One holds one's breath



 
IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata Lazarusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Komnata Lazarusa   Sob Paź 26, 2013 9:18 pm



[Spojler: sceny +18]



Evannescenty uciekł z sali obrad w jeszcze w trakcie trwania zebrania. Naprawdę nie spieszyło mu się do śmierci z nudów. Później i tak od kogoś się dowie, o co właściwie chodziło. W znacznym skrócie, przerywając wielokrotnie mówiącemu. A tam, podczas przemów musiał siedzieć cicho i skupiać się na tym, co właściwie ci urzędnicy od niego chcieli. Bez sensu. Skoro był władcą, powinien mieć prawo do unikania takich nudnych konferencji.
W rzeczy samej, skorzystał z tego prawa, nadanego zresztą przez siebie samego, nieoficjalnie i zwinął się pod pierwszym lepszym pretekstem. A potem zastanowił, gdzie nie będą go szukać. W wielu miejscach, tak naprawdę, ale akurat padło na komnatę należącą do jego przyrodniego brata. Bo była najbliżej, a przy tym... Najbardziej zakazana. Zazwyczaj zakradał się tam po nocy i obserwował, co też Lazarus wyprawia, ale tym razem wszedł bez większych kłopotów w środku nocy. Zacmokał z niezadowoleniem dla łatwości, w jakiej się tam dostał. A potem zrzucił z nóg wyższe, wiązane buty z wywiniętą na wierzch skórą, wygodnie usadowił na łożu, ziewnął i zerknął za okno. Było jeszcze jasno, więc do przewidywanego powrotu brata miał parę godzin. Przykrył się ciężką narzutą i zamknął oczy, z zadowoleniem odpływając w krainę snów.
Odzyskał przytomność dopiero, gdy usłyszał otwieranie się drzwi. Schował się cały pod pościel, próbując wyglądać jak najbardziej jak pięknie pościelone łóżko, a jak najmniej jak człowiek. Usłyszał czyjeś kroki, a potem otwieranie i zamykanie drzwi. Na tyle, na ile mógł się zorientować, przypuszczał, że chodziło o szafę. Ponownie rozległy się kroki i ciche pogwizdywanie - ewidentnie dziewczęcym głosem. Zmarszczył brwi z konsternacją - nie przypominał sobie, żeby jego brat tak brzmiał. Coś się zmieniło ostatnimi czasy? Jakiś nieudany czar? Nie, niemożliwe, jeszcze dzisiaj rano z nim rozmawiał...
Usłyszał ponowne zamykanie drzwi i wzruszył lekko ramionami, wychylając się spod kołdry. Musiała to być jakaś służąca. Kiedy one się pojawiały? Nie potrafił sobie przypomnieć, w końcu to było nieistotnym szczegółem. Nieważne. Za oknem już było ciemno, więc najwyższa pora się wynosić. Założył buty i rozejrzał się po pomieszczeniu, szukając dogodnej kryjówki. Wcześniej myślał, że sobie zwyczajnie pójdzie, ale przecież brat na pewno wiedział, co się działo na obradach... I mu opowie. Wskoczył na baldachim i schował się w najciemniejszym kącie, przestając być widocznym z zewnątrz. Pozostało mu tylko poczekać... I podejrzeć Lazy'ego. A potem go przestraszyć.
O proszę, już słyszał kroki na korytarzu...


Ostatnio zmieniony przez Evannescenty dnia Pią Sty 10, 2014 12:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Sob Paź 26, 2013 10:12 pm

Tego dnia spotykał się z gronem gospodarzy, który marudzili, że magowie nie przejmują się ich losem, a zboża za wolno rosną, gdyż żywiołaki zrobiły sobie wolne, natomiast podniesione po raz kolejny podatki przez króla skazują ich na śmierć głodową. Czy chciał, czy też nie, musiał ich wysłuchać, po to w końcu wyjechał poza mury zamku. Myślami jednak był już w swojej komnacie, gdzie brał ciepłą kąpiel w balii pełnej wody.
Udręki nadszedł koniec, lecz po powrocie do miejsca swego zamieszkania dowiedział się o dezercji króla, konowała, największego dzieciaka w Sol’neiss z ważnego spotkania. Sporo go kosztowało, by się uspokoić. Wysłuchał zażaleń zarządcy, przeanalizował sytuację i poszedł po prostu do siebie, nie mając zamiaru nawet spróbować odszukać władcy, od tego byli inni ludzie, a on po prostu nie miał czasami sił do tego człowieka. Było już ciemno, więc skorzystał ze światła świec. Otworzył drzwi i pchnął je pewnie, a te uderzyły aż o ścianę. Odpalił świece w komnacie i zdjął wierzchnią szatę. Spokojnym krokiem podszedł do lustra, nie zdając sobie nawet sprawy z obecności intruza. Przyjrzał się swojemu obliczu, lecz coś innego tak naprawdę przykuło jego uwagę. Dostrzegł niezasłane łóżko, a przecież służące zaścieliły je, gdy tylko wstał, jeszcze zdążyły na niego naburczeć, że znów długo spał i o mało nie spóźnił się ze swoją małą delegacją.
Udał jednak, że niczego nie zauważył i dalej kontynuował swoje prozaiczne czynności. Woda w balii była przygotowana, już się wszystko podgrzewało na palenisku. Kobiety dobrze wiedziały, co Lazarus ceni po dniu pracy. Powolnymi ruchami odwiązał sznurek od lnianej koszuli i zsunął ją sobie z ramion. Przeczesał włosy dłonią i podszedł do balii, spodnie po chwili w nonszalancki sposób wylądowały na ziemi. Usiadł na brzegu prowizorycznej wanny i zanurzył w ciepłej wodzie nogi. Czuł czyjąś obecność, lecz nie zdradzał swojego niepokoju, był jednak bardziej czujny niż normalnie. W końcu zamoczył się cały i przymknął oczy nasłuchując uważnie. Kto mógł być na tyle bezczelny, by naruszyć jego prywatność? Do głowy przyszła mu tylko jedna osoba.
- To Ty, Panie? – znów ta drwina, okropne szyderstwo, które wypowiadał za każdym razem w przesłodzonym słowie, dodanym na samym końcu wypowiedzi. Nie zdawał sobie nawet sprawy, jak jego ukochany znienawidzony brat uwielbia wsłuchiwać się w barwę jego głosu za każdym razem, gdy Laz nazywał go w ten sposób.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Sob Paź 26, 2013 10:42 pm

Niestety to nie był Laz. Evan musiał jeszcze sporo czasu spędzić podkulony na baldachimie, obserwując służące, które przygotowywały kąpiel dla jego brata. To miło, że chociaż jemu będzie wygodnie tego wieczora. Jak tak patrzył na tą ciepłą kąpiel, miał ochotę zejść i samemu jej zakosztować. Ale jeszcze potrafił się powstrzymać. Skupił myśli na jakimś nieistotnym problemie, który targał duszami obradujących, a który był ostatni, na którym się skupił (i zarazem pierwszy). Chodziło o... O... Aha, o rosnących w siłę rebeliantów. Groził ich atak na miasto. Ale, szczerze mówiąc, Evan nie widział w tym sensu. Po co mieliby niszczyć coś, co chcieli zdobyć? Koszta się nie zwrócą. W tym momencie, jednym z niewielu, włączał mu się tryb praktycznego człowieka. W końcu miał problem i musiał się do niego jakoś odnieść. Najchętniej pokazałby swój, całkiem sensowny punkt widzenia, ale... Nie mógł przerwać monologu. Więc się wyłączył.
Nawet nie zauważył, kiedy wszedł do pomieszczenia Lazarus. Dostrzegł go dopiero w momencie, gdy ten zaczął się rozbierać. Mimowolnie pochłonął wzrokiem zgrabną figurę mężczyzny, nie potrafiąc, ani nie chcąc się powstrzymać. Nic innego nie było dla niego w tym momencie ciekawe. Nawet fakt, że zaczynały go boleć plecy.
Oblizał się, obserwując apetyczny tyłek brata, a potem wywrócił oczami, słysząc jego słowa. Nigdy nie może się dać zaskoczyć, nosz co za wredna bestia...
Zadrżał lekko, słysząc ten seksowny głos. Aż musiał zacisnąć zęby, żeby oprzeć się pokusie natychmiastowej odpowiedzi.
Zeskoczył zgrabnie z góry i wyprostował się z sykiem, rozciągając obolałe mięśnie. A potem podszedł do mężczyzny i oparł się o balię za jego plecami.
- Nigdy nie dasz mi tej satysfakcji, żeby cię zaskoczyć? - spytał, tarmosząc mu lekko włosy. - Co ciekawego dzisiaj cię zajmowało, drogi Książę? - Przesunął dłońmi po jego skroniach, aż do karku i lekko go masując. Wcale nie chciał mu dopiec ostatnim słowem, po prostu czasami, bardzo rzadko, musiał go użyć. Ciężko stwierdzić, czy z czułością, czy po prostu by się na niego wkurzył.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Sob Paź 26, 2013 11:00 pm

A więc miał rację. Jakże się ucieszył, że i tym razem nie popełnił błędu i był w stanie rozszyfrować tożsamość niespodziewanego gościa, co w tym wypadku nie było zbyt trudnym zadaniem. Jednak cisza pomiędzy jego słowami, a odzewem brata nieco go sfrustrowała, bał się popełnić jakikolwiek błąd. Odetchnął z wyraźną ulgą, gdy usłyszał głos króla, lecz jego słowa nie za bardzo mu się już spodobały.
Jednak jego usta i tak ozdobił nieco triumfalny uśmiech. Zdawał sobie sprawę, że władca wszystko dokładnie widział, a on sam nieco w prowokacyjny sposób się zachował. Drgnął nieznacznie, gdy Evan podszedł do balii, czując jego obecność automatycznie napiął wszystkie mięśnie. Chyba żaden wojownik nie lubił, gdy ktoś znajdował się bezpośrednio za jego plecami, tak samo czuł się w tym momencie brązowowłosy.
- Nietrudno było się domyślić, że to Ty. Jesteś przewidywalny, Panie. Łóżko – nawet nie silił się, by ukryć kpinę goszczącą w jego wypowiedzi, lecz na kolejne słowa zareagował nieco bardziej oschle.
Temat usynowienia przez poprzedniego władcę Lazarusa był dość drażliwy. Stary król, choć kochał drugiego syna, nigdy nie dał mu oficjalnie swojego nazwiska, czego do tej pory mężczyzna nie mógł zrozumieć. W czym był niby gorszy od brata? Przewyższał go inteligencją, sprytem, zaradnością. To on był idealnym kandydatem na króla, a nie ten wielki dzieciak. Zacisnął aż dłonie w pięści pod wodą i mocniej zamknął oczy.
Jasnowłosy mógł dokładnie wyczuć napięcie, które towarzyszyło jego młodszemu bratu, lecz niemal natychmiast ustąpiło, gdy zaczął dotykać karku polityka. Lazar nie potrafił znieść myśli, że to właśnie król wie o jego małym sekrecie i tym niezwykle czułym oraz wrażliwym na dotyk miejscu.
Jak on go nienawidził!
- Przestań – w takich chwilach nie brzmiał przekonująco. Pochylił aż głowę do przodu, odpływając powoli z przyjemności. – Dobrze wiesz, że nie jestem nawet księciem – choć była to bolesna prawda, to w danej chwili była nader wygodna.
Nie było na niego żadnych zamachów, nikt nie czyhał na jego życie. Na pytanie nie odpowiedział, lecz zadał własne.
- Możesz mi powiedzieć, co Ty znów odstawiłeś? To było ważne spotkanie. Rebelianci chcą Cię obalić, zdobyć zamek – zdawał sobie sprawę, że tę wiedzę jego brat posiada. – I co, do cholery, robisz w moim pokoju?

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Sob Paź 26, 2013 11:43 pm

Reakcja Lazarusa była co najmniej pozbawiona sensu. Evanowi naprawdę daleko było do jakiejkolwiek próby zamordowania kogokolwiek. A już tym bardziej swojego wspaniałego brata!
- Łóżko, no tak... - mruknął ze zrozumieniem, lekko kiwając głową. O tym nie pomyślał. Ale nawet gdyby, nigdy nie zabrałby się za składanie go. To była czarna magia, znana tylko kobietom i służącym.
Kpina w głosie brata została tym razem zignorowana. Blondyn reagował na nią tylko sporadycznie, kiedy miał ochotę się wyzłośliwić. A w tym momencie daleko mu do tego było. Wolał skupić się na przesuwaniu palców po kręgach i uspokajaniu spiętego ciała mężczyzny. Uśmiechnął się z mimowolnym rozbawieniem, słysząc ten słaby protest. Miał ochotę nachylić się i pocałować mężczyznę w usta, żeby tylko ten się zamknął, ale powstrzymał odruch. Póki co.
- Mógłbym cię kiedyś mianować księciem. Ty byś się zajął formalnościami, a ja bym się ładnie podpisał... - Zamruczał, nachylając się i szepcząc mu to do ucha z wyczuwalnym uśmiechem.
Ale zaraz się wyprostował, trochę kwaśniejąc.
- Oj daj spokój, zawsze to jest "ważne spotkanie". I zawsze mówią na nim to samo, tylko wkładają inną nazwę. To "ktośtam", to "ktośinny", to "innyktoś", to "rebelianci"... - Wzruszył lekko ramionami. - Żadna nowość. Po co mam siedzieć i tego słuchać, jak i tak mówią to dla siebie i sami podejmują decyzje? - Prychnął, wywracając oczami.
Szczegółem było, że właściwie prawie zawsze obradujący musieli sami wyciągać jakieś wnioski, jak ochronić króla, bo ten już dawno zniknął z posiedzenia. Skoro tak świetnie sobie radzili, niech po prostu ktoś mu mówi, co się zmieni i go nie mieszają w te wszystkie zbędne procedury...
- Twój pokój był najbliżej - odparł z rozbrajającą prostotą. - Mógłbym... - Zamyślił się na głos, a potem sam sobie przytaknął. - Mógłbym.
A potem odsunął się i, sądząc po szeleście materiału, zaczął się rozbierać. Najwyraźniej po to, by dołączyć do polityka w balii.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Nie Paź 27, 2013 8:00 am

Ciemnowłosy polityk był niesamowicie spostrzegawczą osobą. Nie tylko potrafił odkryć prawdziwe zamiary drugiego człowieka, ale również zauważał najdrobniejsze szczegóły we własnym otoczeniu, wystarczyła chwila, by rozeznał się w sytuacji, dlatego też tak często zajmował się sprawami, które z góry były skazane na porażkę, lecz dzięki niemu wszystko się udawało, bądź nie było aż tak sromotną klęską. A Evan w tym momencie… Znów pokazał jak wielkim jest dzieciakiem, choć sam Lazar również nie tknąłby łóżka, on po prostu by się w nim nie kładł, jeżeli chciałby wystraszyć kogokolwiek.
- I tu się znów różnimy, Ty zapominasz używać głowy – skwitował jego przygotowania do zasadzki na własną osobę.
Jego głos mimo wszystko drżał, nie potrafił nad nim panować, gdy silne, męskie dłonie pieściły delikatnie skórę na jego karku. Dokładnie czuł każdy z palców brata sunący po jego kręgach. Był w takich chwilach żałosny i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Nie pozostało mu nic innego, jak się poddać tej rozkoszy. Drgnął wyraźnie na dźwięk jego kolejnych słów, na jego obecność tak blisko, na ciepły oddech przy uchu.
- Nie zrobisz tego, nie jesteś aż takim idiotą – odpowiedział. – Nie pogorszysz własnej sytuacji. W końcu Ty sam liczysz się dla siebie najbardziej – i chociaż Lazarus chciał obalić króla, to nie pozwalał mu na popełnianie tak kuriozalnych błędów, za co później przeklinał sam siebie.
Westchnął ciężko, gdy usłyszał durne tłumaczenie. Jego brat był naprawdę niereformowalną osobą.
- Więc słyszałeś też, że kolejna próba skontaktowania się ze światem zewnętrznym stanęła na niczym? Że Twoi zarządcy podnieśli podatki, bo brakuje im pieniędzy w osobistych skarbcach, że rebelianci prawdopodobnie znają plany zamku i wiedzą o jego słabych punktach? – ostatnia informacja była kłamstwem, ale kto by się przejmował? – Że złapano kobietę będącą pod wpływem magii, która powtarzała wkoło: zabić króla, muszę zabić króla? – swoją drogą szkoda, że ją pochwycono.
Gdy jasnowłosy się odwrócił od niego, odsunął na bezpieczną odległość, Lazarus odetchnął z ulgą, szybko jednak rozszerzyły mu się źrenice, gdy usłyszał pytanie, a następnie stwierdzenie. Odwrócił się pospiesznie do brata, który już zdążył rozpocząć się rozbierać. Królewska szata osunęła się na kamienną posadzkę, a w samego władcę został wycelowany mokry palec młodszego brata.
- Ani mi się waż! – wykrzyknął. Obecność blondyna w balii mu nie przeszkadzała, nie miał zamiaru jednak pozwolić, by król po raz kolejny spełniał własną zachciankę. – Nie wejdziesz tutaj, rozumiemy się? Evan! – miał już na dzisiaj dość upokorzenia, a wystarczyła chwila, by jego ciało dało kolejny powód do zażenowania.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Nie Paź 27, 2013 11:32 am

[Spojler: sceny +18]

- Wiem, wiem, jesteś lepszy ode mnie we wszystkim. - Wywrócił oczami z rozbawieniem, lekko się uśmiechając. Lazarus rzadko kiedy rezygnował z okazji podkreślenia swojej wyższości nad bratem, a ten zdążył już do tego przywyknąć. W końcu był królem, tak czy inaczej górował nad każdą osobą w Sol'neiss. Nie odczuwał potrzeby dodatkowego dowartościowywania się.
- Ranisz mnie, uznając, że rzucam słowa na wiatr - mruknął z rozbawieniem, dmuchając prosto do jego ucha. - Zrobię tak kiedyś, zobaczysz. Zdziwisz się i będziesz musiał odszczekać wszystkie te słowa pełne zwątpienia. - Uśmiechnął się szeroko, odrywając dłonie od ciała polityka i przeczesując palcami włosy.
- Lazy, do rzeczy. Co mam podpisać, co zmienić? - Wywrócił oczami, słysząc wywód. - Nie jest żadną nowością, że nie jesteśmy w stanie porozumieć się ze światem poza Sol'neiss. W sumie dziwię im się, że wciąż próbują. - Wzruszył lekko ramionami, kompletnie nieprzejęty desperacją swoich poddanych i doradców.
Kolejną rzeczą, jaka podążyła na ziemię za szatą, były buty, rzucone niedbale za siebie, których zresztą los podzieliły spodnie. Mężczyzna uniósł brew z rozbawieniem, słysząc protest z ust przyjaciela. Zbliżył się ku niemu, jeszcze nie do końca rozebrany i wziął Lazara z zaskoczenia. Otworzył usta i wziął jego palec do ich wnętrza, zasysając z bardzo sugestywnym dźwiękiem. Przesunął po nim językiem, lekko poruszając szczęką i znacząc skórę zębami. Puścił oko do kochanka, prostując się i wypuszczając go z warg. Uśmiechał się przy tym złośliwie, zdejmując z prawej ręki grubą, metalową osłonę z wygrawerowanym herbem rodu de Lotherów. Ostatnimi czasy coraz częściej zakładał ten prezent, ponieważ był całkiem wygodną tarczą na potencjalne ataki. Poza tym, było to jego zdaniem gustowne.
- Nie bądź taki stanowczy, skarbie - mruknął z rozbawieniem.
Zsunął z siebie koszulę, a potem całkiem nagi wszedł do balii, opierając dłonie na ramionach brata, by ten nie dał rady go powstrzymać. Usiadł między jego nogami, rozsuwając je lekko i podnosząc znacznie poziom wody. Przesunął dłońmi po ciele mężczyzny, od szyi, przez pierś, aż po brzuch i uda, a potem wrócił nimi tą samą drogą, lądując na karku. Znowu zaczął pieścić ten delikatny punkt, lekko zbliżając się do Lazarusa i przyglądając mu ciekawie, błyszczącymi wesoło oczami. Specjalnie dla niego niedawno nauczył się masażu i nie potrafił powstrzymać przed wykorzystaniem tej umiejętności w każdej możliwej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Nie Paź 27, 2013 12:25 pm

Wolał już nie kontynuować wątku o jego byciu oficjalnym księciem Sol’neiss. Teraz był wysoko postawionym politykiem, był szanowany wśród ludzi, słuchano jego rad, szło się do niego o pomoc, doceniano każde jego słowo. Wiele lat pracy kosztowało go uzyskanie takiej pozycji i nie miał zamiaru jej utracić przez wzgląd na kolejny kaprys króla. Uzyskanie przez niego tytułu równałoby się z odsunięciem od bezpośredniej polityki kraju, mógłby zostać uznany za oficjalnego wroga władcy i specjalne działanie na jego szkodę. Działanie w ukryciu o wiele bardziej mu odpowiadało. Nie miał teraz żadnych, oficjalnych powodów, by obalić Evana. Niech tak zostanie – na razie.
Te rozważania przerwało mu jedno okropne słowo. „Lazy”, „Laz”, „Lazarek”. Nienawidził, gdy ktoś zdrabniał jego imię. Doprowadzało go to do białej gorączki i całkiem sporo było tych rzeczy, których nie lubił. Zacisnął aż mocniej wargi i z mordem w oczach spojrzał na brata. Zastanawiał się, jaka riposta będzie najodpowiedniejsza, lecz było coś gorszego od szyderczych słów. Brak pomocy z jego strony.
- Nie powiem Ci, co masz zrobić. To Twój obowiązek się tego dowiedzieć i zadziałać. Lepiej się pospiesz, póki w mieście panuje względny spokój – wycedził przez zęby.
Nie odrywał wzroku od brata, który pozbywał się kolejnej z warstwy ubrań. Jego niebieskie tęczówki wodziły po pięknie umięśnionej klatce piersiowej, niesamowicie zarysowanym brzuchu, szerokich ramionach, mocnej szczęce. Musiał przyznać, ze jego brat był niezwykle pociągającą osobą i nie dziwił się, że niemal każdy mu ulegał. Uchylił aż usta, gdy zobaczył, co też jego nienormalny król wyrabia. Jego palec został potraktowany niczym… Odchrząknął aż, a owa część ciała, o której pomyślał, zareagowała nieznacznie. Zabrał szybko dłoń i schował ją z powrotem pod wodą, odwracając się do brata gwałtownie plecami. Evan potrafił być doprawdy okropny. Poczuł znów ego ciepłe ręce na swoich ramionach i nie miał nawet szans, by zaprotestować, by nie pozwolić blondynowi na zajęcie miejsca w balii. Powoli zaczynał kipieć ze złości i było to widać.
Odtrącał jego ręce.
- Nie pozwalaj sobie, Panie, na zbyt wiele – upomniał go, lecz po raz kolejny protest został zignorowany.
Tylko nie kark, tylko nie…
Za późno. Te cudowne dłonie znów wylądowały właśnie w tym miejscu, a sememy Lazarusowi zrobiło się o wiele cieplej. Położył ręce na udach mężczyzny i spojrzał mu spod przymrużonych powie prosto w roześmiane oczy.
- Jesteś zadowolony z siebie? – zapytał z lekkim pomrukiem.
Po ich ciałach przeszedł dreszcz, gdy poczuli na plecach zimny podmuch wiatru, który zaczął szaleć po zamczysku. Zanosiło się na deszcz.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Nie Paź 27, 2013 1:13 pm

- Jak mi nie powiesz, to nic nie zmienię. - Wzruszył lekko ramionami. - I najwyżej będziesz miał mnie na sumieniu, jak rebelianci opanują pałac. - Prychnął, w minimalnym nawet stopniu nieprzejęty złością mężczyzny. Oczywiście tylko udawał, że sam się poczuł urażony. W myślach znajdował się już jakieś pół godziny później, gdzieś pomiędzy namiętnymi pocałunkami, a penetracją kochanka. I naprawdę nie mógł się tego doczekać. Właściwie zamierzał tej nocy pójść się do kogoś wkraść, ale skoro już był w pokoju brata... Dlaczego by go nie wykorzystać?
Nie widział żadnych przeszkód.
Zacmokał z rozbawieniem, gdy Lazar kilkakrotnie - i należy wspomnieć, całkiem bezskutecznie - odtrącił jego ręce. Nie pozwolił się wygonić, tak czy inaczej trafił dłońmi na kark mężczyzny. Masował go starannie, uśmiechając się z zadowoleniem, nieświadomie lekko oblizując dolną wargę. Mimowolnie zadrżał, słysząc ten pomruk. Już wiedział, że brat jest całkiem jego.
- Jeszcze nie do końca... - wyszeptał, zbliżając się bardziej do niego. Zsunął jedną dłoń niżej, na plecy, gładząc po nich kochanka i wpatrując się z fascynacją w jego oczy. Niby miał identyczne, które mógł podziwiać zawsze w lustrze, ale w tych Lazy'ego było coś... Coś co przyciągało. Miało się ochotę w nich utonąć. Teoretycznie powinien do nich przywyknąć, ale w takich momentach kompletnie tracił kontakt ze światem.
Wciąż trzymając dłoń na plecach mężczyzny drugą wsunął się w jego włosy i przyciągnął go do siebie, z tęsknotą wpijając się w jego wargi. Niemal od razu zatopił między nimi język, sunąc nim po podniebieniu kochanka i wciąż nie potrafiąc oderwać od niego spojrzenia.
Kolejny raz czuł, że jego brat budzi w nim intensywne, oszałamiające uczucia, sprawiające, że chciało się mieć go tylko dla siebie, kochać z nim bez przerwy i nie wypuszczać z łóżka (czy, w tym przypadku, balii). Który to już raz miał stracić dla niego zmysły? Naprawdę nie mógł się doczekać usłyszenia przyjemnych dla ucha jęków, zobaczenia jego bezwładnego ciała, rumieńców na policzkach...
Pragnął go.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Nie Paź 27, 2013 1:44 pm

Poległ, już w tej chwili czuł, że nie zdziała zbyt wiele. Mógłby jeszcze postarać się wyjść z wody, jakimś cudem wywinąć z uścisku władcy, lecz z chwilą, gdy ich usta się połączyły w pocałunku, przepadł z kretesem.
Obie dłonie zacisnął mocniej na udach mężczyzny, jakby w ostatni, desperackim nieco ruchu chcąc mu pokazać, że nie chce tego, lecz jego ciało mówiło już coś zupełnie innego. Mruknął aż zadowolony, gdy jego plecy zostały nagrodzone głaskaniem. Dobrze, że Evan go przytrzymał za włosy, gdyż w innym wypadku już dawno ciemnowłosy próbowałby się odsunąć. Rozleniwiony jeszcze poprzednią pieszczotą, nie do końca był w stanie przejąć kontrolę nad językiem, który w bezczelny sposób poruszał się po wnętrzu jego ust. Zaczęli toczyć walkę o pewnego rodzaju inicjatywę.
- Panie… – chciał coś powiedzieć, ale zamiast tego, wypowiedział owe słowo w niesamowicie seksowny sposób. Zmieszała się w nim zawziętość, jak i pewnego rodzaju uległość.
Właściwie nie wiedział, dlaczego nie miałby sobie pozwolić na chwilę przyjemności. Zmniejszył do minimum dystans między nimi, ręce zarzucił na szyję brata i objął go nimi, pogłębiając pocałunek. Może i jasnowłosy był już pewny swego zwycięstwa, lecz jego młodszy braciszek nie miał zamiaru tym razem łatwo odpuścić. To on tym razem chciał słyszeć jęki niebieskookiego, chciał, by władca był na jego łasce, a nie odwrotnie. Zapowiadał się ciekawy wieczór, a atmosfera robiła się gorąca mimo chłodu, który panował w całym pomieszczeniu.
Lazarus jedną z dłoni pogładził biodro partnera, zahaczając nieznacznie o jego pośladki. Królewskie tyły były równie apetyczne, co cała jego sylwetka, nic więc dziwnego, że po chwili jego palce się zacisnęły na jednym z pośladków.
Ostatecznie przerwali pocałunek, gdyż zaczęło brakować im powietrza. Stróżka śliny spływała po brodzie młodszego z mężczyzn, miał zamglone już teraz oczy z przyjemności i przynajmniej nie miał zamiaru uciekać.
- Porozmawiamy później o Twoich obowiązkach, jako władcy, teraz pomówmy o tych, które masz jako kochanek – niezaprzeczalnym faktem było, że od paru lat ta dwójka spędzała wspólnie noce, gdy mieli taką ochotę.
Ciemnowłosy oblizał wargi i wpił się ponownie w usta brata, było mu za mało, zdecydowanie za mało.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Nie Paź 27, 2013 2:05 pm

Evannescenty przez dłuższą chwilę dominował podczas pierwszego pocałunku, nie potrafiąc się żadną siłą oderwać od kochanka. Tak, to było naprawdę to. Nie potrzebował żadnej innej adrenaliny w tym momencie, tylko tej spowodowanej bliskością Lazarego. Nie potrafił sobie wyobrazić, że jeszcze chwilę wcześniej chciał się wynieść z jego komnaty. Przecież to było idealne miejsce do spędzania czasu!
Zadrżał lekko, słysząc, a właściwie wyczuwając pewne pokłady uległości w mężczyźnie przez to jedno słowo. Jego myśli popłynęły w jednym kierunku - spowodować, że będzie on jęczał właśnie to "Panie" prosto w jego ucho. Musiał do tego doprowadzić, inaczej... Inaczej umrze nieszczęśliwy.
Z zadowoleniem przyjął zmniejszenie dzielącej ich odległości, kładąc jeszcze nogi na nogach mężczyzny i owijając go nimi w pasie. I przyciągając go jeszcze bardziej do siebie. Ciepła woda i chłodne powietrze przyjemnie drażniły rozgrzewające się ciała, których część była ukryta pod powierzchnią, a część zdana na niełaskę wiatru.
Z uśmiechem zlizał ślinę spływającą po brodzie mężczyzny, mrużąc lekko oczy.
- Koniecznie chcesz rozmawiać, kochanie? - spytał, niemożliwie zadowolony z faktu, iż kiedyś udało im się zmodyfikować ich relację do tego stopnia, że teraz mogli razem siedzieć w wodzie i walczyć o dominację w pocałunkach.
Jakby przywołał licho, zaraz znowu połączyli wargi i znowu w nich zatonęli. Z mało kim Evan dogadywał się do tego stopnia, że musiał swoją pozycję zdobywać. Raczej ludzie sami ulegali, albo ostatecznie się poddawali. A przy Lazarusie... To nie wchodziło w grę. W ostatniej chwili któryś z nich mógł zaatakować i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Czując ten głód w pocałunku mimowolnie zacisnął dłonie na ciele mężczyzny, a potem przesunął paznokciami po jego karku i plecach. To bez wątpienia musiało zaboleć, a już na pewno przez parę godzin zostaną mu ślady. Ale on chciał natychmiast usłyszeć jęk z ust partnera. Wbił paznokcie w kręgi szyjne, wzmacniając pocałunek i wpychając się językiem praktycznie do gardła kochanka, znacznie wyostrzając ich zabawę.
Poddaj mi się, mówił całym sobą, będzie ci nieziemsko, obiecuję.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Nie Paź 27, 2013 2:48 pm

Temperatura rosła w szaleńczym tempie. Dwa zdrowe, męskie ciała ocierały się o siebie, cieszyły się własną obecnością. Lazarus nie mógł już nawet ukryć faktu, jak bardzo jest podniecony w owej chwili. Evan był za blisko, stykali się tymi najwrażliwszymi narządami.
- Czyny są lepsze od słów w tym wypadku – odpowiedział mocno podnieconym głosem. Oczy mu aż błyszczały.
Młodszy mężczyzna całym sobą pokazywał, że nie da się złamać, nie tego wieczora. Choć brat miał nad nim wyraźną przewagę, to nie poddawał się, duma mu nie pozwala. Zachłysnął się aż ich zmieszaną śliną, musiał mocniej odchylić głowę, czując język władcy głęboko w swoich ustach. W tej chwili uległ, lecz tylko na chwilę, gdy będzie mógł, gdy nadarzy mu się lepsza okazja – uderzy ze zdwojoną siłą.
Nie spodziewał się jednak, że niekontrolowany jęk opuści jego gardło. Czując ból na karku, ciągnący się coraz niżej, chciał aż zawyć, lecz nie było mu to dane. Lubił tego typu zabawy, zawsze podnosiły one poziom adrenaliny, która i tak skakała niezwykle wysoko. W końcu miłość między braćmi była zakazana, łamali za każdym razem jedno z głównych praw i najwyraźniej nie mieli przestać tego robić.
Rozumieli się bez słów, każdy z nich chciał pokazać swoją wyższość na drugim. Lazar uderzył z drugiej strony, specjalnie zaczął się ocierać o brata, drażnił jego przyrodzenie własnym brzuchem, o które to się ocierało rytmicznie. Wczesał dłoń w jasne włosy i zaczął masować skórę głowy niebieskookiego. Niech Evan się rozluźni, straci czujność… Skoro już siedział na nim, to miał łatwy dostęp do pośladków brata. Drugą dłonią zaczął je masować dokładnie, palcem przejeżdżał od kości ogonowej, aż między dwie półkule. Zastanawiał się, czy jest w stanie jeszcze bardziej pobudzić i tak napalonego już króla. Był w stanie.
Gdy po raz kolejny przerwali szaleńczy pocałunek, przybliżył ucho ukochanego do siebie i zaczął mu szeptać tym gorącym powietrzem.
- Mój Panie… Tak bardzo Cię pragnę – wyjęczał, nie przestając masować dolnych partii królewskiego ciała.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Nie Paź 27, 2013 3:29 pm

Ocieranie się o niego podnosiło mu libido. Może nie od razu stał na baczność, ale już, już czuł, że jest ostro. I że będzie coraz namiętniej. Westchnął kilkakrotnie, powoli, ale systematycznie sztywniejąc.
Początkowo nie zwrócił uwagi na dłoń, która zajmowała się jego pośladkami. Ilość uczuć, jakie się w nim mieszały i impulsów napływających z całego ciała pozbawiały go częściowego panowania nad sytuacją.
Czy już wspominał, jak bardzo go podniecało TO słowo? A już nie wspominając niczego na temat jego brzmienia i sensu... Miał wrażenie, że stracił jakiś zmysł na rzecz słuchu. To było niemożliwe, by poczuć czyjeś słowa tak intensywnie, że wstrząsnął ciałem dreszcz, a w gardle pojawiła się gula, której nie był w stanie przełknąć. O Boże, o Boże, jak bardzo chciał... Sam nie wiedział czego. Te słowa spowodowały, że zamieszały mu się myśli.
Wpił się mocniej w wargi kochanka, uderzając jego ciałem o krawędź wanny i wylewając trochę wody. Ani mu się śniło być po czymś takim uległym. Wręcz przeciwnie, chciał już jak najszybciej dotrzeć do jego wnętrza i...
Albo... Gdyby tak nie...
Oderwał się od jego ust, nadgryzając je na pożegnanie, by mogły lekko napuchnąć (jak on UWIELBIAŁ napuchnięte usta!). Przesunął dłońmi po jego ramionach, jednocześnie odsuwając się od mężczyzny i klękając. A potem ugiął mu nogi i korzystając z dosłownie kilku sekund nieuwagi, obrócił go do siebie plecami. Objął go dłońmi, przesuwając nimi po klatce piersiowej, a głowę oparł na jego ramieniu. Pocałował go lekko w ucho, uśmiechając się wyczuwalnie.
- Może tym razem zwolnimy? - zamruczał ciepłym głosem, minimalnie obniżonym przez pożądanie. Normalnie chciałby się już z nim namiętnie pieprzyć... Ale przecież to mogli robić w każdej chwili. A teraz... Czemu by nie mieli spróbować zwolnić i zakosztować trochę więcej siebie? Mieli w końcu na to całą noc. Od dawna.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Nie Paź 27, 2013 4:30 pm

Czuł go, zdecydowanie czuł, jak jego król, pan, przyjaciel, brat, a zarazem najbardziej znienawidzona przez niego osoba na całym świecie, twardnieje. Sam nie był dużo lepszy. Wystarczyło samo ocieranie się o siebie, pocałunki, delikatny dotyk, by krew napłynęła do odpowiednich narządów jego ciała.
Walczył o każdy oddech, o każdy swobodniejszy ruch. Przez chwilę widział mroczki przed oczami, gdy jego plecy uderzyły o kant balii, w której siedzieli, słyszał jak woda z chlustem uderza o kamienną posadzkę. W tym też momencie wiatr po raz kolejny zadął, wdzierając się do pomieszczenia między drewnianą ramą a szybą, gwiżdżąc złośliwie. Kilka ze świec zamigotało złowieszczo, a parę z nich zgasło, tworząc jeszcze intymniejszą atmosferę. Usłyszeli pierwsze krople deszczu uderzające o okno.
Lazarus całkowicie stracił kontrolę, nie miał żadnego wpływu na fakt, że wylądował plecami do partnera. Przytrzymał się brzegu drewnianej wanny, mając wrażenie, ze za chwilę będzie po wszystkim. Kolejny szybki numerek, zaspokojenie jedynie fizycznych potrzeb, a później Evan odejdzie, prawdopodobnie do przypadkowej osoby, by z nią spędzić resztę wieczoru. Jak ogromne zdziwienie pojawiło się na twarzy młodszego mężczyzny, gdy usłyszał słowa brata. Serce mocniej zakołatało mu w piersi, co władca musiał bez problemu wyczuć, zważywszy na fakt, iż trzymał na jego torsie dłoń.
- Nie poznaję Cię… Od kiedy to nie spieszy Ci się w tej kwestii? – zapytał lekko zachrypniętym od namiętności głosem.
Czuł, jak warga powoli pęcznieje. Musiała być już pięknie czerwona, gotowa do ponownego skosztowania. Od intensywności pocałunków, jego usta stały się malinowe, jakby na chwilę zanurzył je w młodym winie.
- Zostaniesz ze mną na całą noc? – wyrwało mu się. Normalnie nie przejmował się takimi rzeczami, bądź skutecznie sobie wmawiał, że tak właśnie jest. W końcu kłamcą był idealnym.
Przysunął się pośladkami do krocza jasnowłosego, by ich ciała zetknęły się i w tym miejscu. Poczuł znów to gorąco w podbrzuszu, usta brata znajdujące się przy jego uchu nie pomagały w uspokojeniu się. Cholerny Evan. Jak on go pragnął.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Nie Paź 27, 2013 5:03 pm

Tak, poczuł łomot w piersi. I się zdziwił, nie za bardzo rozumiejąc, skąd się wziął. Ostatecznie uznał, że mogło to być jeszcze skutkiem wcześniejszych poczynań. Przesunął dłońmi w dół jego klatki piersiowej, zatrzymując się dopiero na brzuchu i wyczuwalnie uśmiechając. Przesunął po nim palcami, jakby muskając struny jeszcze nieprzygotowanego sprzętu, ale już pragnąc na nim zagrać.
- Bez pośpiechu może być przyjemniej - wyszeptał miękkim, ciepłym głosem, prosto do jego ucha. - Nie sądzisz, mój Książę?
Oczywiście, że sądził. To było łatwe do interpretacji, gdy się siedziało tak blisko siebie i czuło każde drgnięcie mięśnia kochanka. Delikatnie pogładził kosteczkami palców podbrzusze Lazy'ego, a następnie sięgnął do jego podbródka. Jego ruchy przybrały na delikatności, a przy tym i znacznie zwolniły. Teraz chodziło o przedłużanie każdego momentu, o kontemplację każdej zmiany pozycji.
Dlaczego?
Bo miał taki kaprys, oczywiście. Ale, co ciekawe, miewał je tylko przy bracie.
- Jeśli tylko mnie zechcesz, to zostanę - obiecał, znowu się uśmiechając. Przesunął dłonią jeszcze bardziej w górę, zagłębiając środkowy palec w ustach kochanka. Obrócił przy tym jego głowę, rzucając mu długie, ponętne spojrzenie. Miał pociemniałe z pożądania tęczówki, ale się hamował. Coś, co czynił naprawdę rzadko.
Przez chwilę drażnił opuszkiem palca jego język, jakby wciągając go w namiętny taniec. A potem wysunął go z jego ust i namiętnie połączył pocałunkiem ich usta. Była to mało wygodna pozycja dla nich oboje, bo zostali zmuszeni do wykrzywienia głów pod dziwnym kątem, ale czego się nie robiło, by nie zasmakować ponownie tych napuchniętych, czerwonych warg?
Tym razem jednak robił to wolniej, tykając kilkakrotnie jego języka swoim, a potem splatając go w namiętności. Znaczył po kolej każdy ząb i wnętrze jego ust, nigdzie się nie spiesząc i napawając nowymi możliwościami.
Owinął go przy tym mocniej dłońmi, dociskając do siebie i palcami lekko głaszcząc jego sutki. Rozsunął bardziej swoje nogi, aby kochanek się znalazł dokładnie między nimi z cudzym członkiem przyciśniętym do pleców.
- Mam ochotę dzisiaj posłuchać większej ilości jęków w twoim wykonaniu... - wyszeptał miękkim głosem w jego wargi, gdy oderwali się od pocałunku.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Nie Paź 27, 2013 7:19 pm

Nie pamiętał, kiedy to ostatni raz mógł spędzić tyle czasu sam na sam ze swoim władcą. Tak właściwie, to nie lubił się nim dzielić, nienawidził myśli, że Evan mógłby spać z kimś innym, całować czyjeś usta, dotykać obcego ciała, zatapiać się w kobiecie, bądź co gorsza w innym mężczyźnie. Ta świadomość była zbyt abstrakcyjna nawet jak dla Lazarusa, który to wyraźnie zaznaczał, że nie ma nic wspólnego z bratem.
W obecnej chwili jego ciałem targały dreszcze, mięśnie drżały za każdym razem, gdy w pieszczotliwy sposób zostały potraktowane przez dłoń władcy. Dokładnie czuł opuszki palców, które tańczyły po jego skórze. Schodziły niżej, i niżej…
- Nie nazywaj mnie tak – droczył się już bardziej dla zasady. W obecnej chwili było mu zbyt dobrze, by zwracać uwagę na tego typu detale, jak tytułowanie go księciem. Wciągnął brzuch i syknął cichutko, gdy dłoń brata trafiła na jakiś wrażliwszy punkt.
Reagował niezwykle żywo. Ich ostatnie spotkanie było szybkie, obaj się gdzieś spieszyli i tak naprawdę wyżyli się wtedy jedynie fizycznie. Teraz mieli czas, by niemal celebrować każdą z chwil we własnym towarzystwie.
Przymknął oczy, gdy czuł ocierający się o jego plecy członek, wygiął się w łuk i przyjął odpowiednią pozycję, by było im jak najwygodniej. Otrzymany do ust palec potraktował z najwyższą czcią. Oblizywał go, zassał się na nim, a nawet zaczął poruszać głową, by pobudzić wyobraźnię jasnowłosego.
- Nie każ mi mówić tego głośno, wiesz, ze tego pragnę – czasami Lazy potrafił być uroczy i w momentach zapomnienia można było wyciągnąć z niego interesujące informacje.
Kolejny namiętny pocałunek, mimo niewygody, wygięcia ich ciał, był on niesamowity. Polityk nie walczył w tej chwili, oddawał się tylko przyjemności, udało mu się wygiąć rękę do tego stopnie, by czesać dłoń w jasne pasma brata. Z wielką lubością przyłączył się do namiętnego tańca, który rozpoczął język starszego z mężczyzn. Pozwalał mu na badanie własnego podniebienia, mruczał przy tym gardłowo, zachęcając go jeszcze bardziej.
- Będziesz musiał się postarać, by usłyszeć moje jęki, bo nie zamierzam Ci ulec, Panie – wyszeptał cicho, lecz na tyle głośno, by jego słowa były dobrze zrozumiane.
Wydawało się, że był w tej chwili na skazanej pozycji, lecz jeszcze wszystko mogło się zmienić. W obecnej chwili dociskał się cały do partnera, chciał go czuć przy sobie, jego rozgrzane i napalone ciało.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Nie Paź 27, 2013 8:45 pm

Blondyn napawał się bliskością kochanka, z niesamowitym poczuciem, że jest w idealnym dla siebie miejscu. Nie chciałby się teraz znaleźć nigdzie indziej. Nigdzie.
Każda delikatna reakcja ciała bruneta powodowała mimowolną odpowiedź ze strony Evana. Nie potrafił się powstrzymać przed kilkoma westchnięciami, jak i delikatnym wbiciem paznokci w jego brzuch. To było silniejsze od niego.
Ucieszył się, słysząc takie zapewnienie. Było ono być może przypadkowe, ale za to jakie przyjemne! Dodawało pewności siebie osobie, która rzadko kiedy wątpiła w siebie. Jedyne momenty, kiedy była ona zachwiana, miały miejsce podczas bliskości. W końcu sam też niejednokrotnie kogoś odrzucał. Znaczy, stosunek jasne, ale potem... Potem idź pan w ch...olerę.
Uśmiechnął się, słysząc odpowiedź. Tak, była ona przewidywalna, ale jednak nie oparł się pokusie poinformowania brata o swoich planach. W końcu czasami, wobec niektórych ludzi, musiał być miły, prawda? Szczególnie w takiej sytuacji.
- Z wielką chęcią się postaram - mruknął mu na ucho, lekko się uśmiechając.
Czy już wspominał, że uwielbia jak Laz mówi do niego "Panie"? Chyba nie. Może lepiej mu nie zdradzać, jeszcze się poczuje skrępowany i przestanie się zwracać w ten sposób... Tak, lepiej pozostawić to w tajemnicy.
Przesunął ustami po szyi partnera, powoli lądując na jego karku. Uchylił usta i najpierw krótko go polizał, a potem oznaczył długim pociągnięciem. Uwielbiał to miejsce i uwielbiał reakcje kochanka na jego pieszczoty. U mało kogo istniały tak delikatne i czułe punkty.
Przesunął dłońmi w górę, po klatce piersiowej mężczyzny, znowu zatrzymując się na jego sutkach i delikatnie je trącił, a potem ścisnął. Zamruczał cicho, otwierając usta i nagle gryząc jego kark, wystarczająco boleśnie, by to wstrząsnęło jego ciałem, ale przy tym na tyle delikatnie, by nie pozostał ślad.
Tym razem.
Przesunął ustami po jego kręgosłupie w dół, sporadycznie wysuwając język i znacząc gdzieniegdzie skórę kochanka. Był przyjemnie ciepły, a przy tym wrażliwy na dotyk. Przycisnął go zaborczym gestem do siebie, rozkoszując się ich idealnie dopasowanymi do siebie ciałami. Jego myśli mimowolnie popłynęły ku sytuacji, podczas której znalazłby się w jego wnętrzu... Ale wolał o tym nie myśleć. Już i tak był wystarczająco napalony. A nie chciał tak szybko kończyć.
Jeszcze raz opuszkami palców podrażnił sutki, a potem dłońmi zsunął się między nogi bruneta. Delikatnie ujął w obie dłonie jego męskość, powolutku ją pocierając. Zassał się na jakimś kręgu mężczyzny, robiąc mu malinkę na karku, z typowym dla siebie nieprzejęciem, że ktoś potem może ją dostrzec. To było w pełni nieistotne.
W końcu Lazarus był jego własnością, jego bratem, jego doradcą, jego kochankiem.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Pon Paź 28, 2013 5:13 pm

Młodszy mężczyzna miał niejasne przeczucie, że tym razem walka będzie o wiele trudniejsza i prawdopodobnie w tym wypadku jest z góry skazany na porażkę. Nie pamiętał, kiedy ostatnio jego brat był aż tak napalony na jego osobę, kiedy czuł, że król naprawdę go pragnie.
Lazarus ponownie syknął, gdy władcze palce wbiły się w jego ciało. Był w obecnej chwili niezwykle podatny na każdy dotyk i sprawiało to, że nakręcał się jeszcze bardziej. Nie spodobało mu się zapewnienie króla, gdyż dobrze wiedział, że w takich chwilach jego brat dotrzymuje danego słowa. Miał powoli wrażenie, że zaczynają mu cierpnąć kolana od klęczenia, balia nie była na tyle duża, by pomieścić ich w takiej pozycji, nic więc dziwnego, że zaczął się nieco kręcić.
- Evan, wyjdźmy z wody – zaproponował.
Nie chciał napęcznieć dodatkowo, a zmiana miejsca mogła się równać zmianie zasad. Od nowa mogliby się zmierzyć. Jednak jego propozycja została chwilowo odrzucona. Zamknął oczy i aż jęknął, gdy dłonie jasnowłosego zahaczyły od dwa wrażliwe punkty na jego piersi, a jego usta zaczęły całować kark. Cały się spiął czując ugryzienie, po ciele przeszły straszne dreszcze podniecenia. Czuł, że jego przyrodzenie stoi w tym momencie na baczność, co było zapewne największą nagrodą dla władcy.
Zamglonymi oczami powiódł w dół, za dłońmi brata i aż odetchnął głębiej, gdy te spoczęły na jego męskości. Pozwolił sobie położyć własną dłoń na palcach ozdobionymi pierścieniami, które to zacisnęły się na wrażliwym narządzie. Uchwycił je, jakby w ten sposób chciał kontrolować, co też jego pan będzie robił.
Znów zadął wiatr, kolejne świece zgasły, w pomieszczeniu zapanowała niemal całkowita ciemność, nie licząc żaru spod balii.
- Przestań się w końcu ze mną cackać… Jesteśmy mężczyznami, a nie chłopcami – powiedział w końcu zniecierpliwiony. Głos miał niesamowicie zachrypnięty od pożądania. – Bo za chwilę zmienię zdanie – dodał już ciszej.
W tym momencie Evan mógł się uśmiechnąć triumfalnie. Jego młodszy braciszek nie mógł się doczekać aż zbliżą się do siebie jeszcze bardziej, był w stanie przyjąć nawet poddańczą pozycję, byle tylko przyspieszyć to wszystko. Idealną więc torturą dla niego było przeciąganie całego spotkania.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Pon Paź 28, 2013 6:58 pm

Evannescenty uśmiechnął się, słysząc pierwszą propozycję. Jemu również zaczynało być niewygodnie, ale jakoś niespecjalnie mu się spieszyło do wyjścia. W końcu rzadko kiedy miał tak dogodną pozycję do doprowadzenia brata do szaleństwa.
A on naprawdę lubił słuchać jego jęków i czuć wijące się pod nim ciało. Aż przymknął oczy, na chwilę wsłuchując się w wydawane dźwięki i skupiając na drgającym ciele. Dostosował do niego tempo poruszania dłońmi na męskości kochanka, ustami muskając jego kark.
I prawie, prawie zawarczał, słysząc żądanie. O cholera, jak to intensywnie trafiło w jego ciało... To było właśnie to, czego pragnął. Pragnął w nim zatonąć, pieprzyć go aż do chwili, kiedy będzie już tylko krzyczał z rozkoszy. Ale powinien jeszcze trochę zaczekać. W sumie, powinien jeszcze dużo czasu zaczekać. W końcu mieli całą noc - czemu by jej nie wykorzystać w odpowiedni sposób? Powoli, bez pośpiechu, napawając się swoją bliskością. Nie zamierzał ulegać prośbie kochanka.
Umieścił czubek męskości Lazarusa między swoimi dwoma palcami, oboma z założonymi, chłodnymi pierścieniami i zaczął go pocierać. Tak, to miała być tortura. Czuł, że mężczyzna jest już gotowy i nie zamierzał wcale upraszczać mu sprawy.
- Nie zmienisz, kochanie - wyszeptał mu na ucho, delikatnie przygryzając jego płatek.
Co to, to nie. Nie pozwoli na to, choćby to była ostatnia rzecz, jaką zrobi... Tej nocy.
Nie przestając pieścić członka kochanka przesunął drugą dłoń na jego plecy, a potem zsunął się dokładnie między półkule. Naparł na jego wejście i wsunął się powoli, od razu zaginając i szukając wrażliwego punktu. Znał ciało brata, więc nie zajęło mu to długo. A potem zaczął go uciskać, nie przerywając pieszczenia jego krocza.
Wszystko, żeby odleciał.
Przylgnął do niego, wsłuchując się znowu w jęki, robiąc mu kilka malinek na ramionach. A potem, w odpowiednim momencie, idealnie wyczuwając drgające spazmatycznie mięśnie, oderwał się od kochanka, nie dając mu dojść.
- Chciałeś wyjść z wody, tak? - szepnął głosem, w którym pobrzmiewały nuty wesołości. Uniósł się i wyszedł, wyciągając dłoń do mężczyzny. Jego wzrok już zdążył przyzwyczaić się do względnej ciemności, więc wiedział, jak daleko mają do łóżka. Ale miał inne plany. Zupełnie inne.
Pociągnął polityka w górę, zmuszając go wręcz do wyjścia, a potem zakrył mu dłonią oczy i okręcił dookoła własnej osi. I poprowadził ku komodzie. Lazarus nic nie widział, więc mógł się jedynie zorientować, że coś zostało z łomotem zrzucone na ziemię. A potem posadzono go na miejscu, które bez wątpienia nie było wygodne. Na twardy, drewniany blat, przodem do kochanka. A potem, wciąż zakrywając mu oczy, Evan wpił się w jego usta.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Wto Paź 29, 2013 4:10 pm

Zdradzenie swojego stanu przed Evanem było jedną z najgorszych rzeczy, jaką mógł zrobić. Zapewne za drugim razem mocno się zastanowi, nim wyrazi dosłownie swoje zniecierpliwienie.
Jego oddech stał się o wiele szybszy, ale i płytszy, niż na początku kąpieli. Chciał uciec, od tej rozkoszy powoli tracił zmysły, a nie chciał się całkowicie poddać bratu, niemal zawisł na brzegu balii, strużka śliny spływała mu z kącika ust i opadała na ziemię. Miał uchylone usta, łapał powietrze zachłannie. Jego ciało wygięło się w łuk, gdy poczuł chłód na swoim przyrodzeniu, tak okropnie kontrastujący z gorącem, które go paliło od środka. To było zbyt intensywne doznanie, mózg na chwilę mu się wyłączył, zacisnął mocniej dłoń na palcach króla i zaczął nimi poruszać szybciej. Jeszcze chwila i będzie koniec…
Lecz w tym momencie jego ciało przeszyła kolejna fala dreszczy. Jęknął głośno, gdy palec brata się w nim zatopił, niemal przytulił się do drewna, nie mógł się dalej odsunąć. Zawył z przyjemności, zapomniał się kontrolować.
- Evan… Nie mogę już – wyjęczał ochryple.
Stymulacja prostaty zdziałała cuda. Lazarus, młodszy brat króla, osoba najbardziej powściągliwa, drżała w ramionach władcy, wydawała z siebie dźwięki pełne ekstazy, jakby nic poza ich dwójką nie miało większego znaczenia. Zapewne następnego dnia nie przyzna się, że podoba sytuacja miała w ogóle miejsce i wszystkiego się wyprze, lecz w obecnej chwili był najbardziej ponętną osobą w królestwie. Niemal zaskomlał, gdy brat nie zaspokoił go i się odsunął. Wisiał na brzegu balii wijąc się jeszcze w spazmach rozkoszy. Nie do końca docierało do niego, co brat do niego mówi. Podniesiony, posłusznie wstał, choć nogi odmawiały mu posłuszeństwa. Całkowicie stracił orientację i drgnął na dźwięk zrzucanych rzeczy. Jego rozgrzana skóra zetknęła się z zimnym blatem komody oraz mroźną ścianą. Żywiołaki i magowie się postarali, ten nocy, by trochę zmienić klimat w królestwie, by ludzie mieli jakąś zmianę. Tylko dlaczego nie mogli sprawić, by było ciepło?!
Mężczyzna objął króla nogami w pasie, przysuwając go maksymalnie do siebie. Odwzajemnił pocałunek, nawet zamknął oczy.
- To komoda? – zapytał drżącym głosem. – Mam w niej jakąś szarfę… Nie musisz używać dłoni – zaproponował.
Całe jego ciało pokryły dreszcze, ocierał się o brata, sunął rozgrzanymi dłońmi po jego szerokich ramionach, gładząc z lubością skórę. Wjechał opuszkami palców na kark i delikatnie przejechał po początku blizny, która ciągnęła się przez całe plecy Evana/

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Wto Paź 29, 2013 6:04 pm

Evannescenty pożerał wzrokiem kochanka. Boże, on był idealny. Teraz, w tym momencie, zajmował wszystkie jego myśli. Słuchał go, czuł go, widział go... Był dla niego spełnieniem marzeń. Chłonął całym sobą bliskość brata i każdy impuls, przechodzący przez jego ciało. Był szczęśliwy, że ten w końcu mu się oddał. Nie liczyło się, że przez długi okres czasu nie będzie już mógł na to liczyć i że ten nigdy się nie przyzna. W tym momencie był jego, a właściwie... Należeli do siebie. I tylko to było ważne.
Uśmiechnął się, przyjmując z zadowoleniem uległą postawę Lazarusa. Oblizał wargi z uśmiechem, sadzając go możliwie najwygodniej, a potem sięgając do wnętrza komody. Chwilę zajęło mu znalezienie szarfy, z prostej przyczyny, że był zajęty całowaniem się z mężczyzną. W końcu znalazł coś, co pi razy oko kształtem i rozmiarem przypominało wyżej wymieniony przedmiot i obwiązał nim oczy partnera.
- Dzisiejszej nocy jesteś tylko mój. Zapamiętaj to sobie - wyszeptał mu na ucho, zawiązując mocny supeł na jego skroni, a potem wsunął do jego ust swój palec. Na krótką chwilę, tylko po to, by go nawilżył. Bo ten zaraz znowu znalazł się w jego wnętrzu, pod nowym kątem, ponownie pocieraniem prowadząc na skraj. Tym razem było to raptem kilka ruchów, wyłącznie po to, by się nie odzwyczaił od obecności czegoś w sobie.
A potem w końcu naparł na niego męskością, wciąż gorącą i mokrą po kąpieli. Wsunął się powoli, biorąc go w posiadanie z cichym, ale niskim jękiem satysfakcji, tak bardzo spragniony jego bliskości w tym głębszym znaczeniu.
Zawiało po plecach do tego stopnia, że zadrżał, mimowolnie przesuwając się tak, by zakryć jak największą część partnera. Chciał mu w końcu dogodzić. Chciał, żeby ten znowu odpłynął z przyjemności, a raczej, żeby ten stan utrzymał się przez całą noc. Nie chciał go wypuszczać ze swoich ramion, skoro już zdobył jego osobę. Nie teraz.
Powoli, sumiennie się w niego wsuwał, nie zatrzymując, ani nie przyspieszając, po prostu coraz lepiej wypełniając sobą. Zaczął muskać jego wargi, bardziej w celu przesłania większej ilości bodźców do kochanka i zdezorientowania go, niż dodania sytuacji pikanterii.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Sro Paź 30, 2013 10:47 am

Komoda nie była zbyt konwencjonalnym miejscem do okazywania sobie miłości. Lekko chropowate drewno z misternymi rzeźbieniami ocierało się o ciało młodszego mężczyzny, wywoływało dodatkowe dreszcze. Dokładnie czuł fakturę pod sobą, plecy natomiast kosztowały nierówności kamiennej ściany. Zimna skała chłodziła skórę, które od wewnątrz płonęło żywym ogniem. Każdy namiętny pocałunek, skubnięcie warg, złagodzenie językiem zostawało odwzajemnione z równie wielką pasją. Lazarus oddał się cały sobą tym czynnościom, nie pozostawał bierny.
Teraz już nie miał szans zobaczenia tego, co się działo dookoła niego. Pozostałe zmysły się wyostrzyły. Ciało stało się jeszcze wrażliwsze na dotyk. Słyszał dźwięki, które wcześniej nie zakrzątały jego myśli. Oddech Evana był szybszy, bardziej chrapliwy, musiał się już mocno powstrzymywać. Delikatne jęki, które wydobywały się z jego ust jeszcze bardzie pobudzały brązowowłosego mężczyznę. Zapach, który wydzielała ich skóra, również stał się specyficzny. Pot wymieszany z namiętnością był specyficzną mieszanką. Oblizał dokładnie podstawioną mu do ust część ciała.
Lazarus chciał przysunąć mężczyznę do siebie jeszcze bardziej, lecz wtedy po raz kolejny poczuł palec w swoim wnętrzu. Mięśnie natychmiast się spięły, zacisnęły na obcym ciele, plecy wygięły się gwałtownie, a z jego gardła wyrwał się dźwięk zadowolenia.
- Tylko Twój – powtórzył, jakby nie do końca wiedział już, co się dzieje.
Poczuł ciepło, które zbliżyło się do jego wnętrza. Mięśnie zareagowały niemal odruchowo, chciały przyjąć Eavana, były na niego gotowe. Ciemnowłosy wbił paznokcie w ramiona brata, odchylił głowę, jęknął głośno, gdy ten zaczął się w nim zatapiać. Zimny pot zaczął spływać mu po plecach. Dokładnie czuł każdy milimetr, który zaczął go wypełniać. Zawsze był pod wrażeniem tego, jak hojnie był obdarzony jego król. Zaczął łapać znów nieco nerwowo powietrze. Zabolało, lecz nie chciał, by przerywać. Był niesamowicie ciasny, gdyż trochę czasu minęło, odkąd ostatnim razem się spotkali na tej płaszczyźnie. Zaciskał się na nim, chłonął powoli i przyzwyczajał się do jego obecności.
Ból zaczął mieszać się z przyjemnością, miał go w sobie po tak długi oczekiwaniu. Drapał ramiona, bok władcy, wbił nawet zęby w jego obojczyk, by przypadkiem nie krzyknąć z rozkoszy.
- Evan, cholera… Nie każ mi już czekać – wydyszał ciężko. Całym sobą emanował, że jest gotowy na więcej.
Zajął się ustami blondyna, by nie myśleć o małym dyskomforcie, który z czasem zniknie. Ta noc będzie doprawdy długa i przyjemna. Nie mógł sam zacząć się poruszać, lecz docisnął mężczyznę nogami jeszcze bardziej do siebie. Tym razem krzyknął i zaskomlał o więcej. Subtelnie podgryzał napiętą szyję kochanka, by zachęcić go do dalszego działania, oddechem drażnił jego uszy, które potraktował także swym zwinnym językiem. Był niesamowicie rozgrzany i pobudzony, biodrami nieznacznie poruszył na boki.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Sro Paź 30, 2013 4:38 pm

Właśnie na tą wyjątkową wrażliwość Lazara liczył. Wiedział, jak to mocno działało na kochanka. Pochłaniał wzrokiem jego reakcje na każdy, posyłany mu bodziec i aż pomrukiwał, zamykając go zaborczo w swoich ramionach. Taki uległy, taki oddany... Wijący się pod nim, zapewne z nieprzytomnym wzrokiem, sporadycznie oblizujący spierzchnięte wargi... Był idealny. W tym momencie kochał go całym sobą. I nie potrafił sobie wyobrazić, że mężczyzna mógłby tak zachowywać się przy kimkolwiek innym. Na samą myśl o tym czuł, jak włosy mu się nastraszają, a palce mocniej zaciskają na jego ciele.
Ciasnota bruneta pozbawiła go zmysłów, popychając na skraj przepaści. Gdy pomyślał, że ona w pewnym sensie świadczyła o wierności brata, aż się uśmiechnął. I zmusił do opanowania pierwszych drgawek rzucających jego ciałem. W końcu Lazowi należało się coś więcej, niż szybki, krótki wytrysk partnera. I on zamierzał mu to dać. Nie protestował, gdy czuł na ciele nowe, powstające na bieżąco rany. W tym momencie były one największą nagrodą, razem z jękami i westchnięciami kochanka. To, że potem będzie musiał z nimi znaleźć się u uzdrowiciela nie było wcale kwestią priorytetową, wręcz przeciwnie, było na liście rzeczy, które kompletnie go nie interesowały. Na ostatnim miejscu.
Owinął kochanka dłońmi, przyciągając do siebie bardziej i powoli zaczął poruszać się w jego wnętrzu. Zaciskając usta, żeby powstrzymać się przed gwałtownym przyspieszeniem i dojściem. Nie był świadom tego, jak bardzo podniecała go ich zabawa aż do tej chwili. Teraz czuł, że brakuje mu naprawdę niewiele.
I, sądząc po tym, co mówił kochanek, nie tylko jemu.
- Szaleję za tobą... - wyszeptał mu do ucha niskim głosem, w którym pobrzmiewała czysta fascynacja.
Wysunął się cały z niego, a potem znowu nieznośnie powoli zaczął się zagłębiać. Odchylił głowę do tyłu, wydając z siebie głośny, długi jęk rozkoszy, dociskając się do polityka. Stracił nad sobą panowanie, wsunął pod niego dłonie, żeby ułatwić sobie penetrację, a potem zaczął uderzać o niego biodrami. Namiętnie wpił się w jego usta, opierając go plecami o ścianę, by przypadkiem nie upadli na ziemię. To by zabolało - i to właściwie było jedyne przeciwwskazanie.
Z każdym pchnięciem dociskali się do muru, a potem lekko opadali. Byli jednością, ich serca biły w tym samym rytmie, ciała były sklejone potem, a nozdrza wypełniał zapach ich bliskości i seksu. Odwzajemnił się przesunięciem językiem od grdyki kochanka, przez jego szczękę, aż po ucho. Zacisnął na nim zęby, prawie z zamiarem wyciśnięcia z niego krwi, w ostatniej chwili się powstrzymując. Wbił za to paznokcie w plecy Lazarusa, dając upust swojej namiętności. Każdy ruch jego ciała był gwałtowniejszy, szybszy, agresywniejszy, a usta coraz bardziej niezaspokojone.
Orgazm wstrząsnął jego ciałem, prawie rzucając na kolana. Tylko dzięki sile woli zmusił się do pchnięcia biodrami jeszcze kilkakrotnie, by doprowadzić do ekstazy też ukochanego. Znieruchomiał, rozkoszując się ich drgającymi ciałami, oparł czoło o chłodną ścianę i uspokajał oddech, uśmiechając się mimowolnie. Cieszył go fakt, że brat wciąż miał zawiązane oczy, dzięki czemu nie widział, jak bardzo ich seks nim wstrząsnął. Dopiero po dłuższej chwili zebrał się w sobie i wysunął z partnera, a potem wziął go na ręce i zaniósł na łóżko. Położył na nim, wśród porozrzucanej pościeli, kładąc się obok i gładząc jego ciało z uśmiechem.
- Nie ruszaj się... - poprosił, chwilę odpoczywając i zbierając siły, by zaraz znowu się unieść na rękach, położyć nogi przy nogach bruneta, ręce oprzeć obok jego głowy i miękko, z uśmiechem go pocałować w usta. Delikatnie, ale namiętnie. Obiecał mu przecież całą noc i zamierzał się z tej obietnicy wywiązać.
Powrót do góry Go down
Echo

avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Lazarus 'Echo'
Wiek : 24
Broń : Łuk oraz kołczan na strzały, dwa krótkie miecze
Wygląd : Jak na młodego mężczyznę przystało jest dobrze zbudowany. Ciemne włosy nosi zazwyczaj w nieładzie, a niebieskie oczy przyciągają, są często zgubą jego przeciwników. Usta zazwyczaj ukladają się w prostą linię, która niczego nie wyraża. Jedyną ozdobą jego ciała jest blizna na przedramieniu.
Fabularnie : Gorące rozmowy z bratem
Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Czw Paź 31, 2013 11:01 am

Czasami ciemnowłosy żałował, że nie potrafi czytać w myślach brata, nie mógł nawet w tej chwili zobaczyć, co kryje się w spojrzeniu mężczyzny przez chustę, która szczelnie okrywała jego oczy. Sądził jednak po jego nieco nerwowych ruchach oraz chrapliwym oddechu, że jest na skraju wytrzymałości. Czuł to też w sobie i w tym momencie nie mógł się powstrzymać od jęku.
Jedna z bardziej szalonych myśli pojawiła się w jego głowie – mógł prowadzić bardziej rozwiązły tryb życia, to teraz by tak nie bolało. Uśmiechnął się aż niebezpiecznie. Ależ brat by mu wtedy pokazał, co sądzi o tego typu pomyśle. Szybko skończył rozważać, co by się stało gdyby, gdyż Evan skutecznie się nim zajął. Drgnął na dźwięk jego słów, ucieszył się wyraźnie, a zaraz po tym zapowietrzył, gdy brat go na krótką chwilę opuścił, by znów się w nim zagłębić.
Zaczęło się. Ich ciała stały się jednością, czuli to samo ciepło, które rozchodziło się po ich wnętrzach. Nie tylko ich pot się ze sobą mieszał, również ślina, która spływała po brodach podczas intensywnych pocałunków. Zatracili się w sobie. Rytmiczne pocieranie o ścianę pozostawiło po sobie mocne, czerwone ślady na plecach młodszego.
Królowi udało się sprawić, że jego partner stracił w końcu zmysły. Lazarus nie kontrolował jęków, zaciskał mocno mięśnie na poruszającym się w nim przyrodzeniu, już długo nie czuł aż takiej przyjemności. Jego głos stał się zachrypnięty od ciągle wydawanych przez siebie dźwięków rozkoszy. Wsunął dłoń pomiędzy ich spocone ciała i uchwycił swoją męskość, pocierając nią. Chciał osiągnąć spełnienie w tym samym czasie, co jego pan. To byłoby idealne dopełnienie tego magicznego zbliżenia. Ciepło, które się w nim rozlało uwieńczyło dzieła - doszedł z imieniem kochanka na ustach.
Oddychał ciężko, jego ciało niemal zwiotczało w ramionach partnera. Po tak długim czasie wstrzemięźliwości, te doznania były niesamowicie wyraźne i męczące. Całkowicie stracił poczucie, gdzie się znajduje i gdyby nie chłód pościeli, nadal by nie wiedział, gdzie jest. Sięgnął do przepaski, by ją zdjąć, lecz takie zachowanie zapewne nie było na rękę drugiemu mężczyźnie.
- Evan – chciał coś jeszcze powiedzieć, lecz nie bardzo wiedział co.
Powoli dopiero dochodził do siebie, ciało co pewien czas drżało. Służące zapewne będą musiały następnego dnia od razu zmieniać pościel, która została już teraz ubrudzona przez dwójkę kochanków. Lazar niemal nieprzytomnie odwzajemnił pocałunek, zdawał sobie sprawę, że to nie był koniec, a po tej nocy zapewne trochę mu zajdzie z ogarnięciem się. Położył obie dłonie na biodrach brata i wbił w nie nieznacznie palce.
- Masz siłę się jeszcze mną zająć? – drobne złośliwości zawsze były na czasie, więc i teraz się nie obyło bez nich, gdy po raz kolejny musieli przerwać pocałunek i nabrać powietrza w płuca.
Polityk tym razem nieumyślnie sprowokował króla słowami. W tym wypadu powinien zacząć się martwić, czy on wytrzyma to wszystko i czy następnego dnia będzie w stanie stanąć o własnych siłach. Noc przed nimi była wyjątkowo długa i zapowiadała się namiętnie…
W tym też momencie mocny wiatr uderzył w okno i sprawił, że jedna z szyb z głośnym hukiem opadła na ziemię i rozbiła się. Podmuch owiał ich nagie i rozgrzane ciała, wywołując niesamowite dreszcze.

_________________
Powrót do góry Go down
Evannescenty
Admin
avatar

Nazwisko : de Lother
Imię/pseudonim : Evannescenty/Neiss
Wiek : 29
Broń : Obstawa z ludzi, dwa miecze i sztylet.
Wygląd : Wysoki, umięśniony blondyn. Ma masywną szczękę i przydługie, jasne włosy. Potrafi ostrym spojrzeniem jasnoniebieskich oczu prześwietlić każdego na wylot. Ma bliznę przechodzącą przez prawą łopatkę od karku do linii bioder i skomplikowany, spiralny tatuaż na ramieniu.
Fabularnie : Próbuje się dogadać z braciszkiem.
Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   Czw Paź 31, 2013 1:45 pm

Evan pogrążył się w leniwym pocałunku, przysuwając się ciałem do kochanka i ocierając o niego. Lazarus był tak rozkosznie ciepły, że miał ochotę po prostu wziąć go na ręce, przytulić i zasnąć. Zadrżał razem z nim, gdy jego ciałem wstrząsnął jeszcze zabłąkany spazm, a potem uśmiechnął się, muskając warg kochanka.
- Mój książę, dla ciebie jestem teraz gotów zrobić wszystko... -
wyszeptał, nie zastanawiając się nad swoimi słowami, a jedynie artykułując pierwszą myśl, jaka przyszła mu do głowy. W takich chwilach nie tylko brunet tracił zdolność panowania nad sobą. On akurat z natury był szczerym człowiekiem, ale na wiele rzeczy na co dzień nie zwracał uwagi, zwyczajnie nie skupiając się na swoich uczuciach. Nigdy też nie był dobry w ich interpretacji. Był doprawdy beznadziejnym przypadkiem.
Odgarnął mężczyźnie włosy z twarzy, poprawiając lekko jego szarfę, by wciąż dobrze się trzymała, a nie sprawiała dyskomfortu i uśmiechnął się, prawie uspokajając w końcu oddech. Całym sercem pokochał widok bezbronnego polityka, nawet, jeśli wiedział, że jest to tylko złudzenie i raczej nieczęsto na nie trafi. Tak czy inaczej go w tym momencie cieszyło.
Gdy usłyszał trzask szkła mimowolnie drgnął przestraszony, a zaraz zadrżał już mocno, z otaczającego ich zimna. Cholera, naprawdę postarano się, by tej nocy nikt nie chciał wyjść na zewnątrz.
Zszedł z mężczyzny i wysunął spod niego kupę pościeli, kołder i futer, którymi zamierzał ich okryć, by mogli spędzić dalej tą noc razem, nie ruszając się z komnaty. Teoretycznie, jak będzie im bardzo zimno, mogą pójść do niego, ale po co, skoro tutaj było tak dobrze i wygodnie.
Zerknął na brata, który coś westchnął. Zmarszczył brwi z konsternacją, aż spoglądając po sobie. Nawet w minimalnym stopniu nie dotykał partnera, owinięty ciepłym, puszystym futrem.
- Lazy... Dobrze się czujesz? - spytał ostrożnie, mimowolnie rozbawionym głosem. - Nie wiedziałem, że działam na ciebie nawet wtedy, kiedy cię nie dotykam. - Dodał wesoło.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata Lazarusa   

Powrót do góry Go down
 
Komnata Lazarusa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Komnata Tajemnic
» Zapomniana komnata
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Komnata Wspomnień
» Wspólna Komnata

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
One holds one's breath ::  :: Rezydencja władcy-
Skocz do: