One holds one's breath



 
IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Królewska sypialnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Królewska sypialnia   Czw Paź 31, 2013 6:04 pm

OBRAZEK POJAWI SIĘ W NAJBLIŻSZYM CZASIE

[Spojler: sceny +18]

Evan zacisnął ręce, gdy usłyszał te słowa. Zadrżał lekko, tym razem jednak nie z zimna, a z wściekłości. Jak ktoś śmiał wykorzystywać jego kochanka? Jego brata? Przyciągnął go bardziej zaborczo do siebie, zamykając w bezpiecznym uścisku. Całym sobą mówił, że za nic w świecie go nie odda. Nie ma takiej opcji.
I... Nie pozwoli go skrzywdzić.
- Wzmocnię ochronę w zamku - powiedział po prostu, z trudem panując nad gniewem, który póki co był widoczny jedynie w błyszczących wściekle oczach.
Złapał w ostatniej chwili spadającego bruneta i spojrzał na niego z pewnym zaskoczeniem. W tym momencie poczuł, że jest naprawdę delikatny i kruchy. Nigdy by się do tego nie przyznał, ale to było widać. Jego wredny, złośliwy brat czasami potrzebował zwyczajnej opieki i ochrony. Evan nie był na tyle głupi, by zwrócić mu uwagę na głos - po prostu odnotował to w myślach, tak na przyszłość. Pomógł mu się unieść, a potem pohamował odruch wyczyszczenia mu uda. Nie chciał go dodatkowo bardziej krępować.
Przyjął z wdzięcznością podane ubrania i założył je, niedbale, ale na tyle, by okrywały jego zmarznięte ciało. Zgodził się w milczeniu na słowa kochanka, idąc chwilę za nim, do momentu, aż nie napotkał jedynej grupy strażników stacjonujących po tym korytarzu i zlecił im oddelegowanie odpowiednich osób do doprowadzenia komnaty Lazarusa do porządku. Gdy znikli im z oczu, objął mężczyznę w pasie i przyciągnął do siebie, całując lekko w kark.
Czuł się wyjątkowo w obowiązku zwracania szczególnej uwagi na partnera. Chciał, żeby było mu dobrze. Chciał, żeby jak najszybciej zapomniał o tym cholernym magu. Właściwie, nie zamierzał go o nic pytać. Otworzył usta, ale zmienił zdanie. Kilkakrotnie. Ostatecznie zrobił kilka kroków szybciej od bruneta, wyprzedzając go i otworzył przed nim drzwi do swojej komnaty. Wszedł zaraz za nim, zamknął pomieszczenie i wsunął dłoń w jego dłoń, ciągnąc delikatnie w stronę łóżka. Odgarnął z niego kołdry, przerzucając je tak, by swobodnie mogli się położyć, a potem nimi przykryć i usiadł. W milczeniu, jedynie wpatrzony w oczy kochanka zaczął go powoli rozbierać. Zsunął na ziemię jego spodnie, za nimi poszła bogato zdobiona koszula. Z siebie zdjął wszystko oprócz spodni, odgarnął jeszcze włosy z twarzy i ponownie złapał za rękę brata. Wprowadził go do swojego królewskiego łoża i owinął ich kocami, zamykając w kokonie ciepła. Przez naprawdę długą chwilę nic nie mówił, po prostu przytulając do siebie mężczyznę. Upewniając i swoją osobę, i jego, że należą tylko do siebie. I nic im nie grozi. Musnął wargami jego skroń, gładząc go delikatnie po ramieniu.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   Czw Paź 31, 2013 7:35 pm

Ta cisza wyjątkowo irytowała polityka, już wolał, gdy jego brat coś mówił, wtedy przynajmniej myśli nie kotłowały mu się w głowie.
Ile to razy miał te dziwne sny? Cztery, pięć razy? Chciało mu się aż krzyczeć z rozpaczy. Jak mógł być tak głupi, by nie wykryć, że coś jest nie tak? Teraz już i tak za późno, by zrobić cokolwiek, a starzec zapewne zostanie pozbawiony głowy. To była dobra kara.
Leżał w królewskim łożu niczym marionetka bez emocji, odruchów, uczuć. Patrzył w sufit i dopiero po chwili przypomniał sobie, że należy oddychać. Nie zarejestrował nawet, kiedy to został rozebrany. Drgnął, gdy ostał pocałowany w skroń, gwałtownie odwrócił głowę w kierunku króla i niespodziewanie się do niego mocno przytulił. Napięcie spowodowane okropnym przerażenie nagle zeszło, Jego ciałem targnęły jeszcze mocne, niespodziewane dreszcze.
- Bałem się – on zaczął, uznał, że dłużej nie może żyć z tym lękiem sam, a Evan zapewne i tak się domyśla. Ponad sześćdziesiąt lat w stałej obawie, że osoby, które spotyka nagle rzucą na niego zaklęcie.
Sam nie pamiętał, czym był pokierowany jego strach, co za traumatyczne wspomnienie kryło się w przeszłości, że do tej pory magowie napawają go panicznym lękiem, tak absurdalnym w świecie, gdzie magia była na porządku dziennym.
- Od dziecka boję się magów, magii, czarów. Tego, co niepojęte, nienaturalne. Każda nowa, spotkana przeze mnie osoba od razu jest skreślana, bo mam wrażenie, że i ona okaże się mieć jakieś magiczne zdolności – ciągle mówił ochryple, przyciszonym głosem, zacisnął dłoń mocniej na ramieniu brata i przymknął oczy. – Tylko nie śmiej się ze mnie – ostrzegł już groźnie.
Chyba najbardziej z tego wszystkiego bał się, że po obnażeniu swoich słabości zostanie niezrozumiany lub właśnie wyśmiany przez jedyną osobę, którą obdarzył dawno temu jakimś niezrozumianym przez niego samego zaufaniem.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   Czw Paź 31, 2013 8:55 pm

Przyciągnął do siebie mężczyznę i mocniej przytulił do siebie. Pogłaskał go łagodnie po włosach, całując znowu w czoło.
Starał się sobą przekazać cały, możliwie największy, spokój. I zapewnienie, że już będzie dobrze. Pierwszy raz od lat czuł się, jakby znowu miał małego braciszka, który zwyczajnie potrzebował pomocy i wsparcia. I pierwszy raz w życiu nie widział przeszkód, by mu go nie dać. To był przecież Lazarus. Jego jedyny brat.
Na myśl o tym, że ktoś taki mógł go krzywdzić, miał ochotę zamordować. Wynaleźć tą cholerną broń palną, zabić faceta, a potem jeszcze go zgwałcić i zakopać.
Wysłuchał w milczeniu wyznania bruneta, jedynie wciąż głaszcząc go czule. A potem delikatnie się uśmiechnął.
- Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby się z ciebie śmiać - wyszeptał mu łagodnie do ucha. - Rozumiem. Teraz wyszło na to, że miałeś rację obawiając się magów. Przykro mi. - Pocałował go w usta. - Zwiększę zabezpieczenia zamku. I póki co będziesz zostawał u mnie na noc. - Wsunął palce w jego włosy i ukrył jego twarz w swojej piersi, pod pościelą.
Byli bezpieczni.
Tkwili tak chwilę bez ruchu, aby Laz się uspokoił. A potem Evan obniżył się i miękko pocałował mężczyznę w usta. Wciąż miał te łagodniejsze, spokojne i powolne ruchy, żeby nie spłoszyć kochanka. Zaczął wodzić dłonią po jego ciele, głaszcząc starannie każdy jego skrawek, tak, by nie pozostało ani jedno miejsce, które mogłoby pamiętać dotyk obcego. Oparł się na łokciu i zaczął muskać ustami jego twarz i szyję. Znowu znacząc jego skórę, która została tak brutalnie zmaltretowana.
Chciał wyszeptać jedno pragnienie, które tego wieczoru go prześladowało. Bądź mój na zawsze. Nie mógł tego powiedzieć i wiedział, że gdyby tak zrobił, potem by żałował, ale czuł je. Dał mu upust poprzez przesunięcie się nad kochanka i delikatne przyłożenie do niego swojego ciała. Owinął się jego nogami w pasie i obrócił ich tak, by to młodszy mężczyzna na nim leżał i przylegał do jego piersi.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   Czw Paź 31, 2013 9:34 pm

Między Lazarem a Evanem w dzieciństwie nie było kolorowo. Starszy z książąt nigdy nie lubił swojego młodszego brata i okazywał mu to na każdym kroku, choć przed ojcem i całą służbą udawał, ze są wzorowym rodzeństwem. Dopiero po tylu latach ich stosunki zmieniły się na stałe, kroczyły na zupełnie inny poziom, który w ogóle nie powinien był zaistnieć.
Uspokojony polityk nawet się uśmiechnął. Było mu o wiele lepiej po tym wyznaniu, w końcu nie był z tym sam, aczkolwiek ciągle nie wiedział, czym jego strach był pokierowany. Nie da jednak żadnemu magowi zajrzeć do swojej głowy, a osoba, która wiedziała, co też się wydarzyło wtedy, od czterdziestu siedmiu lat spoczywała martwa w krypcie królów.
- Żebym tylko za bardzo nie przywykł do łóżka władcy – zażartował, już czuł się znacznie lepiej, skoro mówił złośliwościami.
O magach już nie chciał rozmawiać. Czasami nawet i on potrzebował jedynie ciepła drugiej osoby, leżącej obok niego. Ciało przy ciału. Odwzajemnił w końcu pocałunek. Zrobiło mu się przyjemnie ciepło, poczuł to bezpieczeństwo niemal bijące od Evana. Dłonie jego pana były zdecydowanie bardziej przyjemne, nie miał awersji do dotyku. W końcu król nie był jego jedynym partnerem przez te wszystkie lata, choć nie przyzna się, że od ostatnich paru lat, może trzech, z nikim więcej nie spał, przestało mu się to podobać.
Gdy zamienili się pozycjami, Laz spojrzał z góry na kochanka, pochylił się i skradł mu krótki, lecz intensywny pocałunek, mówiąc tym samym, że już wszystko jest dobrze. W końcu nie był dzieckiem, które przejmowałoby się takimi drobnostkami. Ułożył dłonie brata na swoich pośladkach i otarł się o niego sugestywnie.
- Pamiętasz swoją obietnicę? – seks był również dobrym izolatorem przed rzeczywistością, pozwalał przenieść się do świata rozkoszy.
Spojrzał w oczy króla i zobaczył w nich coś doprawdy dziwnego, dawkę uczuć, których nigdy by się nie spodziewał od tej konkretnej osoby. Odwrócił na chwilę wzrok, skubnął wargę zębami i wpił się w usta partnera. Niech go całuje, do utraty tchu, bez opamiętania.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   Czw Paź 31, 2013 11:37 pm

- Obiecuję, że nie będę na to narzekać. - Zamruczał mu do ucha, wtórując mu śmiechem. Tym razem złośliwość Lazarusa była na tyle zawoalowana, że nie dało się na niego obrazić. Widać, że jeszcze nie doszedł całkiem do siebie po tych paskudnych wydarzeniach.
Króla nurtowało jedno pytanie - dlaczego akurat jego brat? No dobrze, może i niewiele osób o tym akurat fakcie wiedziało, ale nie zmieniało to sensu pytania. Przecież pałac był mocno strzeżony. Do tego tej nocy w pomieszczeniu przebywał ktoś oprócz niego. Dlaczego mag zdecydował się mimo takiego ryzyka poużywać sobie właśnie na Lazy'm? To nie było normalne, w żadnym wypadku.
Tak naprawdę Evan bał się, że komuś jeszcze może przyjść do głowy taki pomysł. Chciał odkryć, co popchnęło mężczyznę do takiego zachowania i zminimalizować szansę, że ktoś inny powtórzy jego postępowanie.
W końcu, jak już było wspomniane, brat należał tylko do niego. Nie istniała żadna osoba, której by go dobrowolnie udostępnił.
Uśmiechnął się, gdy poczuł ten pocałunek, który jego też uspokoił. Znaczył, że już wszystko dobrze.
- Oczywiście, że pamiętam. Bardzo chętnie ją wypełnię -
wyszeptał, wlepiając zauroczone spojrzenie w kochanka. Tkwił tak chwilę bez ruchu, odpływając gdzieś daleko myślami, nieprzytomny. Przywołano go do porządku dopiero kolejnym pocałunkiem.
Zamrugał oczami, wychodząc ze swoich dziwnych myśli, przepełnionych zauroczeniem dla partnera. Zamiast dalej się w nich pogrążać skupił się na bliskości ciała, które było wszystkim, co go interesowało. Przesunął palcami po jego biodrach, łapiąc go za nie zaraz i przysuwając bardziej ku sobie, tak, by siedział dokładnie na jego kroczu, a potem wylądował paznokciami na jego ramionach i przejechał nimi z cichym sykiem aż po jego pośladki. Liczył się z tym, że mężczyzna niestety potem będzie musiał zostać poddany procedurze leczenia go. Ale cóż... Evana też to czekało. Czemu nie mieliby ich wyleczyć podczas snu?
Nieważne, że spali razem. Uzdrowiciel będzie miał po prostu mniej chodzenia.
Zgiął kolana i przybliżył tym samym do siebie kochanka, który wylądował mu na brzuchu. Przyciągnął jego pierś do swoich ust i zamknął wargi dokładnie na sutku. Zassał go lekko, a potem potarł delikatnie zębami. Wszystko, by wzmocnić wrażenia. Palcami dłoni trącił drugi sutek, ostrożnie na niego napierając i ugniatając w dłoniach do momentu, aż całkiem nie stwardniał. Wierzchem drugiej dłoni gładził podbrzusze partnera, powoli wzbudzając w nim lekkie uczucie ucisku. Uśmiechał się przy tym ze swoją zwyczajną szczerością - że naprawdę jest mu dobrze.
I chce, żeby Laz też się tak czuł.
Zamienił dłoń z ustami, maltretując ponownie oba wystające punkciki na ciele kochanka, a potem objął go dłońmi i podjechał nimi w górę, aż do jego karku.
- Chcesz coś zmienić, czy możemy kontynuować to, na czym skończyliśmy? -
spytał miękko, w znacznej mierze mając na myśli, czy kochanek zmienił zdanie i chciałby znaleźć się na górze... W inny sposób.
Wciąż jeszcze się nim przejmował. Nic, tylko korzystać.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   Sob Lis 02, 2013 5:42 pm

Lazarus w tym momencie nawet nie myślał o przypuszczalnych powodach ataków na jego osobę. Wątpił, by wzmocniona straż miała pomóc w walce z magią, której całym sobą nienawidził. Zapewne gdyby mógł, to pierwszym, co by zrobił, to spisanie wszystkich osobników, którzy czarują i ich cotygodniowe stawianie się u służb porządkowych, by się zameldować i dostać kolejną decyzję o… Zakazie używania magii. Jedyne, co tolerował, to żywiołaki, choć do nich też podchodził z rezerwą. Dobrze wiedział, że gdyby nie one, to już dawno by pomarli z głodu.
Skupił się jednak na tym, co działo się w obecnej chwili. Brat znów go nie zawiódł pod względem zbliżenia. Pieszczoty, które mu zaserwował niemal natychmiast pobudziły ciało polityka. Sutki stwardniały, a pomruki zadowolenia opuszczały jego gardło raz za razem. Spojrzał w oczy kochanka z zadowoleniem, gdy ten po raz kolejny skutecznie go rozgrzewał. Otarł się mocno pośladkami o jego krocze.
- Tam też mnie dotykał, Evan… – tym samym dał do zrozumienia, że nie chce się zamieniać pozycjami, choć miał ku te władca mu dogodną okazję.
Tej nocy będzie w pełni króla, odbije to sobie następnym razem, czego władca już teraz mógł być pewien. Zsunął się trochę niżej, skubnął jego wargi przelotnie i zszedł z niego, by po chwili znów zasiąść tym razem na jego klatce piersiowej. Przesunął dłońmi po żebrach mężczyzny i zaczął zsuwać mu spodnie. Pochylił się i złożył pierwszy z pocałunków w okolicach najwrażliwszego na dotyk miejsca. Chciał, by jego partner już też się podniecił. Palcami zaczął bawić się jądrami swego wybranka, a język sunął po nagich udach Evana. W końcu dotknął też przyrodzenia króla, polizał go po całej długości, a następnie zacisnął na nim swe ciepłe usta. Już teraz poczuł, jak krew zaczęła napływać szybciej do narządu, którym dokładnie się zajmował. Uśmiechnął się lekko i zaczął poruszać głową dobrze go stymulując,

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   Sob Lis 02, 2013 9:57 pm

- Zamorduję go... - mruknął, zaborczo przyciągając do siebie mężczyznę i mocno wpijając się w jego usta. Jak ktoś w ogóle śmiał dotykać jego własność? Szczególnie w takich miejscach, które miał prawo dotykać wyłącznie król? Wsunął palce w jego włosy i znowu namiętnie połączył ich usta, z pasją i zaangażowaniem, chcąc by brunet jak najszybciej zapomniał o swoim oprawcy.
Opuścił głowę na poduszkę, lekko drgając, gdy poczuł dłonie kochanka na spodniach. Mimo wszystko się tego nie spodziewał. Albo raczej - nie tak szybko. Jednakże to było miłe. Mimowolnie lekko się uśmiechnął, a potem przygryzł wargę, cicho jęcząc.
Przesunął dłonią po nodze brata, wyginając się lekko pod nim, przymykając oczy. Było mu dobrze.
Drżał delikatnie, powoli się budząc do życia i gładząc lekko biodra kochanka. Jego męskość powoli unosiła się, tak samo zresztą jak jego biodra. Zajęczał głośno, czując zamykające się na nim, ciepłe wargi. Nie chodziło o samą pieszczotę, bardziej o to, z jaką łatwością wyobraził sobie ten obrazek i jak gwałtownie zatrzymał się on przed jego oczami. Ale to mu nie wystarczało.
- Obróć się. Chcę cię widzieć... - wyszeptał chrapliwym głosem, delikatnie go popychając na bok. No już, już, chciał go zobaczyć, chciał zobaczyć, jak mężczyzna zasysa go sobie do ust, jak przesuwa po nim językiem, jak znaczy go zębami... Te myśli, te pragnienia pozbawiały go zmysłów, oszałamiając intensywnością i szarpiąc jego ciałem w pierwszych spazmach niecierpliwości.
Spojrzał na mężczyznę, gdy ten w końcu raczył spełnić jego prośbę i z trudem przełknął ślinę. Wsunął palce w jego włosy i przyciągnął jego głowę do siebie, mocniej, głębiej, żeby lepiej go poczuć. Oddychał płytko, przez otwarte usta, z których coraz częściej dobiegały głośniejsze i bardziej lubieżne jęki.
Gdy już był naprawdę twardy i zaczynał odpływać, zmusił się do reakcji. Ostatkiem wytrzymałości osłabił uścisk na włosach brata, a potem uniósł się na łokciach i kolanem przesunął go bliżej siebie. Wpił się w jego usta, kompletnie nieprzejęty faktem, że jeszcze chwilę wcześniej Lazarus miał w ustach jego przyrodzenie. A potem zamienił ich miejscami, kładąc kochanka pod sobą, ale zmuszając, by uklęknął wypięty. Przesunął językiem po jego karku, a potem kręgosłupie, aż do miejsca, gdzie łączyły się pośladki. A potem rozsunął jego nogi i umieścił się między nimi, ocierając o niego, dłonią łapiąc za męskość i ugniatając ją w dłoni. Przylgnął też do ciała polityka, przesuwając wolną dłonią po jego piersi, aż do podbródka i złapał go za niego. Uniósł bardziej do góry i ukąsił go w kark, mrucząc z zadowoleniem, pocierając męskością o jego uda.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   Sro Gru 04, 2013 1:36 pm

Intensywność doznań u obu mężczyzn była z każdą chwilą większa. Echo z ogromnym zawzięciem zadowalał brata, sam pragnął po prostu odpłynąć w przyjemności, więc skupiał się na dawaniu rozkoszy blondynowi. Słonawy smak, który pojawił się po chwili w jego ustach, był wystarczającym dowodem, że Evanowi naprawdę się podobały te wszystkie wyczyny języka ciemnowłosego.
Oderwany od przyrodzenia króla zatopił swój język w jego ustach. Jęknął głucho, gdy został zrzucony na pościel i ustawiony w dość krępującej pozycji. Przez chwilę miał szatański plan, by to jednak brat był jego ofiarą, lecz nie zdążył go zrealizować. Na jasnych policzkach pojawiły się niedostępne dla władcy rumieńce. Lazarus zacisnął dłonie na pościeli i wygiął plecy w łuk, gdy język brata zaczął sunąć po jakże wrażliwym dla niego karku.
Jakże gorąco mu się zrobiło, gdy poczuł pulsującą męskość między nogami. To już było za wiele.
- Weź mnie w końcu – wycharczał podniecony do granic możliwości. – Albo ja wezmę ciebie – tym razem była to groźba bez pokrycia, ale prowokacją była całkiem dobrą.
Ciemnowłosy zaczął się ocierać o brata, przymknął z zadowolenia oczy. Opadł klatką piersiową na łóżko i dłońmi rozchylił własne pośladki. Większego zaproszenia Evan nie mógł dostać. Upokarzające musiało być w tej chwili takie zachowanie dla polityka, lecz ciało reagowało instynktownie. Chciał go, pragnął całym sobą i wyraźnie to pokazywał.
A gdy w końcu dostał to, czego się tak domagał, naprawdę głośny jęk niewyobrażalnego zadowolenia opuścił jego gardło. Król mógł nie pamiętać już, kiedy ostatnio jego braciszek był aż tak chętny do zbliżenia. Tam w środku był przyjemny, ale można się było w nim od razu poruszać bez zbędnego oporu. Młodszy z mężczyzn nie pozostawał bierny. Ich ruchy zgrały się niemal idealnie. Wczuli się we własne tempo, stworzyli jedność. Laz podniósł się na rękach, by nasilić uderzenia. Raz po raz Evan wchodził w niego, a gdy ich cała się spotykały roznosił się charakterystyczny dźwięk. Spocone ciała ocierały się. Ciemnowłosy przyłożył dłoń do własnej męskości i zaczął ją pocierać, nogi nieco bardziej mu się rozsunęły.
- Już.. Już… Mój panie! – fala przyjemności rozlała się po jego podbrzuszu.
Gorące uderzenie niemal pozbawiło go zmysłów. Doszedł pierwszy, pozwalając kontynuować bratu. W końcu cała noc na nich czekała…

***
Ranek po intensywnej nocy nie należał do najprzyjemniejszych. Lazarus spojrzał na śpiącego króla i z trudem usiadł. Nie pamiętał ile czasu się kochali, ale członek bolał go dość mocno, tak samo jak tyły. Uśmiechnął się cierpko. Oj, Evan pocierpi. Biedny. Położył się na boku i odgarnął jasne pasma włosów z jego twarzy. W takich momentach czas faktycznie mógł stać w miejscu, jeszcze gdyby nikt niczego od nich nie chciał… Trzeba jednak było wracać do swoich obowiązków.
- Panie, pora wstawać – powiedział mu ciepło do ucha, które polizał i przygryzł.
Blondyn nie powinien być zły za taką pobudkę.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   Sro Gru 04, 2013 4:36 pm

Tak, Evannescenty poczuł się odrobinkę zbity z tropu, gdy zobaczył na własne oczy, jak bardzo pragnął jego bliskości brunet. Ale to przyjemnie zadziałało na jego osobę. Odczekał jeszcze chwilę, a gdy kochanek ukazał całkiem swoją uległość naparł na niego i gładko się wsunął, zajmując całą dostępną przestrzeń swoją dobrze wyrośniętą męskością. Poruszał się w nim powoli, rytmicznie, ale przede wszystkim dosadnie. Każdym swoim ruchem starał się dać im obu jak największą przyjemność. Jak on idealnie do siebie pasowali... W tym momencie wszystko było dokładnie tak, jak powinno. Nie było waśni między braćmi, nie było kłótni, walki o dominację, czy podchodów. Czysta szczerość i niczym niezmącone pożądanie. Gdyby tak było zawsze...
Normalnie zamknąłby oczy, ale tym razem całym sobą chłonął wrażenia wypływające z ich bliskości. Lazarus był taki przystojny, taki rozkoszny w tym momencie. Gdy widział jego wijące się, szczupłe ciało, uderzał w niego coraz mocniej, trawiony pożądaniem. Idealny. Pasowali do siebie.
Przynajmniej wtedy.
- Dojdź dla mnie, skarbie... - szepnął mu na ucho, przygryzając lekko kark, gdy usłyszał pierwsze słowo. Zachęcił go. A potem rozkoszował się drgającym i zaciskającym się spazmatycznie ciałem. Osiągnął spełnienie zaraz po nim, uderzając w niego podczas szczytowania. Przedłużył nieznacznie ich rozkosz. Przyciągnął go do siebie mocno, zatapiając się w nim całkiem i tkwił tak chwilę, uspokajając się. Było... Tak, naprawdę było idealnie...

***

Spał. Zmęczony. Tuż przed zaśnięciem przeszło mu przez myśl, że nie uzyska pełnej sprawności seksualnej przez najbliższy miesiąc. Może powinien iść z tym do uzdrowiciela?
Obudził go miękki pomruk sprawcy całego zamieszania. Uśmiechnął się sennie i przyciągnął go do siebie, odnajdując po chwili poszukiwań jego usta i wpijając się w nie. Cholera, nie czuł swojej męskości. Miał wrażenie, że ktoś mu odciął większość nerwów i pozostawił tylko kilka, rozpaczających nad swoim nędznym życiem.
- Lazarusie... Okażę łaskę i zapomnę, że to powiedziałeś, dobrze? - wyszeptał mu do warg, przytulając się do niego i mrucząc z zadowoleniem. - Nigdzie się stąd nie ruszam. Ani ty - mruknął z szerokim uśmiechem, niczym bardzo zadowolony z siebie kot. Nie zamierzał tak łatwo wypuścić swojej zdobyczy. A żeby upewnić się, że brunet zastosuje się do jego życzenia, zwyczajnie przesunął się i na nim położył. No co? Najbezpieczniejsza forma ataku.
Cholera. Ale on naprawdę nie czuł swojej męskości. Miał wrażenie, że zużył całe swoje zapasy sił i teraz mógł jedynie leżeć. Co zresztą robił z wielką ochotą.
Zamruczał, obejmując kochanka i mocno się do niego przytulając, uchylił powieki i obdarzył go maślanym spojrzeniem błękitnych tęczówek. Uśmiechnął się przepięknie, wciąż sennie, a potem ukrył twarz w zagłębieniu jego szyi.
- Zostań... - poprosił po prostu. Wiedział, że nie może powiedzieć "na zawsze", ale chociaż... "na długo"?
Zamknął oczy i leżał tak przez chwilę bez ruchu, w końcu wyduszając z siebie niepewne pytanie:
- Też się czujesz... Cały obolały?
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   Nie Gru 15, 2013 5:37 pm

Właściwie czego się polityk spodziewał? Że jego leniwy pan ruszy swoje zacne cztery litery i ruszy z łóżka, by spędzić kolejny dzień na przykładnym reprezentowaniu swojego królestwa? Były to jedynie marzenia ściętej głowy, a sam Lazarus musiał przyznać, że mocno by się zdziwił, gdyby właśnie tak też się stało.
Na jego twarzy nie pojawił się nawet cień uśmiechu, musiał zachować kamienną minę, byle tylko jego słowa miały o wiele większą moc podczas ich wypowiadania. Doskonale wiedział, ze będzie teraz kłamał, lecz mówienie nieprawdy było jego chlebem powszednim. Dla kogoś takiego jak on, okłamanie króla nie było problemem, a w tym wypadku podciągnął to pod zwyczajny kawał.
- Boli? Nie, czuję się doskonale. Myślałem, ze rano będzie powtórka… – wjechał na ego władcy.
Prawda jednak była taka, że sam ledwo się ruszał. Z dużą ulgą leżał wtulony w brata i mógł nigdzie nie iść. Tak, to byłaby najlepsza z opcji. Odetchnął głębiej i przymknął zmęczone oczy. Zapewne długo będzie dochodził do siebie po tej upojnej nocy.
Już miał się odezwać, gdy do pomieszczenia weszła służąca. Lekko się speszyła, lecz dla nikogo nie było tajemnicą, że Lazarus był nie tylko prawą ręką króla, ale też i jego najwierniejszym i długoletnim kochankiem. Nie miało sensu ukrywanie tego. Dlatego też to młodszy z braci poprosił o przygotowanie im kąpieli oraz śniadania do pokoju.
Błękitne tęczówki ciemnowłosego były chłodne i władcze, gdy wydawał polecenia, lecz osoby, które wiedziały, że polityk jest nieślubnym dzieckiem byłego króla, dawno już nie żyły, zaś cała reszta nawet tego nie podejrzewała. W obecnej sytuacji było to całkiem wygodne rozwiązanie dla Echo, który mimo wszystko starał się pozbawić obecnego pana tronu.
Zmusił swe ciało, by bez cienia zmęczenia, czy bólu, usiadło. Spojrzał z góry na zmarnowanego blondyna i wczesał swoje długie i smukłe palce w jego śliczne pasma. Pochylił się, ucałował jego czoło, po czym się uśmiechnął.
- To skoro tak bardzo boli Cię pewna część ciała, to może Ty mi się oddasz? – mruknął mu cicho do ucha, chcąc zobaczyć jego reakcje, które niesamowicie go bawiły.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   Wto Gru 17, 2013 12:47 pm

Evan mimowolnie zachichotał, słysząc odpowiedź bruneta. No tak, czego innego oczekiwał? Pohamował swoją zranioną dumę, za bardzo zadowolony z faktu, że jednak Lazarus z nim został. Odetchnął cicho, niepostrzeżenie wdychając zapach kochanka do płuc i rozkoszując się nim. W przeciwieństwie do brata nie starał się teraz wyzłośliwiać, chociaż mógł. Było mu za dobrze. Po prostu znalazł się w raju i nie chciał go opuszczać. Nawet bolące po całonocnym wysiłku mięśnie nie mogły go tego pozbawić. Nie wziął pod uwagę faktu, że jego braciszek mówi prawdę. Kompletnie logicznym było, że chce mu zrobić na złość. Ale jego w tym momencie to nie interesowało. Zamknął oczy i odpłynął.
Nie zauważył, kiedy pojawiła się służąca. Jej przybycie zresztą wcale go nie interesowało. Preferował skupić się na cieple kochanka i przyjemnej bliskości. Usłyszał jednak głos Lazarusa i mruknął coś niewyraźnie, mocno niezadowolony z faktu, że ten się odezwał i zakłócił jego drzemkę. A potem burknął głośniej, gdy został pozbawiony bliskości mężczyzny. Westchnął cicho, ocierając się głową o jego dłoń, a potem... otworzył oczy gwałtownie.
- Bezczelny jesteś - wymamrotał, unosząc się powoli, siłą właściwie zmuszając się do zmienienia pozycji i częściowego wychylenia spod warstw okrycia. Spojrzał na bruneta z jednoznacznym oburzeniem, a potem wsunął dłoń w jego włosy i mocno pocałował, od razu zagłębiając się językiem w jego ustach i wzdychając głośno, z niezaprzeczalną rozkoszą. Uwielbiał te wargi. Niewiele rzeczy w jego mieście mogło się przyrównywać do nich, a co ciekawe, większość z tych rzeczy również należała do tego samego właściciela.
Ponownie zignorował służące, reagując dopiero, gdy te zamknęły drzwi. Jego wzrok natychmiast wylądował na wannie, a zanim brat zdążył zareagować, ten już był w połowie drogi do wypełnionego ciepłą wodą naczynia. Zanurzył się w nim z pomrukiem zadowolenia, odnotowując z zadowoleniem fakt, że jego mięśnie natychmiast zaczęły się rozluźniać. Westchnął lubieżnie, cały znajdując się na rozkoszną chwilę pod wodą.
- Chodź do mnie - mruknął, a właściwie rozkazał, wyciągając rękę w stronę Echa z niemym przekazem, że ma natychmiast się do niego ruszyć. Najlepiej w podskokach.
- Jak chcesz, to mogę cię znowu wziąć - dodał po chwili ciszy, odwracając głowę w stronę kochanka i uśmiechając się do niego diabelsko, w ten charakterystyczny, władczy sposób. - Na to na pewno nie zabraknie mi sił. - Wręcz zamruczał, oblizując wargi. Oczywiście tylko się droczył. Nie istniała żadna siła na niebie i ziemi w tej chwili, która by go postawiła na nogi. Nawet świetnie prowokujący braciszek miał ograniczone możliwości i na pewno nie wiązały się one z seksem. Co to, to nie. Ostatecznie Evannescenty był skłonny ruszyć się gdzieś, ale tylko w towarzystwie Lazy'ego. I tylko, jeśli naprawdę, naprawdę, naprawdę go przekona do potrzeby przemieszczenia czterech liter.
Magia doradcy króla musiałaby naprawdę mocno działać.
- Powiedz, że dzisiaj nic więcej nie robimy, tylko siedzimy tutaj, dobrze? -
Westchnął cicho, mrucząc mimowolnie z rozkoszy spowodowanej ogarniającym go ponownie przyjemnym rozleniwieniem.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   Wto Sty 14, 2014 4:36 pm

Lazarus choć był cały obolały, to nie zamierzał spędzać dnia w jednym pomieszczeniu. Byłe pełen podziwu w tym momencie do osoby króla, że w ogóle miał siłę, by się podnieść. On gdyby mógł, to leżałby naprawdę długo w tym wygodnym łóżku, które powinno się mu należeć.
Wróciły te złe myśli, których w ostatnim czasie nie było. Znów przypomniało mu się, że to nie Evan powinien być królem, ze nie zasługuje w ogóle na ten tytuł i się nie nadaje do powierzonej mu roli. Zacisnął aż dłonie w pięści. Był najwyraźniej w świecie wściekły, jego nastroje pojawiały się znikąd .Podniósł się z łóżka całą swoją siłą woli, narzucił na siebie jakieś okrycie i kuśtykając podszedł do wanny z bratem. Zatrzymał się nad nim z poważnym wyrazem twarzy.
- Nie, Evan - powiedział dość chłodno. Zawsze przyjmował ten ton, gdy miał zamiar oświadczyć coś złego, bądź po prostu skończyła się zabawa. - Gdy tylko skończysz się kąpać, udasz się do sali tronowej. Masz tam odbyć kilka ważnych spotkań, Panie - Lazarus potrafił być niesamowicie chłodny.
Odwrócił się na pięcie i podszedł do drzwi. Znów starał się być dumny, jakby ich noc nie miała żadnego znaczenia. Ciężko było go rozszyfrować w takich chwilach - czy się jedynie droczy, czy wszystko traktuje na poważnie. Raz jeszcze spojrzał na brata.
Jak on go czasami nienawidził. Dodatkowo był zły na siebie, że po raz kolejny się zapomniało stracił niemal całkowicie czujność przy jasnowłosym.
- Do zobaczenia, Panie - drzwi za nim się zamknęły.
Laz oparł się o ścianę i przetarł twarz. Żałował w tym momencie swojego zachowania, lecz tak było lepiej dla nich obu.

[z tematu]

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   Wto Sty 14, 2014 8:14 pm

Evan kompletnie nie był świadom emocji targających Lazarusem. Jak zwykle zresztą. Póki nie zaczął się ten ich związek, jeszcze potrafił je dostrzec... Ale też i dlatego, że byli na siebie wściekli. Pałali nienawiścią. A ta nienawiść zniknęła u władcy, czego nie dało się powiedzieć o jego bracie. Przykre, ale prawdziwe. Przez to nie potrafił już go rozszyfrować. W jednej chwili Echo był dla niego
Władca aż zamrugał oczami z zaskoczeniem, widząc tą chłodną postawę swojego kochanka. Zawsze go nią zaskakiwał. Zawsze wyskakiwał z nią w najmniej odpowiednim do tego momencie. Blondyna to znacząco nie ucieszyło. Wręcz przeciwnie, skrzywił się z niezadowoleniem i założył ręce na piersi, nie ruszając się z wanny. Prawdę mówiąc, w takich momentach szczególnie miał w dupie to, co inni myśleli na jego temat. Jednak się mylił, uważając, że tylko Lazarus potrafi go do czegoś zmotywować. Przeciwnie, w tym momencie młody brunet był na końcu listy osób, które kiedykolwiek do czegoś go zmotywowały, zaraz za katem, który bezskutecznie, od kilkunastu "lat" starał się go namówić na przywrócenie jego posady. Prawdę mówiąc, w tym momencie był skłonny się jej przychylić. Wtedy raz na zawsze skończyłby się jego problem z cholernym, pieprzonym, przyrodnim bratem.
Nie.
Wiedział, że tego nie zrobi. Naprawdę wiele złego można było o nim powiedzieć, ale nie darzył go nienawiścią, ani nie chciał jego śmierci. Pragnął tylko trochę więcej wyrozumiałości, tylko trochę więcej... Westchnął. Co za różnica?
Odprowadził go wzrokiem i skinął lekko głową, żegnając się z nim. Tym razem to "Panie" go nie ucieszyło, ani nie spowodowało przyrostu pożądania. Wypowiadane w takim kontekście, gdy kochanek zamiast wchodzić mu do łóżka, albo udawać, że się broni, wychodził, przestawał kusić, a powodował jedynie zniesmaczony uśmiech.
Machnął za nim dłonią.
- Pewnie, pewnie, Lazy -
mruknął z przekąsem, ukazując swój typowy brak przejęcia w sprawach związanych z władaniem swoim państwem.
Naprawdę, to kompletnie go nie interesowało. Nie miał specjalnych aspiracji na życie, nie potrafił nawet rządzić...
Uderzył otwartą dłonią o krawędź wanny i zasyczał wściekle. Znowu wprowadził go w zły humor! A było tak dobrze! Cała, upojna noc, razem, ranek też, mogli tak spędzić cały dzień...!
Miał ochotę zawyć, ale nie chciał dawać tej satysfakcji swojemu bratu i doradcy w jednym. Milczał więc, tłumiąc wszystko w sobie, a gdy prawie wybuchał, zanurzył głowę pod wodę, próbując się uspokoić.
Nie zamierzał wyjść z tego pokoju przez cały dzień. Skoro Lazarus mógł się zachowywać jak ostatni sukinsyn, do tego wszystkiego nie spełniać jego zachcianek, jego - KRÓLA! - to on też nie musiał. Tym bardziej.
I nie interesowało go niczyje zdanie w tej kwestii.
W rzeczy samej, został cały dzień w swojej komnacie, nie wyściubiając z niej nawet nosa.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Królewska sypialnia   

Powrót do góry Go down
 
Królewska sypialnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna
» Sypialnia numer 4
» Mała Rada i Gwardia Królewska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
One holds one's breath ::  :: Rezydencja władcy-
Skocz do: