One holds one's breath



 
IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wyzwanie zero

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Wyzwanie zero   Wto Gru 31, 2013 7:11 pm

Władca Sol'neiss i samozwańczy właściciel każdego domu, kryjówki, czy miejsca, gdzie może być coś cennego, stał przy oknie rezydencji niejakiego Danna de Cośtam. Miał pewność, że nie znajdzie w niej mężczyzny, ponieważ ten gościł w jego pałacu. Służba była zbyt leniwa, aby pomyśleć, że ktokolwiek może się zainteresować starymi tomiszczami w domu ich pana. Wejście do niego było banalne, a równie proste stało się odnalezienie piwnicy z winem. Dzięki temu mógł się rozkoszować smakiem importowanego trunku i podziwiać toczące się za oknem życie. Chociaż, szczerze mówiąc, głównym powodem, dla którego znalazł się w tym miejscu, był właśnie wymieniony wcześniej księgozbiór. Dotychczas jednak nie znalazł w nim niczego, czego wcześniej by nie czytał. Przykre, bo jednak spędził trochę czasu, przekonując szlachcica do zagoszczenia u niego, a tutaj marnował swój czas. Odłożył kolejny nieoznaczony tom na półkę i sięgnął po inny, losowo wybrany. Jednocześnie drugą ręką zaczął nalewać sobie trunku. Była to czynność na tyle zajmująca, że zaskakująco ciężka książka spadła mu na ziemię i rozpadła się na części. Niedobrze. Nie zamierzał niczego niszczyć.
Po uważniejszych oględzinach dostrzegł jednak, że to był jedynie poskładana w kostkę kartka. Po rozłożeniu jej, z pewnym zaskoczeniem odnotował, że to mapa. Na wewnętrznej stronie widniał zarys Sol'neiss i okolic, a zewnętrznej... Rozmazany tekst. Odcyfrował na szybko tylko jego fragmenty, ale wystarczyły w zupełności do tego, by zorientował się, z czym ma do czynienia. To była mapa skarbu założycieli. Ze wskazówkami, jak do niego dotrzeć.
Jednak przybycie do posiadłości Danna miało sens. Wybornie. Nie zamierzał tracić więcej czasu, odłożył księgę na miejsce, dopił trunek i zwinnie zeskoczył przez okno. To było tylko pierwsze piętro, żaden problem dla kogoś pokroju jego osoby. Udał się na zamek.

***

Evannescenty był beznadziejnym przypadkiem. Nie starał się nawet zachować pozorów. A już szczególnie w kwestii zaufania wobec brata. Podekscytowany opowiedział mu, a nawet pokazał mapę, a potem zaczął z nim odczytywać część wskazówek. Większość była nieczytelna, ale dało się wyłapać pojedyncze słowa.
Król zamierzał skorzystać z nadarzającej się okazji i odnaleźć skarb. Przygoda, adrenalina, a przy okazji pożytek.
Nie dostał jednak takiej szansy. Mapa zniknęła, a po mieście rozniosła się nowina, że faktycznie istnieją wskazówki, dzięki którym jakiś szczęśliwiec odnajdzie skarb. Starszy de Lother nie dowiedział się nigdy, kto zabrał cenny pergamin i rozpowiedział o jego zaginięciu. Faktem było, że całe miasto pogrążyło się w poszukiwaniach, włączając w to ludzi, którzy nie widzieli nigdy na oczy książki z historią rodu, ale znali pojęcie SKARB. Ale tylko kilka osób miało możliwość przeczytania wskazówek. Co ciekawe, dla każdego z nich były one inne... I każda osoba myślała, że tylko ona ma właściwe.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Nazwisko : Mistrz Gry
Imię/pseudonim : Nieprzewidywalny
Wiek : Ponad czasem
Broń : Cięta riposta
Wygląd : Nikt nigdy go nie widział, ale każdy wie, że istnieje...
Fabularnie : Zawsze i wszędzie
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Wyzwanie zero   Wto Gru 31, 2013 7:16 pm

Wyzwanie zerowe (takie samo dla wszystkich):
Opisz, w jaki sposób znalazłeś się w posiadaniu mapy, oraz jak wyglądała.

Opisy należy umieścić w tym temacie.
Powrót do góry Go down
Iryde

avatar

Nazwisko : Mayros
Imię/pseudonim : Iryde
Wiek : 15
Broń : Kostur oraz nożyk do ścinania roślin, którego i tak nie potrafiłaby użyć jako broni.
Wygląd : Dziecięce rysy twarzy, czarne długie włosy i szare oczy. Wyjątkowo niska.
Fabularnie : Charlotte - Rzeka
Liczba postów : 21

PisanieTemat: Re: Wyzwanie zero   Pon Sty 06, 2014 5:18 pm

Plotki rozchodziły się po mieście z zastraszającą prędkością, więc nic dziwnego, że wkrótce dotarły do uszu Iryde, mimo że ta nie wychodziła ze swojej siedziby od kilku dni. Nie koniecznie im wierzyła, ale słuchała wszystkiego, starając się oddzielać prawdę od bujdy. Zdarzało jej się zwyczajnie podsłuchiwać swoich podopiecznych, szepczących na korytarzach, jakby zupełnie nieświadoma, że jej nie przystoi. Prawdziwe zainteresowanie wykazała dopiero, gdy zasłyszała od uczniów próby odczytania symboli z mapy. Czyli coś takiego istniało naprawdę…?
Nie myśląc wiele pewnego wieczora wyruszyła na małe zwiady, zniżając się do poziomu śledzenia i prześladowania. Gdy wchodziła za swoimi podopiecznymi do cieszącej się złą sławą karczmy, powtarzała sobie w myślach jedynie – „Oby było warto”. Nie chcąc wzbudzać większych podejrzeń zamówiła piwo, zdając sobie sprawę z tego, że pasuje do owego miejsca jak cnotka do burdelu. Przyglądała się ukradkiem posiadaczom mapy, którzy bawili się w najlepsze, rozkładając kości do gry i popijając alkoholem. Iryde w jakiś dziwny, okrężny sposób uznała to za szansę. Podeszła do uczniów, przyprawiając ich niemalże o zawał.
- Chcę grać z wami. – Warknęła na przywitanie. – Tylko bez oszustw. - Oczywiście nie wiedziała, w co planują grać, ale to i tak nie wiele zmieniało, bo nie znała zasad żadnej z tych pijackich gier. Całe szczęście nie śmieli jej odmówić, ale dziwienie jeszcze długi czas nie schodziło im z twarzy. Postawiła na początek parę miedziaków, udając że wie co robi. Nie, pojęcia nie miała, rzucała kośćmi, czasem coś wymieniała i dobierała. A reszta towarzystwa nabierała coraz to więcej humoru i odwagi, ogrywając swojego mistrza. Z czasem opróżniła już niemalże całą sakiewkę, gdy powoli zaczynała rozumieć zasady. Dobrze, pora pójść na całość. Wyrzuciła na stół resztę w postaci kilku złotych monet, na które dosyć ciężko musiała sobie zapracować. Wszyscy równo spojrzeli na nią, jak na wariatkę, bo w końcu nie wygrała jeszcze ani jednej partii, ale cóż zrobić, jeśli takie jest życzenie mistrza...
- Słyszałam z pewnych źródeł, że jesteście od niedawna w posiadaniu tajemniczej mapy... Czemu by nie dorzucić jej do stawki dla ożywienia gry? – Zapytała, starając się, aby zabrzmiało to zupełnie neutralnie. Nie musiała się tłumaczyć, że te „pewne źródła” ona sama i jej wścibskie uszy. Jeden młodszy niechętnie mężczyzna spełnił jej życzenie, wyjmując zza pazuchy mapę, a inni nie ukrywając zainteresowania uzupełnili pieniądze do puli. Przyjrzała się uważnie złożonemu świstkowi papieru, mając nadzieję, że opłaca się dla niego robić z siebie kretynkę. Wszyscy rzucali po kolei kośćmi, oceniając własne szanse. Nikt nie zwrócił większej uwagi na szepczącą coś pod nosem Iryde, nie spodziewając się, że nagle jej los się odwróci. Odrobina magii wystarczyła do najlepszego z możliwych układów, pięciu kości, każdej z inną ilością oczek. Nic więcej nie musiała robić, pewne było to, że tym razem wygrała ona.
- Och, poszczęściło mi się. – Wzruszyła ramionami, uśmiechając się złośliwie. Sięgnęła po mapę i wygrane monety, prędko wstając z miejsca. – Na mnie już pora. Do zobaczenia na zajęciach. Nie omieszkam sprawdzić, jak jesteście przygotowani, skoro tak miło spędzacie tu czas. – Jej przesłodzony głos kompletnie nie pasował do wypowiadanych słów. Nie byli w stanie nic powiedzieć. Z rozkoszą rzuciła ostatnie spojrzenie na ich rozwarte ze zdziwienia usta, zaraz zostawiając niemal pełny kufel piwa za sobą i wychodząc szybkim krokiem z karczmy.
Biegła całą drogę, a odważyła się zajrzeć do złożonego papieru dopiero w zakamarkach własnego pokoju. Była stara, pełna niezrozumiałych dla niej słów i znaków. Niektóre miejsca były pozacierane i niemożliwe do rozszyfrowania, więc trzeba było brać pod uwagę całość zdań i wnioskować pojedyncze wyrazy. Widniały na niej również strzałki, ręcznie malowane wzory miejsc i symbole. Czyżby to jakaś zagadka? Uśmiechnęła się pod nosem, nie zamierzając już w tej chwili odpuścić. Spędzi z nią chociażby całą noc, albo odkrywając jej znaczenie, albo marnując jedynie parę cennych godzin ze swojego życia.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wyzwanie zero   

Powrót do góry Go down
 
Wyzwanie zero
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» "Podejmiesz wyzwanie?"
» 30 Dni Pokemon - Wyzwanie!
» Gra Nivisa wyzwanie Day

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
One holds one's breath ::  :: Eventy :: Poszukiwania skarbu Thelohan-
Skocz do: