnia idealnego. Ale Aiden nie lubił, gdy coś przeszkadzało mu spać. Szczególnie po takich nocach.
Na uwagę o spodniach jego uśmiech lekko się poszerzył.
- Doprawdy? Mam uznać to za komplement? - zrzucił je z powrotem i kopnął w kąt. O pranie będzie martwił się kiedy indziej. Odsłonięta pierś Victorii zaowocowała błyskiem zadowolenia w czerwonych oczach. Jej ton i kocie ruchy podobał mu się jeszcze bardziej. Chciała mu się podobać i wychodziło jej to. Był mężczyzną, lubił popatrzeć, szczególnie, gdy było na co. Dlatego też nie protestował, a przyjął radę dziewczyny, zasłonił okno i ponownie położył się obok niej. Zaczął bawić się jednym z kosmyków jej rudych włosów.
Oczywiście, nie wrócił do łóżka, bo ona tego chciała, skąd. Sam tego chciał, jemu sprawiało to pewnie nawet większą przyjemność. Zdawał sobie sprawę, że jego potrzeby były większe, niż jej. Ona też musiała to wiedzieć. Momentami zastanawiał się, na czym to wszystko polega. To było jak gra, jak zabawa, w której trudno było wskazać zwycięzcę. Nawet chyba nie jakieś wielkie uczucie. Aiden lubił bawić się w zdobywcę, proste sprawy nie były tak satysfakcjonujące, nie dawały takiego poczucia spełnienia.
- Nie patrz tak. Nie zrobiłem nic złego - mruknął, nadal bawiąc się włosami kobiety. Nie wykorzystał jej i nie miał zamiaru zarzucać jej wciągnięcia do łóżka. To byłoby bez sensu. Przecież, gdyby chciał, po prostu by odmówił. Nie miał z tym problemów, nie musiał bawić się w dżentelmena, który nie odmawia kobiecie, gdyż "tak nie wypada". Wbrew wszystkiemu, nie chciał traktować Victorii jak przedmiotu. To, że nie przepadał za ludźmi, nie znaczyło, że nie szanuje płci pięknej. Co prawda, robił to na swój dziwny sposób, ale lepsze to, niż nic. Mężczyzna w niejednej rozpalił już płomień, ale Rudowłosą pod jakimś względem uważał za wyjątkową, choć nie odkrył jeszcze, pod jakim. Podobała mu się jej tajemniczość, a zarazem zdecydowanie. Oboje mieli ten temperament, który pozwalał spędzać im ciekawe wieczory i noce. Z tego powodu nawet lubił pomagać jej przy ziołach.
Spojrzał na nią pytająco, nadal nie puszczając włosów.
Powrót do góry Go down
Varco Samuel

avatar

Nazwisko : Drake
Imię/pseudonim : Varco
Wiek : 17
Broń : brak
Wygląd : oczko
Fabularnie : wolny
Liczba postów : 3

PisanieTemat: Re: Chatka uzdrowicielki   Sro Paź 30, 2013 5:48 am

Spacerował sobie po placu jakby nigdy nic się nie stało. Fakt, czuł się obserwowany, wszyscy pokazywali go palcami, ale starał się nie zwracać na to uwagi. Chciał tylko po raz kolejny ją zobaczyć, upewnić się że nic jej nie jest. Że jest zdrowa i uśmiechnięta... niewiele żądał od tego powalonego świata.
Właśnie przyglądał się szatom(w końcu nie chciał wiecznie chodzić w stroju łowcy) kiedy wyczuł że ma towarzystwo.
- Przepraszam? - Usłyszał za plecami, ale zignorował mężczyznę sądząc że ten zwraca się do sprzedawcy. Jedyne na co Sam zwrócił uwagę to to że facet jest dżentelmenem. Chłopak ruszył dalej, ale czując że ktoś ciągle za nim idzie, i widząc że ludzie oddalają się od niego, a przecież aż takim potworem nie był, doszedł do wniosku że coś jest nie tak. Młodzieniec odwrócił się i gdy zobaczył straż szczerze mówiąc nie bardzo się nią przejął. O co może im chodzić? Przecież jest normalnym chłopakiem z miasta jak inni... Stop, był!
- Nie widzieliśmy pana tutaj wcześniej. Może pan podać swoje miano? Kim pan jest, skąd pochodzi... ma pan może jakieś dokumenty?  Wypytywał go, kiedy on rozglądał się za drogą ucieczki. Faktem jest że Sam mógł wymyślić jakąś bajeczkę, tyle że jeśli miał jakąś wadę to tą jedną jedyną na pewno, nie umiał kłamać!
Sam nie był też dobrym aktorem. Tamci zauważyli że młodzik coś kombinuje i jeden z nich zastawił mu drogę aby nie mógł uciec. Sam jednak nie myślał o tym którą drogą im umknąć, ale jakiej mocy użyć i czy w ogóle wyjawić się w swoich umiejętnościach. Po chwili zdecydował modląc się że dar powietrza uratuje go z opresji.
- No dobrze. Może zacznę od tego że nic wam nie zrobię, a może nawet pomogę jeśli następnym razem dacie mi możliwość porozmawiania z królem. - Powiedział Sam, po czym skłonił się najpierw jednemu strażnikowi, potem drugiemu i dał dyla. Tamci nie wierzyli nawet że mu się uda. Stali spokojnie sądząc że jedyne możliwe wyjście z tej sytuacji to droga, którą mu zagradzali. Sam przechadzał się spokojnie, kiedy strażnicy zaczęli już tracić cierpliwość, a wtedy szybko wspiął się po belkach utrzymujących jeden ze straganów, odbił się od nich ledwo łapiąc się dachu, i wspiął się na górę. Sam myślał że to koniec widząc wściekłe miny mężczyzn, i zdezorientowanego kupca, ale tamci zaczęli wspinać się po jego śladach. Sam zaczął biec co chwila przeskakując jakąś uliczkę, ale w końcu natrafił na tak szeroką, że jedynym wyjściem było zejść i znaleźć jakąś kryjówkę. Wparował do pierwszej lepszej chatki dziwiąc się że w ogóle ma tyle szczęścia że drzwi były otwarte. Tutaj poczuł się odrobinę bezpieczniej. Odwrócił się pełen ulgi, ciężko dysząc i padł na ziemię zmęczony. Kiedy uspokoił się na tyle aby móc bez problemu oddychać, rozejrzał się i co zobaczył? Szybko się odwrócił, ale tamci mogli zauważyć że cały spalił si ze wstydu, a na jego twarzy pojawiły się rumieńce.
- Ehm... przepraszam...
Powrót do góry Go down
Victoria
Admin
avatar

Nazwisko : A'tiarne
Imię/pseudonim : Victoria
Wiek : Wygląda maksymalnie na 19 lat.
Broń : Sztylet.
Wygląd : Dziewczyna o drobnej, aczkolwiek kobiecej budowie, której chuda twarz otulona jest prostymi, rudymi włosami. Posiada ostre kości policzkowe, nienaturalnie jasne oczy i lekko ironiczny uśmiech. Na ciele uzdrowicielki znajduje się kilka charakterystycznych blizn.
Fabularnie : Gdzieś tam na rynku, czy coś.
Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Chatka uzdrowicielki   Sro Paź 30, 2013 4:47 pm

Kiedy mężczyzna położył się znów koło niej, oparła głowę o jego pierś, delikatnie drapiąc pazurkami wrażliwą skórę partnera. Dobrze, że wrócił do łóżka. To było dla niego obecnie najodpowiedniejsze miejsce. W końcu, gdzie byłoby mu lepiej niż właśnie tutaj? Nikt nie musiał wiedzieć, że tu są, nikt nie musiał nic od nich dziś wymagać. Nawet uzdrowicielce należy się dzień wolnego. Insza inszość, że ona sobie takie luźniejsze dni robiła dość często.
Oplotła nogą jego udo i uśmiechnęła się, przymykając oczka. Teraz już nie ma szans jej zwiać niezauważony. Nawet gdyby bardzo tego chciał, zauważyłaby jego ruch. Był taki ciepły i tak regularnie umięśniony, że szkoda byłoby go wypuścić.
- Gdzieś ty był przez ostatni miesiąc? - Uniosła na niego pytające spojrzenie, lekko wbijając paznokcie w jego skórę na wysokości żeber. - Jeszcze trochę i moje zioła by zwiędły – poskarżyła się, chociaż oboje wiedzieli, że była to tylko wymówka. Chciała wiedzieć, co działo się w jego życiu, taką miała naturę. No i chciała wiedzieć, co takiego powstrzymywało go od zaspokojenia własnych potrzeb. I jej potrzeb przy okazji.
Niewielu było mężczyzn, którzy dostąpili do tej pory zaszczytu zagoszczenia w łóżku uzdrowicielki. Właściwie to mogła ich policzyć na palcach jednej ręki. Aiden należał do jej najczęstszych gości, chociaż tak naprawdę nie wiedziała dlaczego. Dobrze się z nim czuła. Zawsze rozpalony, młody, przystojny. Temperamenty. Bo chociaż sama była zawsze opanowana i władcza, to lubiła, kiedy ktoś nad nią dominuje.
Odgarnęła włosy, wpatrując się w niego nienaturalnie jasnymi tęczówkami, przewiercając wręcz ciekawskim spojrzeniem i wymuszając w ten sposób odpowiedź. Oczywiście jej nie dostała. Jak zawsze, złośliwość rzeczy martwych. Zamiast słów Aidena usłyszała charakterystyczne, ciche skrzypienie drzwi wejściowych. Co ciekawe, podobno tylko ona była w stanie je wychwycić. Pytanie, co za idiota narażał się na jej gniew i przychodził niezapowiedziany. Nie umawiała się na żadne wizyty tego dnia, oficjalnie w ogóle miało jej nie być. Uniosła się lekko na łokciu i nawet przez myśl jej nie przyszło, że ktoś mógłby zobaczyć ją nagą, w dwuznacznej sytuacji z mężczyzną. Że kogoś mogłoby to zgorszyć.
Dostrzegając dyszącego chłopaka, zastygła. Co on tu u diabła robił? Ostrożnie sięgnęła pod poduszkę, gdzie miała ukryty niewielki nóż, zwykle używany w czasie operacji. Przybysz nie wyglądał na osobę mogącą sprawiać problemy. Wręcz przeciwnie, sam wyglądał jakby miał problem. Kiedy cały się zarumienił, spojrzała z konsternacją na Aidena, nie bardzo wiedząc co się dzieje... a! Może to dlatego, że byli nadzy. Razem. Biedaczysko, będzie miał spaczone dzieciństwo...
Wstała i podeszła do młodego chłopaka, wcześniej owijając się kocem. Kucnęła koło niego, przyglądając mu się i mierząc tętno, po czym wstała i spojrzała na swojego partnera.
-To jeden z twoich, żywiołak. Ja się w wasze sprawy nie mieszam, zajmij się nim - poprosiła, wychodząc z pokoju. Nie miała siły na rozmowy z kimkolwiek, kto jej przeszkodził w tak pięknie zapowiadającym się poranku. Wyjrzała przez okno i zobaczyła nadchodzące chmury. Szlag, oczywiście, że to na dziś był zapowiadany deszcz. Musiała pospieszyć się z zakupami, żeby przed nim zdążyć. Miała też nadzieję, że do tego czasu panów już nie będzie. A przynajmniej jednego z nich.
Pospiesznie narzuciła na siebie ubranie i wyszła z własnego domu. Jakoś niewiele było tam rzeczy, których kradzieżą by się martwiła. A oni niech już wszystko załatwią między sobą.

nmmt
Powrót do góry Go down
http://without-time.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Chatka uzdrowicielki   

Powrót do góry Go down
 
Chatka uzdrowicielki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Chatka Gajowego
» Chatka nad jeziorem
» Chatka maga
» Chatka Świąteczna
» Chata szalonego szamana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
One holds one's breath ::  :: Obrzeża miasta-
Skocz do: