One holds one's breath



 
IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szałas Sethemara

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sethemar

avatar

Nazwisko : Einar Romøren
Imię/pseudonim : Sethemar
Wiek : 22
Broń : Sękaty kij z krzemiennymi grotami w głowni
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany. Twarz wiecznie ukryta pod płaszczem, znana tylko wybranym. Twarz i wzrok pozbawione emocji.
Fabularnie : Wolny
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Szałas Sethemara   Pon Sty 13, 2014 9:51 pm

Szałas - ostoja spokoju pustelnika i żywiołaka w jednej osobie.
Dookoła roznosi się tylko zapach suszonych i palonych ziół, słychać przyjazny bulgot z flaszek fermentacyjnych wypełnionych "ziołówką".

Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Nazwisko : Mistrz Gry
Imię/pseudonim : Nieprzewidywalny
Wiek : Ponad czasem
Broń : Cięta riposta
Wygląd : Nikt nigdy go nie widział, ale każdy wie, że istnieje...
Fabularnie : Zawsze i wszędzie
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Wto Sty 14, 2014 5:44 pm

To był ciepły dzień. Jeden z pierwszych po kilku tygodniach ulewnych deszczy. Ziemia jeszcze była mokra, trzeba było uważać, gdzie stawia się nogi, ponieważ wiele terenów w lesie pod pozorną warstwą liści ukrywało wielkie kałuże. Słońce będzie musiało jeszcze długo grzać, zanim woda całkiem zostanie wchłonięta przez glebę. Po Sol'neiss już rozniosła się nieoficjalna wiadomość, że część terenów znalazła się pod wodą. Póki co nikt jeszcze nie myślał o więzieniu, z którego nie było żadnych wieści od kilkunastu dni. Uznano to za naturalną konsekwencję powodzi. Dostanie się do niego lądem było praktycznie niemożliwe, a zaufanie do żywiołaków gwałtownie spadło w społeczeństwie. Już krążyła plotka, że to "władcy wody" wymordowali celowo ludzi z wioski. Cała nienawiść skumulowała się na magicznych, a król, jak to on, nie był jeszcze w nic wtajemniczony, a przynajmniej nie zajmował się publicznie żadnymi frapującymi rzeczami.
Było to wielkie szczęście dla mieszkańców więzienia, którzy mogli nacieszyć się wolnością, jaką tylko może mieć człowiek w świecie bez czasu, odgrodzonym od reszty rzeczywistości nieprzekraczalnym murem.
Tak się złożyło, że groźni przestępcy, odizolowani wcześniej od normalnych ludzi, rozpierzchli się szczególnie w góry. Tam ciężej było ich znaleźć, a przede wszystkim, mogli na własne oczy przekonać się, że bariera istnieje. To, że wielu z nich zostanie przez nią złapanych i nigdy więcej niewypuszczonych... Było inną sprawą. Warto było zaryzykować, gdy nic się nie miało do stracenia.
Jednak nie wszyscy zostali zamknięci czterdzieści siedem lat wcześniej. Do tej, całkiem licznej grupy, należała złodziejka. Była znacznie chytrzejsza od reszty i zamierzała szybko wtopić się w otoczenie. A by zrobić to możliwie przed wybuchnięciem paniki, związanym z wyludnieniem więzienia, musiała dotrzeć do miasta. Tam najszybciej się wtopi... I najszybciej zdąży coś ukraść.
Najkrótsza droga prowadziła przez las. Nie miała specjalnego wyboru, chociaż serdecznie nie cierpiała tych terenów. Do tego po ulewach były one praktycznie nie do przebycia. W rzeczy samej, wpadła w kolejną wielką kałużę chyba dziesiąty raz tej nocy. A nie mogła się zatrzymywać i tracić czasu. Zaklęła głośno i w bezsilnej wściekłości uderzyła pięściami o drzewo, obok którego wylądowała na kolanach. Po pas w wodzie. Wyglądała paskudnie, właściwie nie dało się ocenić jej płci po kompletnie zabłoconych i wyniszczonych spodniach, oraz narzuconych na siebie kilku koszulach. Przypominała bardziej stracha na wróble.
Zaklęła soczyście, nienawistnie, w swoim ojczystym języku, tak bardzo zapomnianym już w Sol'neiss. Uniosła się z trudem i całkowicie pochłonięta wściekłością kopnęła kupę przemoczonych liści. Część z nich z mokrym plaśnięciem wylądowała na skleconym szałasie, który dopiero teraz dostrzegła.
Powrót do góry Go down
Sethemar

avatar

Nazwisko : Einar Romøren
Imię/pseudonim : Sethemar
Wiek : 22
Broń : Sękaty kij z krzemiennymi grotami w głowni
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany. Twarz wiecznie ukryta pod płaszczem, znana tylko wybranym. Twarz i wzrok pozbawione emocji.
Fabularnie : Wolny
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Wto Sty 14, 2014 6:18 pm

Sethemar relaksował się w swoim ciepłym i stosunkowo suchym kącie gdzieś pośrodku nasiąkniętego do granic możliwości lasu. Wielodniowe opady zmieniły całkowicie krajobraz. Las w niektórych miejscach przypominał bardziej lasy namorzynowe zmieszane z bagnami w proporcji jeden do jednego. Długotrwały deszcz był zabójczy lecz każdy medal ma dwie strony. Opady działały uspokajająco na Setha który lubił wsłuchiwać się w każdą opadającą kroplę wody, spływającą delikatnie po liściach koron drzew by w końcu ukryć się niczym owad, gdzieś pośród mchów, runa leśnego i niewielkich paproci. Ta powolna wędrówka wody wprost z niebios do ziemi jest dla Sethemara prawie tak samo kojąca, uspokajająca jak delikatny bulgot "ziołówki".

Niestety każda sielanka nie trwa zbyt długo i również ta została przerwana. Sethemar rozwarł leniwie powieki lewego oka do połowy i czujnie nasłuchiwał dźwięków natury. Choć ludzie mają zbyt duże mniemanie o sobie i niskie mniemanie o siłach i pięknie natury, to jednak do niej należą więc i ich dźwięki, głosy wpełzły do czujnych uszu Sethemara. Co gorsza nie były to tylko pojedyncze słowa lecz zdania pełne złości, panoszące się po umyśle i denerwujące niczym pies szczurołap. Dziw bierze skąd zwierz tak mały sił ma tyle by ujadać tak piskliwie, tak donośnie, tak wkurwiająco.

Sethemar wstał z czegoś co przypominać mogło połączenie zydla z hamakiem. Choć konstrukcja dość leciwa na oka rzut pierwszy była w rzeczywistości skrzętnie przemyślaną i nad wyraz solidną konstrukcją z gałęzi, podsuszonych traw i łodyg ziół. Pozostało tylko poprawić płaszcza kaptur i ruszyć w miejsce skąd hałasy dochodziły. Dźwięki ucichły lecz pamięć pustelnika jest dobra i po krótkiej wędrówce znajduje coś utytłane w bagnie. Zwierze, człowiek, złodziej? Tak, dobrze zauważyliście, złodziej jest innym gatunkiem. Złodziej to istota uważająca się (choć mylnie) za człowieka, istota która rości sobie prawa do traktowania jako człowiek choć tak naprawdę nie różni się niczym od owada. Ot, zwykła menda uprzykrzająca innym życie. Otóż komar na ten przykład przylatuje, kąsa by wykarmić rodzinę i ucieka. Złodziej natomiast przybiega, zabiera, wybiega by się bogacić, gromadzić i zawinięty komuś uczciwemu majątek, jak najbardziej trywialnie przepierdolić.

Seth stał w oddali, w cieniu drzewa mając jednocześnie nadzieję że istota pomocy nie będzie potrzebować a on sam będzie mógł w spokoju kontynuować spokojny żywot.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Nazwisko : Mistrz Gry
Imię/pseudonim : Nieprzewidywalny
Wiek : Ponad czasem
Broń : Cięta riposta
Wygląd : Nikt nigdy go nie widział, ale każdy wie, że istnieje...
Fabularnie : Zawsze i wszędzie
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Wto Sty 14, 2014 7:23 pm

Dziewczyna, a właściwie kobieta, znieruchomiała, dostrzegając ruch w okolicach szałasu. Przeklęła (tym razem w myślach) swoją głupotę i nieuwagę, następnie starając się wtopić w drzewo. Niestety, bezskutecznie. Została dostrzeżona. Nie pozostało jej nic innego, jak się wyprostować z dumą i udawać, że znajduje się dokładnie tam, gdzie powinna. No, może wolałaby stać w miejscu oddalonym o parę metrów od bajora, jak i od mężczyzny, ale jak już nie miała wyboru, zdecydowała się poddać losowi z największą dostępną godnością.
Podwinęła spodnie, ukazując wychudzone, zabrudzone, gołe nogi i poszukała wzrokiem miejsca, które było suche i jednocześnie znajdowało się najbliżej jej osoby. Całkiem obiektywnie rzecz biorąc, doszła do prostych wniosków - najbardziej opłacalnym kierunkiem jest ten w stronę mężczyzny. Nie chciała robić sobie specjalnych problemów, a jedynie bezpiecznie dotrzeć do miasta, ale pokusa była silniejsza od niej. Nie pamiętała, kiedy ostatnio miała okazję kogoś okraść, a ten facet idealnie się nadawał do sprawdzenia dawnych umiejętności. W najgorszym wypadku go zadźga. Jeszcze nie wiedziała czym, ale skoro potrafiła poradzić sobie w więzieniu, to tu też da radę.
Nieistotne, że nigdy nikogo nie zabiła. Wystarczy chwilowa utrata przytomności, tak naprawdę.
Odgarnęła brudne, kompletnie przemoczone kłaki z twarzy, przystając w połowie drogi, a potem znowu złapała za materiał i podjęła kolejne, mozolne kroki. Dotarła w końcu do w miarę suchego terenu, tuż przy mężczyźnie.
- Na co się gapisz? - Spojrzała z uniesionymi brwiami. Miała zachrypnięty, prawie wyprany z kobiecości głos. Gdyby nie fakt, że jej twarzy nie zdobił żaden zarost, mogłaby uchodzić za mężczyznę. Teraz, gdy stała wyprostowana, na równym poziomie co on, można było dostrzec, że jest niesamowicie wysoka jak na kobietę. Przez to ciężej było jej się ukryć. Miała na sobie o wiele za duże ubrania, o kolorze czystego błota (jeśli tak można ująć wytaplanie się w nim od góry do dołu), dzięki którym nie było widać ani jej kobiecych kształtów, ani tym bardziej chudych nóg i dłoni. Mężczyźni, gdy dostrzegali któryś z wymienionych elementów, od razu myśleli, że mogą z nią zrobić co chcą. A tak nie było.
Patrzyła mu bez większego problemu prosto w oczy, z iście królewską dumą. Szła prosto przed siebie, a gdy niemal się z nim zderzyła, wyminęła mężczyznę ze zgrabnością, jaką tylko może cieszyć się kobieta. Lub złodziejka. Przy tym wsunęła dłoń w jego kieszeń i wyjęła z niej pierwszą rzecz, jaką znalazła.
Ten dreszczyk emocji był niesamowity. Strasznie za nim tęskniła. Tak bardzo, że nie postarała się wystarczająco, by okradziony nie dostrzegł jej ruchu.
Powrót do góry Go down
Sethemar

avatar

Nazwisko : Einar Romøren
Imię/pseudonim : Sethemar
Wiek : 22
Broń : Sękaty kij z krzemiennymi grotami w głowni
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany. Twarz wiecznie ukryta pod płaszczem, znana tylko wybranym. Twarz i wzrok pozbawione emocji.
Fabularnie : Wolny
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Wto Sty 14, 2014 7:48 pm

Sethemar nie mylił się. Istota wyzwoliła się sama. Powoli wygramoliła się z błocka po czym poczłapała w stronę pustelnika. Wzrokiem dwórki spojrzała w jego oczy dumnie i rzuciła kulturalnie "Na co się gapisz?". To był dowód na pochodzenie ów damy. Głos jej zdradził nie tylko pochodzenie ale i płeć.
Reakcji na pytanie nie było. Skoro dziewczyna poradziła sobie sama to próżny był trud. Kolejny cel wędrówki został już dawno wybrany a był nim szałas wypełniony zapachem ziół i dźwiękiem fermentującej "ziołówki".

Seth poczuł ciepło rozchodzące się w okolicy kieszeni ale w pierwszym momencie to zbagatelizował. Dopiero gdy dziewczyna się oddalała zauważył "łup" w jej dłoni który zapewne na wiele się jej nie przyda bo i drogi nie jest. Dłoń jej wypełniała skrzętnie zapleciona kulka ziołowego suszu, ot na wszelki wypadek wypełniająca kieszeń wędrowca. Sethemar nie przejął się i skierował się w kierunku szałasu nie odzywając się do ubłoconej niewiasty.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Nazwisko : Mistrz Gry
Imię/pseudonim : Nieprzewidywalny
Wiek : Ponad czasem
Broń : Cięta riposta
Wygląd : Nikt nigdy go nie widział, ale każdy wie, że istnieje...
Fabularnie : Zawsze i wszędzie
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Wto Sty 14, 2014 8:59 pm

Gdy kobieta oddaliła się na parę kroków, usłyszała jego kroki. Oddalające się. Odetchnęła cicho, z pewną ulgą, że jednak nie dostrzeżono jej drobnej kradzieży, a potem spojrzała w dłoń. Była trochę zaskoczona tym, co w niej znalazła. Owszem, przedmiot zdawał się być podejrzanie miękki, ale kto właściwie trzyma w kieszeni zwitek liści? Aż przystanęła i zmarszczyła brwi, rozpakowując go, jakby nie dowierzając, że tam naprawdę nic nie ma. Pokręciła lekko głową, zrzucając po kolej każdą warstwę na ziemię, a potem prychnęła pod nosem z politowaniem dla siebie. No nie do wiary, żeby dać się tak łatwo spławić... Tak czy inaczej, nawet jeśli "łup" był bez większej wartości, liczyły się emocje podczas jego zdobywania. Ona nigdy nie kradła po to, by przeżyć. Lubiła robić to, czym się zajmowała i nie zamierzała przestać tylko dlatego, że na parę lat zamknięto ją w więzieniu. Kogo to interesuje, kiedy zatrzymany jest czas? Tak czy inaczej prędzej czy później będą musieli ich wypuścić, a oni niczego nie stracą, nie będą nawet o krok bliżej śmierci niż wcześniej. Szczegółem pozostawało, że trzeba było przeżyć w samej niewoli. Ona sobie poradziła, więc każdy by sobie poradził.
Ruszyła raźno do przodu, ale po zaledwie dwóch krokach zasyczała z bólu prawej nogi. Podwinęła spodnie i spojrzała na piekące miejsce, dokładnie nad kolanem. Było mocno zabrudzone (przez ostatnie kilka lat nie miała wielu okazji do umycia się), ale po kilku staranniejszych przetarciach poczuła coś miękkiego, rozgniatającego się jej między palcami. A potem na (w miarę) czystej skórze pojawiła się szybko rosnąca plama krwi. Dziewczynie natychmiast zakręciło się w głowie, wyciągnęła drugą rękę, którą nie podtrzymywała spodni, szukając jakiegoś oparcia, ale go nie znalazła. Stęknęła cicho, czując jak zaczyna jej brakować powietrza w płucach.
- Pomocy... - wyszeptała z wysiłkiem, praktycznie piszcząc na końcu, a potem upadła jak stała na ziemię.
Powrót do góry Go down
Sethemar

avatar

Nazwisko : Einar Romøren
Imię/pseudonim : Sethemar
Wiek : 22
Broń : Sękaty kij z krzemiennymi grotami w głowni
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany. Twarz wiecznie ukryta pod płaszczem, znana tylko wybranym. Twarz i wzrok pozbawione emocji.
Fabularnie : Wolny
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Wto Sty 14, 2014 9:55 pm

Sethemar przystanął gdy usłyszał syknięcie. W lasach tych bowiem spotkać można jadowite węże a jad ich bywa co najmniej niebezpieczny o ile nie śmiertelny. Chwilę później dało się usłyszeć upadające ciało i jakiś pisk.
Seth odwrócił się po czym zauważył leżącą złodziejkę. Podszedł powoli, przyklęknął po czym położył dłoń na jej czole. Dziewczyna miała gorączkę, może nie bardzo wysoką ale zawsze. Może to od ilości ostatnich opadów? Jak na suchoty była dość rześka, nie kaszlała na lewo i prawo. Powód musi być inny.
Pustelnik zauważył delikatnie podciągniętą nogawkę spod której sączyła się strużka krwi. Bez pytania podciągnął ją wyżej by zbadać miejsce krwotoku. To co zobaczył nie napawało optymizmem. Z rany wyciekała krew z ropą co wskazuje na zakażenie. Wszystko było widocznie obrzęknięte i rozpalone. Aż dziw bierze jak ów dziewczyna była w stanie opierać się na tej nodze bez grymasu bólu.
- Masz jeszcze te zioła które mi zwędziłaś?
Chwilę po zadanym pytaniu zauważył znajome liście ziół rozsypane na ścieżce. Spojrzał w oczy złodziejki po czym rzekł równie bez emocji.
-Będzie bolało.
Zza płaszcza wyjął małą brązową manierkę pojemności około kufla piwa po czym otworzył ją, pociągając za korek. W tempie błyskawicy rozniósł się ziołowy zapach zmieszany z wysokoprocentowym alkoholem. Seth pociągnął nosem ów zapach po czym polał ranę grzebiąc w niej paluchem celem wstępnego oczyszczenia.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Nazwisko : Mistrz Gry
Imię/pseudonim : Nieprzewidywalny
Wiek : Ponad czasem
Broń : Cięta riposta
Wygląd : Nikt nigdy go nie widział, ale każdy wie, że istnieje...
Fabularnie : Zawsze i wszędzie
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Sro Sty 15, 2014 3:03 pm

Dziewczyna oddychała płytko, przez usta, czując niesamowity ucisk w piersi. Z każdym wdechem traciła jednocześnie siły i zdolność widzenia, a gdy dopadł jej w końcu mężczyzna, rozróżniała jedynie kontury. Zmrużyła oczy, starając się skupić na tym, co mówił. Było to jednak trudne, na tyle trudne, że nie potrafiła nawet wydusić z siebie odpowiedzi. Całą jej energię pochłaniały świszczące, słabe wdechy, które doprowadzały już coraz mniej powietrza do jej zatrutego ciała.
Gdy usłyszała jego słowa, mimo wszystko wydała z siebie dźwięk przypominający prychnięcie. Tak, jakby w tym momencie nic jej nie bolało. Przeciwnie, rozrywała ją noga, na płucach miała duży kamień, nic nie widziała, a w głowie zaczęło jej się kręcić z niedotlenienia. Mimo wszystko ból był oszałamiający. Ciało dziewczyny gwałtownie zadrżało, kręgosłup wygięła w łuk, a z jej ust wydobyło się ostre syknięcie. Resztki tlenu zniknęły z jej płuc. Wywróciła oczami, ukazując białka, a potem w końcu bezwładnie opadła na poszycie leśne. Przez chwilę mogła wydawać się martwa, ale najwyraźniej umiejętności Sethemara coś zdziałały. Otworzyła nagle usta i nabrała dużo powietrza. To było coś, czego jej organizm potrzebował w pierwszej kolejności. Już po kilku wdechach zdołała otworzyć oczy, a po chwili była w stanie dostrzec coś więcej, niż plamy zielonego koloru.
Nie miała jednak siły na nic, oprócz może wyduszenia z siebie, ledwie słyszalnym szeptem, pytania:
- Co się stało?
Chwilowa poprawa samopoczucia była jednak bardzo tymczasowa. Wbrew temu, co sądził mężczyzna, nie ugryzł jej wąż, a pająk. Dość szczególny rodzaj, dodajmy nawiasem. Malutki, utrzymujący się na wodzie dzięki skomplikowanym czynnościom, powiązanym z bańką powietrza i dobrze utkaną pajęczyną. Był mocno jadowity, chociaż nie śmiertelnie. Jad z czasem znikał z krwi... Jeśli tylko do tego czasu ofiara nie udusiła się od reakcji uczuleniowej.
Powrót do góry Go down
Sethemar

avatar

Nazwisko : Einar Romøren
Imię/pseudonim : Sethemar
Wiek : 22
Broń : Sękaty kij z krzemiennymi grotami w głowni
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany. Twarz wiecznie ukryta pod płaszczem, znana tylko wybranym. Twarz i wzrok pozbawione emocji.
Fabularnie : Wolny
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Czw Sty 16, 2014 10:02 am

- Po tym możesz mieć halucynacje ale widząc Twój stan to już od jakiegoś czasu możesz je mieć. Idziemy do Uzdrowiciela.
Ostatnie słowo powiedział ze wstrętem, zupełnie tak jakby profesja ta nie była godna człowieka, chwalebna. Otóż nic bardziej mylnego. To nie uzdrowiciele powodowały w nim odrazę lecz miasto. Brudne, zanieczyszczone osady ludzkie gdzie ludzkie wydzieliny leżały na ulicach, ludzie biegali z głodem wypisanym na twarzy. Miasta, gdzie kradzież była na porządku dziennym tak samo jak i rozboje.

Sethemar zarzucił na plecy ledwie przytomną dziewczynę. Dla osoby postronnej mogło to wyglądać jak zarzucanie na plecy worka ziemniaków. Fakt, w sposób ten niosło się cięższe rzeczy o wiele wygodniej. Krokiem powolnym Seth udał się w stronę najbliższego Uzdrowiciela który najprawdopodobniej znajdował się już gdzieś na peryferiach miasta.
Powrót do góry Go down
Iryde

avatar

Nazwisko : Mayros
Imię/pseudonim : Iryde
Wiek : 15
Broń : Kostur oraz nożyk do ścinania roślin, którego i tak nie potrafiłaby użyć jako broni.
Wygląd : Dziecięce rysy twarzy, czarne długie włosy i szare oczy. Wyjątkowo niska.
Fabularnie : Charlotte - Rzeka
Liczba postów : 21

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Nie Sty 19, 2014 6:32 pm

Po raz wtóry tego miesiąca zawędrowała w najgłębszą otchłań lasu, podążając za swoimi potrzebami eksperymentów. Może powinna już tu zamieszkać? Miałaby bliżej, a jeszcze parę razy i pozna owe miejsce lepiej niż własną kieszeń. Fakt, zawsze natrafiło się coś nieoczekiwanego, ale właśnie tego spodziewała się nieokiełznanej puszczy. Tego dnia zamiast zbierać liście, bądź korzenie potrzebne do jej tajemniczych wywarów, zaplanowała coś innego.
Polowanie na wiewiórki. W swoich zakurzonych księgach natrafiła na wzmiankę, że ich rude ogonki mają równie pożyteczne działanie do kurze łapki, tak przecież niezbędne do gotowania naparów na reumatyzm. Oczywiście, nie byłaby sobą, gdyby nie sprawdziła ile prawdy jest w owych słowach. Pomogła sobie odrobiną magii, majstrując prowizoryczne pułapki, na które zawodowy łowca, bądź architekt spojrzałby co najwyżej z politowaniem.
Na łowach spędziła przynajmniej pół dnia, bo wiewiórki okazały się nie być wcale takie głupie. Może trzeba było pozostać przy podkradaniu kur z kurnika? Dobiła do wyniku 3 wiewiórek i właściwie na tym postanowiła poprzestać. Nie skalpowała ich na miejscu, wzięła je w całości, a nuż z reszty ugotuje się zupę! Związała ich rude ogony, machając nimi wesoło i podśpiewując pod nosem piosenkę o idiotycznej treści.
Nie dane jej było cieszyć się długo. Oczywiście, w tej całej nieujarzmionej dzikości, na kompletnym odludziu, musiała spotkać żywą duszę! Słyszała kroki, nie wiedząc jeszcze z której strony nadchodzą. Cofnęła się, ukrywając za drzewem. Wcale nie była chętna na spotkania w tej gęstwinie. Nasłuchiwała, wyglądając nagle zza grubego pnia. I cóż – to był błąd. Przed oczyma ukazała się wielka postać mężczyzny. I mało tego, załapała z nim kontakt wzrokowy, nie wiedząc kompletnie co robić.
Serce podskoczyło jej do gardła. Wielki, dwumetrowy potwór z… ofiarą na plecach! Zapewne ciągnął biedactwo do swojej jaskini, aby skonsumować ją łącznie z kośćmi. Cofnęła się, wlepiając w niego przerażone spojrzenie. Może skoro ma już swój posiłek to jej odpuści? Akurat… Nie myślała zbyt logicznie. Ważne było tylko to, aby znaleźć się jak najdalej od tego olbrzyma.
- AAAAA! GWAŁCĄ! MORDUJĄ! POMOOOOCY! – Wrzeszczała wniebogłosy, rzucając się do ucieczki, nawet nie pomyślawszy, że może użyć do tego magii. Nie, zamiast tego, z podwiniętą kiecką, martwymi wiewiórkami w dłoni i uciekała na swoich koturnach, modląc się, aby przewrócić się jak najpóźniej i najmniej boleśnie.
Powrót do góry Go down
Sethemar

avatar

Nazwisko : Einar Romøren
Imię/pseudonim : Sethemar
Wiek : 22
Broń : Sękaty kij z krzemiennymi grotami w głowni
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany. Twarz wiecznie ukryta pod płaszczem, znana tylko wybranym. Twarz i wzrok pozbawione emocji.
Fabularnie : Wolny
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Nie Sty 19, 2014 7:01 pm

Sethemar szedł powoli z utytłaną w błocie i ranną na dodatek dziewczyną, przerzuconą przez plecy. Spacer był spokojny, nic nie przeszkadzało w jednostajnej, długiej wędrówce. Mimo iż miasto było coraz bliżej to nie oznaczało to wcale że było blisko. Jedynie wiewiórki wykazywały większe ożywienie ale one już tak miały. Albo goniły się po pniakach, biły się pośród gałęzi bądź też zupełnie złośliwie rzucały się orzechami i mniejszymi szyszkami, tak o dla zabawy.

Upragniony spokój, delikatnie przyprawiony szelestem liści poruszanych na wietrze oraz dźwiękami ptactwa zamieszkującego ów las został zachwiany. Śpiew dziewczęcia świdrował uszy co wcale nie oznacza że był nieznośny. Wręcz przeciwnie, dziewczyna śpiewała delikatnie, ładnie ale, bądź co bądź śpiew ptaków wydawał się Sethemarowi ładniejszy. Nie widział dziewczęcia lecz jej lokalizacja była mu już wcześniej znana. Zdradzał ją śpiew i stukot obuwia o wystające korzenie drzew.

W końcu dziewcze wydostało się z plątaniny gałęzi, krzewów i porostów by ukryć się za najbliższym drzewem. Na niewiele się to zdało. Sethemar podszedł w pobliże drzewa zza którego wyjrzały szare oczka dziewczynki a raczej młódki w conajmniej śmiesznym obuwiu. Następstw kontaktu wzrokowego nikt przewidzieć nie mógł. Dziewczyna biegała jak oparzona krzycząc coś o gwałtach, mordach i tym podobne. Było to denerwujące ale nie aż tak jak to co ujrzał Seth. W dłoniach dziewczyny wisiały trzymane za rude ogonki wiewiórki.

Sethemar złapał swój kostur za koniec i grubszym, wręcz okrągłym, opatrzonym w ostre krzemienne groty końcem, gruchnął o ziemię tuż za dziewczyną.
- Stój Cholero! - powiedział głośno, dosadnie. Małe zwierzęta i ptactwo w najbliższej okolicy umilkło.
Powrót do góry Go down
Iryde

avatar

Nazwisko : Mayros
Imię/pseudonim : Iryde
Wiek : 15
Broń : Kostur oraz nożyk do ścinania roślin, którego i tak nie potrafiłaby użyć jako broni.
Wygląd : Dziecięce rysy twarzy, czarne długie włosy i szare oczy. Wyjątkowo niska.
Fabularnie : Charlotte - Rzeka
Liczba postów : 21

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Nie Sty 19, 2014 7:23 pm

O boże, gonią ją, strzelają, chcą dopaść i zaciągnąć za włosy do swojej mrocznej pieczary! Matko, przez całe życie była grzeczna, okazjonalnie mordowała wiewiórki, bądź eksperymentowała na ludziach. I po co to było, skoro ma tak marnie skończyć? Nie lepiej było się po prostu wyszaleć – pić na umór, jak normalny człowiek, bawić się i tańczyć do rana, jak każdy w tym wiecznie młodym wieku?
Nie odpowiedziała sobie na to pytanie, bo w tym samym czasie, co kostur za nią, wylądowała jak długa na ziemi, hamując niemal własną twarzą. Czyli nici z niebolesnego upadku. Chwilę czołgała się w splocie gałęzi, własnych włosów i spódnicy, szybko zdając sobie sprawę z tego, że to kompletnie bez sensu.
- Sam se stój, łazęgo!!! – Ryknęła, odwracając głowę w jego stronę. W takich przypadkach nie obowiązywały jej żadne zasady gramatyki, ani poprawna składnia zdań. Nie zamierzała mówić, jak wyuczono ją na dworach „proszę pana, paniczu, dostojny panie..”, ba – nawet jej to przez głowę nie przeszło. Teraz zostało jej tylko przegadać tego dwumetrowego potwora, może zrezygnuje z pożarcia również jej.
- Nie waż się podchodzić. Zapewniam cię, że jestem groźniejsza, niż na to wyglądam. – Warknęła, już nie siląc się na krzyk. Podniosła się powoli na czworaka, w pogotowiu dzierżąc kostur i w myślach wertując zaklęcia odpowiednie na tę sytuację. Twarz miała poharataną, skórę na prawym policzku zdartą, ale za to w dużej mierze pokrytą mchem, co wcale nie było rzeczą pozytywną.
Powrót do góry Go down
Sethemar

avatar

Nazwisko : Einar Romøren
Imię/pseudonim : Sethemar
Wiek : 22
Broń : Sękaty kij z krzemiennymi grotami w głowni
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany. Twarz wiecznie ukryta pod płaszczem, znana tylko wybranym. Twarz i wzrok pozbawione emocji.
Fabularnie : Wolny
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Nie Sty 19, 2014 7:32 pm

- Wiewiórki mordujesz z pasji czy z głodu?
Sethemar zadał pytanie jeszcze w chwili gdy dziewczyna niezdarnie czołgała się po bolesnym upadku. Dziewczyna prezentowała się zabawnie. Na twarzy miała parę kępek mchu a po jej czarnych włosach spacerował nagi czerwony ślimak. Spod mchu widać było delikatną rankę.
- Potrzebuje jedynie pomocy dla pasażerki. - Wskazał głową nieprzytomną dziewczynę, wiszącą na jego barkach jak worek ziemniaków.
- Otruła się czy coś. Możesz coś na to zaradzić?
Ton głosu Sethemara wcale się nie zmienił. Cały czas brzmiał stanowczo i poważnie.

Seth włożył dłoń pod obszerny płaszcz i rzucił w kierunku dziewczyny piersiówkę z "ziołówką".
- Przesmaruj rany bo jak coś złapiesz to szybko do zdrowia nie wrócisz.

Na znak pokoju Seth przysiadł w korzeniach najbliższego drzewa.
Powrót do góry Go down
Iryde

avatar

Nazwisko : Mayros
Imię/pseudonim : Iryde
Wiek : 15
Broń : Kostur oraz nożyk do ścinania roślin, którego i tak nie potrafiłaby użyć jako broni.
Wygląd : Dziecięce rysy twarzy, czarne długie włosy i szare oczy. Wyjątkowo niska.
Fabularnie : Charlotte - Rzeka
Liczba postów : 21

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Nie Sty 19, 2014 7:54 pm

Co to było za pytanie? Nawet, gdyby miała być szczera nie udzieliłaby żadnej z tych odpowiedzi. Nie miała pojęcia, jak smakują wiewiórki, ale cóż, wkrótce się przekona. A nuż zostaną jej ulubionym przysmakiem. No, o ile tylko dożyje wieczora, a z tym może być gorzej. Nie zamierzała wdawać się w głębsze konwersację z tym podejrzanym typem, odparła mu w tym samym tonie:
- Bezbronne baby porywasz dla zabawy, czy z obowiązku? – Po dłuższej walce samej z sobą, podniosła się na równe nogi, doprowadzając się jako tako do porządku. Przeczesała palcami włosy, niezbyt zadowolona, że ktoś widzi ją w obecnym stanie. Natrafiła na coś oślizgłego, więc z lekkim obrzydzeniem wyjęła zaplątane w czarne pióra żyjątko. O, jakie znalezisko! W kolorze czerwonym, no proszę! Uśmiechnęła się lekko, wrzucając ślimaka do kieszeni. Będzie na egzotyczne wywary.
- Pomocy? – Powtórzyła z niedowierzaniem, otrzepując się z resztek ziemi i mchu. Miała mu pomóc z dotaszczeniem tych prawie zwłok do jego mieszkania? Może miała jeszcze rozpalić mu ognisko na rosół albo pozbawić wielkie babsko ubrań, aby szybciej poszło z gwałtem? – Tsaaaa, otruła się. Winny się tłumaczy. – Powtórzyła, już spokojniej, widząc, że mężczyzna wcale nie spieszy się z mordowaniem jej skromnej osoby. Nie, wcale nie musiał się jej tłumaczyć, a najwyraźniej jako tako zależało mu na opinii obcych ludzi, skoro w ogóle się odezwał, przyłapany na dosyć dwuznacznej sytuacji.
- Mogę co najwyżej pomóc z ekshumacją zwłok. – Dodała słodko. Zachowywała bezpieczny odstęp, dużo więcej do szczęścia nie potrzebowała. Do czasu, aż owy mężczyzna nie rzucił czegoś podejrzanego w jej kierunku. Cóż, jej refleks nie należał do najlepszych, ale na drodze wyjątku udało jej się zrobić taktyczny unik przed przedmiotem, który okazał się być piersiówką.
Ostrożnie, jakby zaraz miała wybuchnąć podniosła ją z ziemi i odkręciła. Nie, nie miała zamiaru wierzyć, chociaż w jedno słowo, które padało z jego ust. Powąchała tajemniczy płyn, rozpoznając w nim parę znanych ziół. Miała przetrzeć tym rany? Ha, dobre sobie! Nie chciała kończyć jak nieprzytomna kobieta „otruta czymś”, a więc, gdy mężczyzna tylko spuścił wzrok, wylała całą zawartość flakoniku za siebie. Odrzuciła mu ją z powrotem, zupełnie pustą.
- Dzięki wielkie. – Ledwo co powstrzymała się od chichotu, nie wierząc w tą całą sytuację.
Powrót do góry Go down
Sethemar

avatar

Nazwisko : Einar Romøren
Imię/pseudonim : Sethemar
Wiek : 22
Broń : Sękaty kij z krzemiennymi grotami w głowni
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany. Twarz wiecznie ukryta pod płaszczem, znana tylko wybranym. Twarz i wzrok pozbawione emocji.
Fabularnie : Wolny
Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Nie Sty 19, 2014 8:11 pm

- Skoro nic pomóc nie możesz to muszę iść dalej.
Wstał na równe nogi podpierając się na kosturze. Spojrzał na dziewczynę obojętnie po czym ruszył w kierunku który wcześniej obrał, do miasta. Gdy ominął dziewczynę poczuł ostry, świdrujący nozdrza zapach gorzałki i ziół. Stało się jasnym że dziewczyna mu nie ufała. Ale po co wylewać takie dobro na ziemię? Nie dość że leczy to jeszcze wybornie smakuje.
- Tak na marginesie to mieszkam tam - wskazał kciukiem las znajdujący się za nim. Wątpił w to że dziewczyna mu uwierzy ale w sumie, nie bardzo go to interesowało.

Zaprawdę dziwną dietę musiała mieć ta dziewczyna. Nie dość że poluje na wiewiórki to zbiera ślimaki a twarz naciera mchem.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Nazwisko : Mistrz Gry
Imię/pseudonim : Nieprzewidywalny
Wiek : Ponad czasem
Broń : Cięta riposta
Wygląd : Nikt nigdy go nie widział, ale każdy wie, że istnieje...
Fabularnie : Zawsze i wszędzie
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   Pon Sty 20, 2014 5:16 pm

Tymczasem kupka błota, cała wymęczona, uniosła głowę, rozglądając się nieprzytomnie i najwyraźniej nie bardzo rozumiejąc sytuację. Jakieś wiewiórki, mordy, gwałty... Gwałcące wiewiórki? Przed jej oczami przeparadował mężczyzna z rudą kitą, na co aż zamrugała oczami. Przypominał trochę tego, którego przed chwilą okradła. Jeśli tam mają wyglądać gwałcące wiewiórki to nie miała nic przeciwko, w więzieniu byli gorsi i sobie z nimi radziła. Podparła się ręką, próbując wstać, ale zaraz wywróciła się, gdyż kupka mchu zamieniła się w uciekającą kupkę mchu. Na kilkunastu, włochatych nóżkach, przypominających patyczki zginające się w stawach. Zmarszczyła brwi, poważnie zaniepokojona. Gdzieś z tyłu głowy świtała myśl, że to halucynacje, o których mówił nieznajomy, ale w tym momencie taki wniosek wydał jej się bardziej absurdalny niż wiewiórko-człowiek i chodzący mech. Rozejrzała się niepewnie dokoła i uśmiechnęła z pewną dozą niedowierzania. Wszystko falowało! Jakby jechała powozem albo wręcz płynęła, niesiona przez niewidzialną łódkę po niebie. Uniosła się i rozłożyła ręce, chwytając wiatr w płuca. Jej szczęście nie trwało jednak za długo, bo oto zobaczyła przed sobą istne zombi. Niewielka dziewczyna porośnięta mchem - pisnęła zaskoczona i zaraz upadła, bo bolące udo najwyraźniej odmówiło posłuszeństwa.
Jasnym się stało, że potrzebuje pomocy. Chociażby snu, który pomógłby przetrwać halucynacje i ból. Może chociaż tyle wiewiórko-człowiek i zombi mogli dla niej zrobić?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Szałas Sethemara   

Powrót do góry Go down
 
Szałas Sethemara
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
One holds one's breath ::  :: Las-
Skocz do: