One holds one's breath



 
IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Droga ku światyni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Droga ku światyni   Sob Paź 19, 2013 10:04 pm

Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

Nazwisko : Greenberg
Imię/pseudonim : Irisviel
Wiek : 22 lata
Broń : Nóż
Wygląd : Niska, szczupła blondynka o zielonych oczach. Posiada bardzo jasną karnację i masę piegów na nosie.
Fabularnie : Zajęta
Liczba postów : 12

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Sob Lis 16, 2013 7:34 pm

Irisviel wybrała się na spacer w stronę starej świątyni. Miała ochotę na chwilę kontemplacji podczas podróży po lesie, który tak bardzo kochała. Miała również nadzieję na znalezienie jakiś ziół, z których mogłaby przygotować wywary dla tych, których leczyła. W swoim ogrodzie miała ich co prawda sporo, ale zawsze mógł jej się trafić jakiś inny gatunek, nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Bezimienny

avatar

Nazwisko : -
Imię/pseudonim : -
Wiek : 27
Broń : Miecz półtoraręczny
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany brunet. Ma bardzo ostre rysy twarzy i wiecznie podkrążone oczy. Włosy ścięte krótko. Jasna karnacja. Jest przystojny do tego stopnia, że bezdomni rzucają w niego bułkami, a dziwki pieniędzmi.
Fabularnie : Zajęty
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Sob Lis 16, 2013 9:29 pm

W miejscu tym (czego żaden z forumowiczów się nie spodziewał) pojawił się również bezimienny. On jednak nie miał żadnego powodu, by znaleźć się tutaj, lub gdzieś indziej. Poeta po prostu spędzał czas sam ze sobą. Przechadzał się w samotności w miejscach, w których czuł się w miarę bezpiecznie. Widząc, że nie jest tu sam zatrzymał się i cofnął trochę, by po chwili namysłu schować bardziej w gąszczu. Nie miał zielonego pojęcia, czy Irisviel go zauważyła.
Była miejscowa? Może zabłądziła? W każdym razie.. rzadko zdarzało się, żeby jakaś zielarka tak po prostu sama szlajała się po gęstym lesie.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

Nazwisko : Greenberg
Imię/pseudonim : Irisviel
Wiek : 22 lata
Broń : Nóż
Wygląd : Niska, szczupła blondynka o zielonych oczach. Posiada bardzo jasną karnację i masę piegów na nosie.
Fabularnie : Zajęta
Liczba postów : 12

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Sob Lis 16, 2013 9:48 pm

Dziewczyna nie zauważyła mężczyzny na swojej drodze, była bowiem zbyt pochłonięta myśleniem o swoich własnych sprawach. Szła więc dalej, nucąc coś pod nosem. Czy miała dobry humor? Zdecydowanie tak. Nagle, tuż przy gąszczu, w którym schował się Bezimienny, Irisviel ujrzała zioło, jakiego nie miała w swoim ogródku. Ucieszona podeszła więc powoli do niego i ukucnęła, by zerwać je i wsadzić do swojego koszyka. Odeszłaby pewnie zaraz po tym, gdyby nie zauważyła nogi mężczyzny za krzakiem.
- Ojej, ktoś tutaj jest. - Powiedziała głośno. Nawet przez chwilę nie pomyślała o tym, że to dosyć podejrzane. Przecież nikt jej nic nie zrobi. Prawda?
Powrót do góry Go down
Bezimienny

avatar

Nazwisko : -
Imię/pseudonim : -
Wiek : 27
Broń : Miecz półtoraręczny
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany brunet. Ma bardzo ostre rysy twarzy i wiecznie podkrążone oczy. Włosy ścięte krótko. Jasna karnacja. Jest przystojny do tego stopnia, że bezdomni rzucają w niego bułkami, a dziwki pieniędzmi.
Fabularnie : Zajęty
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Sob Lis 16, 2013 10:13 pm

Irisviel odrobinę go przeraziła. Właściwie to nie ona sama, tylko jej zachowanie. Rozumiał dobrze, że niektóre dziewczyny zachowywały się czasami dosyć beztrosko, ale.. oni byli, kurwa, na środku lasu. W centrum dzikiego gąszczu, obok opuszczonej świątyni. Każdy mieszkaniec miasta zdawał sobie przecież sprawę z niebezpieczeństw związanych z takimi samotnymi wycieczkami. Miał jednak całkiem dobre wyjaśnienie na jej zielarską wyprawę życia.
Ona mogła być kolejnym magiem, który nagle oparzy go ogniem wyciągniętym z dupy.
- Witaj, piękna damo. - rzucił i pochylił się, by podać jej rękę. Przecież to byłoby idiotyczne, gdyby była bezbronną, chuderlawą, blond uzdrowicielką... prawda?


Ostatnio zmieniony przez Bezimienny dnia Sob Lis 16, 2013 10:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

Nazwisko : Greenberg
Imię/pseudonim : Irisviel
Wiek : 22 lata
Broń : Nóż
Wygląd : Niska, szczupła blondynka o zielonych oczach. Posiada bardzo jasną karnację i masę piegów na nosie.
Fabularnie : Zajęta
Liczba postów : 12

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Sob Lis 16, 2013 10:21 pm

Gdy ukazała się przed nią cała sylwetka mężczyzny dojrzała także miecz i lekko drgnęła. Zawsze wiedziała, że jest głupiutka i naiwna, ale zawsze też jakoś udawało jej się wybrnąć z takich sytuacji. Czyżby przez to, że była blondynką? Być może.
Mężczyzna jednak zdawał się nie być agresywny, wręcz przeciwnie. Spojrzała na dłoń, którą wyciągnął w jej stronę i chwyciła ją lekko podnosząc się zgrabnie. Otrzepała suknię i spojrzała na niego z szerokim uśmiechem.
-Dziękuję. - Powiedziała delikatnie i przekręciła głowę na bok. Była od niego o wiele niższa, co raczej nie było niczym dziwnym dla kogoś, kto mierzył 150 centymetrów.
- Nie powiedziałabym, że taka piękna. - Zaśmiała się i niepewnie spoglądała na jego miecz. Mimo wszystko, odczuwała pewien lęk i strach.
Powrót do góry Go down
Bezimienny

avatar

Nazwisko : -
Imię/pseudonim : -
Wiek : 27
Broń : Miecz półtoraręczny
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany brunet. Ma bardzo ostre rysy twarzy i wiecznie podkrążone oczy. Włosy ścięte krótko. Jasna karnacja. Jest przystojny do tego stopnia, że bezdomni rzucają w niego bułkami, a dziwki pieniędzmi.
Fabularnie : Zajęty
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Sob Lis 16, 2013 10:30 pm

Tak, to nie mogła być normalna dziewczyna. To z pewnością była czarodziejka. Delikatnie pomógł jej się podnieść i dopiero wtedy w pełni wyprostował. Czy bezimienny był tchórzem? Owszem. Prawdopodobnie taka ostrożność została mu jeszcze po tym, kiedy był jedynie marnym, niewprawionym w orężu wierszokletą.
- Przy takiej urodzie skromność jest zbędna. Powiadam ci przecież, jesteś wyjątkowo piękna. - powiedział do niej melodyjnym głosem, uśmiechając się przy tym. A może był tutaj ktoś jeszcze? Nie słyszał niczyich kroków, jednak..
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

Nazwisko : Greenberg
Imię/pseudonim : Irisviel
Wiek : 22 lata
Broń : Nóż
Wygląd : Niska, szczupła blondynka o zielonych oczach. Posiada bardzo jasną karnację i masę piegów na nosie.
Fabularnie : Zajęta
Liczba postów : 12

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Sob Lis 16, 2013 10:44 pm

Dziewczę przyglądało mu się uważnie. Twarz miał pociągającą, choć ona nigdy nie zwracała uwagi na mężczyzn w kategoriach podoba się/nie podoba. Podobnie też było tym razem. Z resztą, zamiast cały czas patrzeć na jego twarz, wzrokiem uciekała w kierunku jego miecza. Gdy ponownie się odezwał, a sens jego słów do niej dotarł, zarumieniła się zawstydzona.
- Nie często dane mi jest usłyszeć takie pochlebstwo, panie. Stąd też moje niedowierzanie w pana słowa. - Ośmieliła się odrobinę i spojrzała mu w oczy. Stali dosyć blisko siebie, a żeby widzieć jego twarz musiała podnieść głowę do góry.
- Cóż pan robi w środku lasu? - Zapytała uśmiechając się lekko. Nogi jednak miała jak z waty, cały czas mają przed oczami jego miecz, a w myślach to, co mógłby jej nim zrobić.
Powrót do góry Go down
Bezimienny

avatar

Nazwisko : -
Imię/pseudonim : -
Wiek : 27
Broń : Miecz półtoraręczny
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany brunet. Ma bardzo ostre rysy twarzy i wiecznie podkrążone oczy. Włosy ścięte krótko. Jasna karnacja. Jest przystojny do tego stopnia, że bezdomni rzucają w niego bułkami, a dziwki pieniędzmi.
Fabularnie : Zajęty
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Sob Lis 16, 2013 11:11 pm

Denerwowało go to, że oczy dziewczyny błądziły w kierunku jego miecza. Gdyby była pewna siebie wpatrywałaby się w jego twarz. Próbowała wyczytać z jego miny kim jest, co tutaj robi i dlaczego. Bo one takie były. Wszystkie czarodziejki. Nieraz przecież zdarzało się, że któraś z tych wstrętnych.. niezwykle pociągających go kobiet zwyczajnie wyśmiała jego nieudolne zaloty.
Co on tu właściwie robił?
- Zachwycam się pięknem tego miejsca. Spójrz tylko na twarz mą, radosną. Ja zamiast człowiekiem, powinienem być wiosną! - teatralnym gestem wskazał na jakieś krzaki. Wydobywający się z nich odór wskazywał na to, że coś tam zdechło.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

Nazwisko : Greenberg
Imię/pseudonim : Irisviel
Wiek : 22 lata
Broń : Nóż
Wygląd : Niska, szczupła blondynka o zielonych oczach. Posiada bardzo jasną karnację i masę piegów na nosie.
Fabularnie : Zajęta
Liczba postów : 12

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Sob Lis 16, 2013 11:21 pm

Po słowach mężczyzny zaśmiała się cicho i wreszcie spojrzała mu w twarz. Prosto w oczy, cały czas się uśmiechając. Wydawał jej się całkiem sympatyczny i na chwilę udało jej się uspokoić.
- Czyżbyś był poetą, panie? - Nadal śmiała się cicho, pod nosem. - Faktycznie, las jest pięknym i spokojnym miejscem. Mimo to, mało ludzi tu przychodzi. - Uśmiechała się cały czas. Zauważyła, że był trochę brudny. Pewnie szlajał się po krzakach już od jakiegoś czasu.


Ostatnio zmieniony przez Victoria dnia Nie Lis 17, 2013 11:48 am, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Różnice zdań omawiajcie na pw lub chatboxie.)
Powrót do góry Go down
Bezimienny

avatar

Nazwisko : -
Imię/pseudonim : -
Wiek : 27
Broń : Miecz półtoraręczny
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany brunet. Ma bardzo ostre rysy twarzy i wiecznie podkrążone oczy. Włosy ścięte krótko. Jasna karnacja. Jest przystojny do tego stopnia, że bezdomni rzucają w niego bułkami, a dziwki pieniędzmi.
Fabularnie : Zajęty
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Nie Lis 17, 2013 2:51 pm

Jednak na niego patrzy. Wiedźma przeklęta.. zmora! Boże drogi, jeśli tam jesteś.. czym ja się tak przejmuję? Pójdę zaraz precz, tylko coś na szybko zrymuję. Przeczesał włosy palcami.
- Nazwać mnie poetą pani to czyn karygodny. Prawdziwy poeta dla swej sztuki chodzi głodny. A ja.. marny wierszokleta.. Zaśpiewać o błahostkach mogę.. - urwał na chwilę. - .. najwyżej do kotleta.
Przeklął siebie samego w duchu, jednak jego mina pozostała niewzruszona. Przecież nie będzie po sobie pokazywał, że coś mu chujowo wyszło. Roar.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

Nazwisko : Greenberg
Imię/pseudonim : Irisviel
Wiek : 22 lata
Broń : Nóż
Wygląd : Niska, szczupła blondynka o zielonych oczach. Posiada bardzo jasną karnację i masę piegów na nosie.
Fabularnie : Zajęta
Liczba postów : 12

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Nie Lis 17, 2013 3:05 pm

Wiedźma? Irisviel zapewne zrobiłoby się przykro, gdyby wiedziała, iż została nazwana wiedźmą. Na szczęście jednak, dla obojga, dziewczę nie umiało czytać w myślach.
Przekręciła głowę i zaśmiała się cicho. Był taki skromny, głupi, czy po prostu coś ukrywał? Za pewne po trochu każdego, ale nie jej w sumie go oceniać. Przyszła tutaj, żeby pozbierać ziół, a nie rozmawiać z nieznajomymi.
- Cóż, skoro tak uważasz panie. - Rozejrzała się po okolicy. Nagle, jej oczom ukazało się zioło, którego szukała już od tygodniu. Zapomniawszy o towarzystwie ruszyła ku niemu biegiem, uradowana.
- Mam cię! - Krzyknęła radośnie wyrywając ziele i wkładając do koszyka. - Nareszcie będę mogła zrobić antidotum na jad węża. - Zadowolona nuciła pod nosem jakąś radosną piosenkę. Wstała, odwróciła się w stronę Bezimiennego i stanęła jak wryta. Przez tę chwilę zupełnie o nim zapomniała.
Powrót do góry Go down
Bezimienny

avatar

Nazwisko : -
Imię/pseudonim : -
Wiek : 27
Broń : Miecz półtoraręczny
Wygląd : Wysoki, dobrze zbudowany brunet. Ma bardzo ostre rysy twarzy i wiecznie podkrążone oczy. Włosy ścięte krótko. Jasna karnacja. Jest przystojny do tego stopnia, że bezdomni rzucają w niego bułkami, a dziwki pieniędzmi.
Fabularnie : Zajęty
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Nie Lis 17, 2013 4:25 pm

Boże mój drogi, to wariatka. Zupełnie zdurniała przecież. Bezimienny stał prosto wpatrując się w nią jak zaklęty. Nie miał odwagi ruszyć się nawet na krok. To nie była czarodziejka. Nie była to wiedźma nieczysta.
- Jesteś uzdrowicielką. - rzucił, jakby sam do siebie. To nie było nawet pytanie. Wpatrywał się w nią z lekkim szokiem. Poruszała się zwinnie jak sarenka, chociaż gdyby dane mu było obejrzeć Władcę Pierścieni, to prawdopodobnie porównałby ją do Smeagola.
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

Nazwisko : Greenberg
Imię/pseudonim : Irisviel
Wiek : 22 lata
Broń : Nóż
Wygląd : Niska, szczupła blondynka o zielonych oczach. Posiada bardzo jasną karnację i masę piegów na nosie.
Fabularnie : Zajęta
Liczba postów : 12

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Nie Lis 17, 2013 6:19 pm

Czy była wariatką? Raczej zwykłą, nieogarniętą blondynką. Sama Irisviel nie miała raczej zbyt wielkiego problemu z tym, kim była i jak się zachowywała. Ale nie o tym teraz mowa.
Biedna dziewczyna stała na przeciwko Bezimiennego i nie wiedziała, co powiedzieć. Cóż, była głupiutka i naiwna, ale podświadomie czuła, że może lepiej teraz uciec.
- Tak, jestem uzdrowicielką. - Potwierdziła jego przypuszczenia. Trzymała koszyk mocno, tak że aż zabolały ją od tego palce.
- A ty, skoro nie jesteś poetą panie, jakim zawodem się parasz? - Spojrzała na niego marszcząc brwi i chrząkając cicho. W sumie, to nie przekonał ją jakoś ten wierszyk o kotlecie.
Powrót do góry Go down
Latra

avatar

Nazwisko : Ververis
Imię/pseudonim : Lu
Wiek : 20
Broń : powietrze, kusza
Wygląd : wysoka, szczupła
Fabularnie : wolna
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Sro Sty 01, 2014 9:47 pm

Doprawdy, czy musi cały czas padać? To takie irytujące! Gdyby chciała się wykąpać, wskoczyłaby do balii z gorącą wodą, miodem, mlekiem i wszystkim, czego dusza by zapragnęła. A tak? Zimno, mokro, buro. A wszystko po to, by roślinki mogły urosnąć. Gdyby to jeszcze smaczne było, a nie!
A w domu tak pusto. Nie lubiła siedzieć w miejscu i nic nie robić, lecz moknięcie także jej nie pociągało. Z trudem wytrzymała u siebie cały poranek, obijając się z kąta w kąt, przestawiając walające się bibeloty i inne duperele. Próbowała zasnąć, lecz to też jej nie wychodziło – a przecież normalnie spała i jadła za dwóch. Niczym kot, do szczęścia potrzebowała jedzenia, spania i jakiejś zabawki. Najlepiej osobowej, bo kogóż by usatysfakcjonowały dziecięce marionetki? Oczywiście jak zwykle ukazał się wybredny charakter Latry – mogła coś ugotować, zając się sama sobą, ale oczywiście nie, to takie czasochłonne i nudne zajęcia. Zupełnie nie dla niej. Zatem nie ważne, że pada, wyjdzie, zmoknie, nic nie zrobi i wróci do domu. Idealny plan na spędzenie reszty dni, czyż nie?
Och, nie oszukujmy się, po prostu dziewczyna już nie mogła wytrzymać trzeci dzień siedząc w domu i tylko śpiąc. Co za dużo, to nie zdrowo. Krótki spacer dobrze jej zrobi, może będzie miała lepsze sny? Więc nie wiele myśląc, brunetka założyła na siebie skórzany płaszcz i opuściła swoje cichutkie mieszkanie. Oczywiście nie włożyła nic na głowę, a gdzie tam. Nie miała zamiaru się wracać, więc tylko odgarnęła długie włosy do tyłu, i związała je wstążką, licząc, że dzięki temu nie przykleją się jej do twarzy.
Oczywiście na ulicach panowały pustki, pewnie większość mieszkańców siedziało sobie spokojnie gdziekolwiek, robiąc cokolwiek, byleby nie moknąć. Przynajmniej tak jej się wydawało. Szybko zorientowała się, że nie ma pojęcia gdzie idzie. Szła po to by iść, nie ważne dokąd. Czynność dla czynności, sztuka dla sztuki. Czuła jak ciężkie krople lądują na jej twarzy, widziała tylko zamazany krajobraz, zniekształcony przez deszcz. Szare ceglaste budynki zastąpiły drewniane chaty, dziurawe płoty dzikie krzaki, szerokie, otwarte przestrzenie natomiast ustąpiły miejsca drzewom. Drzewom, pod którymi aż tak okropnie nie padało, skoro tworzyły naturalny dach.
Wysoka dziewczyna zatrzymała się na chwilę, pocierając mokrą twarz dłońmi, by choć trochę ją osuszyć. No dobrze, wie gdzie jest. Ścieżka, którą kroczyła była szeroka, lecz kręta i lekko pochyła – jeszcze nie stroma. Niekoniecznie chciała iść na ruiny, lecz nie miała zamiaru się cofać. No cóż, przynajmniej nie jest tak mokro. A ruch to zdrowie, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Alaryk

avatar

Nazwisko : Właziwszęd
Imię/pseudonim : Ryk, Doktorek, Rzeźnik
Wiek : wizualnie około trzydziestki
Broń : sztylet
Wygląd : wysoka szczapa zakończona miedzianym lasem kołtunów
Fabularnie : wolny jak mewa z Brighton
Liczba postów : 5

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Czw Sty 02, 2014 12:17 am

Alaryk prawie zapomniał o obiecanej wizycie u pewnej staruszki, której to zobowiązał się dostarczyć parę ziół. Nie to, żeby zaczął angażować się w jakieś charytatywne działalności w ramach pomocy społeczeństwu – końca świata jeszcze nie mamy. Otóż babuszka nie dostawała ziół za darmo, dając Doktorkowi zarobić na tym trochę grosza. Ale tak na marginesie, Ryk miał pewną słabość do osób starszych. Dzieci z całego serducha, i wszystkich jego komór oraz przedsionków naraz wziętych, nienawidził, ale babcie i dziadków uważał za, na swój sposób, uroczych. Bezbronni, biedni, najczęściej samotni... Gdyby powstały sierocińce dla staruszków, nie omieszkałby któregoś zaadoptować.
Ale może wystarczy już pogadanki o swoistych upodobaniach Uzdrowiciela. Wszakże przydałoby się wyjaśnić, jak to się stało, iż znalazł się na drodze do świątyni, nawet nie za bardzo zwracając uwagę na deszcz. Przecież jeszcze do niedawna nie szczędził mu wymyślnych obelg, kryjąc się przed nim, jak i kiedy tylko mógł, a teraz kroczył raźnie poprzez spływające nań obficie strugi wody! Mianowicie wiązało się to z jego niespodziewaną poprawą humoru spowodowaną omyłką odwiedzonej staruszki – otrzymał od niej dwa razy więcej pieniędzy, niż powinien. Niestety, Alaryk jaaakoś tak pechowo zapomniał o tym wspomnieć i dzięki temu był o parę drobniaków do przodu. Czy coś może poprawić humor bardziej niż miłe obciążenie w kieszeni w postaci dodatkowych pieniążków? Cóż, z pewnością tak, ale to Rykowi w zupełności wystarczało, by podwyższyć ilość endorfin w ciele i przekonać do spaceru w deszczu. I tak po kilkugodzinnej bieganinie w tej chlapie był przemoczony do suchej nitki, więc w rozrachunku było mu już wszystko jedno. Nawet maskę zdjął, pozwalając kroplom swobodnie spływać po twarzy. Utrudniało mu to nieco widoczność, ale nie wystarczająco, by nie mógł dojrzeć w oddali sylwetki kobiety kroczącej tą samą ścieżką. Tej też ktoś przepłacił, czy co?
Pchnięty ciekawością, znacznie przyspieszył kroku – nie za dużo, by przypadkiem się nie pośliznąć i wyglebić, co tego dnia zdarzyło mu się aż nazbyt wiele razy. A jakby to wyglądało, gdyby jego tyłek doświadczył bliskiego spotkania z podłożem na oczach damy? Ba, gorzej, gdyby się zmęczył i zasapał od szybkiego chodu! Jeszcze by ktoś pomyślał, że braku mu kondycji (co, notabene, było prawdą)! Na szczęście wkrótce zrównał się z nieznajomą i skinął jej nieznacznie głową na powitanie.
Piękna pogoda na spacerek, czyż nie? – zagaił wesoło, ręce zakładając z tyłu, a zaciekawione spojrzenie kierując na twarz kobiety. Co pierwsze zauważył – była wysoka, więc, jako człek, któremu również centymetrów wzrostowo nie brakowało, wreszcie w rozmowie z kimś nie musiał spoglądać całkowicie w dół. Przyjemna odmiana.
Powrót do góry Go down
Latra

avatar

Nazwisko : Ververis
Imię/pseudonim : Lu
Wiek : 20
Broń : powietrze, kusza
Wygląd : wysoka, szczupła
Fabularnie : wolna
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   Pią Sty 03, 2014 7:40 pm

Latra dość szybko usłyszała, że ktoś idzie w jej kierunku – co jak co, błotnista ścieżka uniemożliwiała przejście niezauważonym. Owszem, może jakieś zwierzątka, którym udało się uchować potrafią bezszelestnie poruszać się w tej plusze, jednak wychodziło to poza możliwości zarówno dziewczyny, jak i kolejnego wariata błąkającego się w deszczu. W każdym razie, niezbyt ją cała sytuacja obeszła – zazwyczaj wychodziła z założenia, że jeśli ktoś czegoś chce, to sam się postara. A może po prostu w mieście żył jeszcze ktoś czczący starych bogów? Co jak co, ale mieszkańcy miasta zbyt religijni nie byli. Z resztą, jeżeli były tu jakiekolwiek bóstwa, to chyba umarły wraz z zatrzymaniem czasu. Albo raczej umarła wiara w nie. Oczywiście Lu była za młoda, by pamiętać jak wyglądała świątynia zanim popadła w ruinę, ale chyba nawet wieczni ludzie niekoniecznie potrafiliby jej powiedzieć cokolwiek na ten temat.
Tak właściwie, czy to nie smutne? Takie zarzucenie kultu? Tak samo przykre  jak wtedy, gdy porzucano kalekie dzieci i niedołężnych starców. Dla zwierząt to zachowanie całkiem normalne, ot, walka o przetrwanie, nic wielkiego. Trudniej przełknąć ten fakt w przypadku społeczności, która nie kieruje się tylko instynktem. Ale, co ją to obchodziło? Nie pamiętała, by kiedykolwiek rodzice powiedzieli jej coś o świątyni, zatem pewnie to nie było ważne. Całkowicie nieistotne i zbędne.
Nie była zaskoczona, gdy kątem oka ujrzała człowieka, którego wcześniej słyszała. Nie była też zbytnio zdziwiona, że do niej zagadał. Jedynym, co ją zastanawiało, było to, co on właściwie tu robi. Mimo wszystko, była święcie przekonana, że większość społeczeństwa zaszyło się w swoich cieplutkich i milutkich mieszkaniach. Co jak co, ale szlag ją trafiał, gdy jej pobratymcy nie potrafili zachować umiaru, i gdy decydowali, że jak ma być deszcz, to lało jak z cebra, jakby postanowili wylać na ziemię cały ocean; kiedy zaś wychodziło słońce, nie trudno było o poparzenia słoneczne czy udar. I to ma być niby dobre? Cóż, między innymi dlatego Latra nawet nie próbowała pomagać żywiołakom. Bo przecież nie była zbyt leniwa.
- Po prostu cudowna. Jestem ciekawa, kiedy w końcu przestanie padać – stwierdziła z wyczuwalną w głosie rezygnacją. Wypadałoby pogratulować pannie Ververis niezłego wyczucia w czasie, gdyż niemalże natychmiast zaczęło się rozpogadzać. Tak, takie anomalie jak zmiany pogody w jednej sekundzie mogły być tylko sprawką magii. Uśmiechnęła się lekko. Cóż, chyba nie było tak źle – pogoda się poprawiła, ale nie groziło jej zbyt szybkie wystawienie się na skwar – chwała drzewom! I przy okazji nie była sama, towarzyszył jej całkiem radosny mężczyzna o… No cóż, nie oszukujmy się, trochę dziwnym wyglądem. Jak była mała, tak właśnie wyobrażała sobie potwory z lasu – ludzie z patyków z pomarańczową jak marchewka szopą na głowie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Droga ku światyni   

Powrót do góry Go down
 
Droga ku światyni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Droga do Hogsmeade
» Droga obok lasu
» Droga Królewska
» Droga z Magnolii do Shirotsume
» Główna droga

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
One holds one's breath ::  :: Las-
Skocz do: